TH-OPO reaktywacja
No wiem, wiem zastrzegałam się wielu osobom, że juz nigdy nie otworzę tego bloga, że nie mam siły pisać, że to bez sensu. Jakby nawet bezsensu to co ? To moje i koniec.
Postanowiłam powrócić do pisania komedii Tokio Hotel ponieważ tutaj mam tak jakby większy zakres wymyślania, nie wiem jak to napisać, poprostu TH i koniec.
Na dobry początek mam mały wstęp tego co będzie więc nie czepiać się, że mało bo pisałam to dzisiaj leżąc w łóżku i słuchająć Myvcia ![]()
Postanowiłam, że będę dodawała notki regularnie żeby zapobiec pytań kiedy news? Otóż notki będą co dwa tygodnie w niedzielę bądź sobotę. Pasi ?
Wreszcie nadeszły ferie. Koniec z budą, tempymi nauczycielkami i skretynizowanym ludem. Ja jako normalna dziewczyna postanowiłam kożystać z tej wolności do upadłego. Pierwszy punkt bycia szczęścliwym polega na tym by się pożądnie wyspać co u mnie w domu graniczyło z cudem. Tak było i tym razem…
Miałam sen, piękny sen, a w tym śnie Reita już dotykał moich warg swoimi, już powoli nie miał na sobie ubrań aż tu nagle:
- Evka ty pasożycie wyjdź ze swojej ciemni i wynieś śmieci!
To była moja głupia siostrunia Dominika – ideolo pod każdym względem: kochająca, miła i co najważniejsze blondyna. Całkowicie coś innego niż ja – źle się ucze, mam złe towarzystwo (jak twierdzą starzy) i jestem brunetką, a co najważniejsze nie jestem fanką Britney Spears i Us5.
- Goń się! – stwierdziłam i zakryłam głowę wielką poduszką z podobizną Jo – wokalisty Killerpilze.
Kochałam ich (i nadal kocham) na zabuj – wszędzie ich plakaty, płyty, teksty piosenek wypisane na ścianach. No moim zdaniem było to lepsze niż pół nago blondasek ze sztucznie przyczdepionym uśmiechem i natarty oliwą żeby się świeciał.
- Evka to, że nie ma rodziców w domu nie oznacza, że będziesz robiła co zechcesz, ja cię przypilnuje!
Co ona sobie myślała, że jestem jakimś dzieckiem downa i nie potrafię racjonalnie myśleć? Wtedy to już pożądnie mnie wkurzyła – wypełznęłam tyłkiem spod kołdry i poszłam do stołowego by jej nagadać.
Oczywiście po drodze zaliczyłam dwie prawie śmiertelne gleby bo ta barbie Britney nie powiedziała, że myła podłogi. Od dawna planowała by mnie załatwić.
- Co ty sobie do cholery myślisz? – spytałam ją ocierając przy tym poobijane od wywrotek ramie.
- To, że jesteś nieodpowiedzialna i, że nie przeżyłabyś sama dwuch tygodni, a mianowicie umarłabyś z brudu. – sprostowała i wrócila do polerowania jakiegoś złotopodobnego dziadostwa.
Uwierzcie mi ręką aż mnie swędziała by przywalić róno blondynie, ale to, że nauczyłam się już nad tym panować to spokojnie wycofałam się pokazując jedynia mój skormny środkowy palec z czarnym paznokciem.
- Zaczekaj! – zatrzymała mnie Dominika -był tutaj ten brzydal w czaenych włosach i czegoś chciał tylko, że ty spałaś.
Zapewne mówiła o Billu, który mieszkał klatkę obok. Zawsze tak na niego mówiła bo pewnie spodziewała się, że wybuchnę, a ona pobiegnie z płaczem do starych.
- On ma imię sklerotyczko. – stwierdziłam spokojnie aż tu nagle Dominika przegięła drut.
Otuż wzięła mokrą gombkę i i przejechała nią po mojej bluzce, którą miałam na sobie, a generalnie po twarzy Miyaviego, który można powiedzieć był moim Bogiem.
W mgnieniu oka zapomniałam o wszystkich pogadankach u pedagogach na ten temat, wzięłam siostrunie za rączki i wypchnęłam na balkon po czym szczelnie go zamknęłam.
- Niech cię śnieg zasypie! – powiedziałam na zakończenie i ujżałam komórkę Dominiki, która leżała niewinnie na stole.
Oczywiście miała na koncie ponad 200 złoty bo po pierwsze dostawała większe doładowanie, w po drugie nigdzie nie dzwoniła, nie SMSowała totalnie nic. Odrazu dobrałam się do jej skrzybki odbiorczej i przeczytałam całą jej zawartość, a mianowicie jednego SMS’a od Mar… Nie wiem.
Będę jutro i zostanę do końca ferii.
Podbiegłam do balkonu i przystawiłam ekranik komórki do szyby po czym spytałam.
- Kto to?
-Nasza kuzynka. – wymamrotała trzepiąć szczęką z zimna.
No cuż trzebabyło ne chodzić po domu w samej bieliźnie. Patrzałam jeszcze przez chwilę na Dominikę z udawaną litością po czym wzięłam się do dzwonienia bo w końcu 200 zyla na mnie czekało.
Jakby się prosił żeby go tym kablem w łeb trzasnąć.
Już dość dawno zaóważyłam, że Bill ma bardzo przestronną szczękę.