Member Login

Lost your password?

Registration is closed

Sorry, you are not allowed to register by yourself on this site!


Bill Tom Bill

Marzec 8th, 2010 by admin

#Bill#
Pomyslalem, że móglbym pokazać im wszystkim conieco mojego boskiego cialka! O tak, zrobie striptiz! Te piszczące panienki i blysk reflektorów! Ci zazdrośni faceci i kasa, którą wkladają ci za gumkę od majtek! To jest życie! Odrazu wiąlem się do roboty i wyciąglem z torby Georga fajne, czerwone majtki z banankiem na przodzie. Ależ one sexowne! Szybko ściąglem bluzkę, spodnie, majtki i wlożylem na siebie ów sexowne stringusie! Gdy skończylem już zakladać na siebie kostjum szybko wyciąglem moją kosmetyczkę z torebki i zaczolem podmalowywać sobie moje piękne oczka. Gdy skończylem już kwestie wizualną sięgnąlem pod mój fotel i wyciąglem z pod niego syrenę alarmową, taką jak ze Krzyka. Wziąlem wielki wdech i krzyklem najglośniej jak potrafilem:
- Ludzie wstawać! Najleprzy pokaz striptizu w zasięgu 10 metrów od waszych zadków!
Wszyscy odrazu podnieśli baniaki do góry i skierowali lookalki na mnie. Ja szybko puścilem jakąś romantyczną muzę. Tę z Titanica. Już chcialem zacząć machać moim boskim zadeczkiem gdy nagle uslyszalem:
- Uuuu!! Weźcie go z obiegu bo się zrzygam wprost na Toma!
Okazalo się, że to glupia Evka, która chyba oderwala się od namiętnego sluchania Blog 27! Tom oczywiście zaraz zaczol się buntować:
- Jesus Bill przestań nie chce być obrzygany przez tę wieśniarę!
Powiedzial, wstal, podeszedl do mnie i zakryl moją piękną klatę swoją bluzą. Gdy tylko zeszlem z widoku i usiadlem na swoim miejscu odrazu Frania i Kinga zaczęly wrzeszczeć jak glupie.
- Rozbieraj się pieprzony dredzie! – Krzyknęla Frania.
- Do majtek! – Potem wydarla się Kinga.
- Chce zobaczyć coś więcej niż klatę Billa! – I zaś Frania.
Tom jak to Tom oczywiście odrazu zaczol sie lansować i gadać jak skończony idiota:
- Ależ drogie panie ja wiem, że jestem cudowny i moje cialo dziala na was jak narkotyk, ale tu są male dzieci! – Stwierdzil i zrobil glupi uklonik.
Jak one mogly ? Mnie cudownego Billa wygwizdali, a temu lamusowi by do dupy weszly! Po chwili uslyszalem glos Evki.
- Co masz na myśli mówiąc “dzieci” ?? – Spytala z ciekawością w glosie.
Tom podeszedl szpanersko do Evki, zrobil glupią minę, machnol jej tylkiem przed nosem i powiedzial:
- A co ??
Evka oczywiście odrazu zaczęla się pluć i nagadywać Tomowi ile wlezie.
- Co ty se kurwa myślisz, że będziesz mi kurwa zadkiem przed oczami machal ?! Weś się palój!
- A co masz coś do mojego tyleczka ? – Spytal z ironią w glosie, a Evka wybuchla glośnym śmiechem po czym powiedziala:
- Do twojej dupy mam kurwa więcej niż do babki z WF, która codziennie każe mi biegać po 5 kólek!
- Czyli co nie jaram cię ? – Spytal zdziwiony, a Evka już totalnie odleciala brechtem. Phi! Kto by nie odlecial ?! Ja to bym osobiście puścil pawia na Toma i wytarl se usta jego zielono-sikowatą bluzką ze pod śmietnika! Gdzieś po 5 minutach poczulem, że coś mnie zaczyna żolądek boleć. Nachylilem się nad Georgiem i… Wyrzygalem się wprost na jego spodnie! On oczywiście odrazu zaczol się szarpać i wrzeszczeć jak glupi, a ja moglem odetchnąć z ulgą w żolądasie i usiadlem na swoje miejsce.

#Tom#
Ale byly jaja. Bill schawtowal się wprost na spodnie Georga! Fuj, jebalo jakimiś … No nawet nie umiem tego opisać. No z resztą mniejsza z tym. Najleprze bylo to jak Georg zacząl wrzeszczeć i pluć się, wtedy to poprostu myślalem, że wyskoczę z okna ze śmiechu.
- Kurwa Bill fiuta Ci wyrwe jak zarz tego nie zliżesz ze mnie! – wrzasnol Georg i zaczol tupać.
- Nic nie będe lizal! – stwierdzil speszony Bill i zacząol udawać, że czyta “Prażoną kukurydze”, ale przeciesz wszyscy dobrze wiemy, że Bill czytać nie potrafi. No nie oszukujmy się ludzie. Gdy Bill i Georg skończyli klucić się o chawt ja cudowny Tom usiadlem tam gdzie siedzialem i zaczolem przeglądać jakieś pisma od Georga. Na okladce byla taka dziwna pani bez bluzeczki. Nie wiem o co w tym chodzi… No, ale dobra może Wy wiecie. No więc gdy tak przeglądalem ów dziwne pisemka podeszedl do mnie caly zarzygany Georg i powiedzial:
- Weś coś powiec twojemu bratu bo zabije go uszkadzając przy tym ciebie!
- To nie jest mój brat widzisz gdzieś podobieństwo ? – spytalem i wrócilem do czytania, a raczej oglądania ladnych pań lecz Georg nie dawal za wygraną i dalej zawracal mi kutasa glupimi docinkami.
- Ja ci dobrze radze weś mu coś powiec! – stwierdzil i trzepnąl swoimi kudlami przy czym polecialo na mnie troche dziwnych, bialych kropeczek.
- A co ja mam mu powiedzieć ? Żeby wreszcie kupil sobie dezodorant bo śmierdzi od niego śledziami ? – spytalem i podrapalem się energicznie po glowie.
- Nie wiem, mam to w odbycie. – powiedzial zalamany i poszedl w strone kibelka.
Boże o co mu chodzilo ? Czy to moja wina, że Bill puścil na niego pawia i nawet “SORRY” nie powiedzial ? Czy to moja wina, że Bill poprostu ma downa ? Czy to moja wina, że ma tylko jedno jajko ? Moja, moja, MOJA! Nie… Evki. No wlaśnie, więc czemu on się do mnie czepia ? Glupi zlamas. No, ale dobra już koniec wyzywania idiotów bo od tego nie jestem ja.

***

#Bill#
Achh… No wreszcie na miejscu! Już koniec durnego siedzenia w tym śmierdzącym samolocie. Teraz tylko opalanie się na plaży i rwanie jakiś fajnych kolesi… Ekhem to znaczy fajne laski ;) Gdy już wszyscy wylazliśmy z samolotu i chyciliśmy swoje torby Gustav wymyślil glupie zawody:
- Dobra cioty, robimy wyścigi! – stwierdzil i klepnol mnie w ramie.
- Nie będe się ścigal, chyba cię pojebalo. – powiedzialem na luziku i wlożylem moje nowe pingle “a’la Paris Hilfon”, a Gustav pobiegl zawracać dupe Tomowi. Nie pamiętam specjalnie co on tam do niego pierdolil bo zobaczylem, że w naszą stronę idzie jakiś stary staruch. Nie żeby mi się podobal, no co Wy ? Mial ślniącą glace i krótkie hawajskie spodenki. Nie powiem nic bo bluzce bo jej nie mial … O_o Podeszedl do nas i powiedzial:
- Witam was. Jestem waszym nowym przewodnikiem po bajecznych wyspach Meladiwach!
Jakim znów nowym ? A czy byl w ogóle jakiś stary ? Jesus ludzie to już w ogóle nie myślą o czym mówią. No, ale dobra może ten koleś w żeczywistości nie jest taki glupi na jakiego się wydaje. No mam taką nadzieje.
- Ja jestem Mirek, a to moja mlodsza asystętka Karolina. – Stwierdzil i zza jego pleców ukazala nam się dziewczyna. Poprostu dziewczyna. Calkiem ladna, nie brzydka i takie tam inne popierdólki. Najbardziej wkurwilo mnie to, że z każdym się przywitala z wyjątkiem mnie ! Co za krowa ! No nie ja tak tego nie zostawię !
- Hej, a ze mną się nie przywitasz ?! – spytalem się wkurzony i stuklęm ją palcem w plecy, a ona odwrócila się nie chętnie i powiedziala:
- A no fakt jeszczy ty. Nie zaóważylam cię, myślalam, że to jakiś zwiędly krzaczek.
Co ?! Przepraszam co ta mala malpa powiedziala ?! “Zwiedly krzak” ? Ja, ja i zwiędly krzak !? No przeciesz to nie dopuszczalne, ze takie obelgi powinni do paki wsadzać! Obużylem się i nie będę dalej opowiadal…
CDN
No mialo być dluższe, ale tak mnie popędzacie, że nie dalo rady XD
Fotki dam puzniej bo teraz nie mam czasu.

LOL

Luty 28th, 2010 by admin

#Frania#
Boże, ale se znalazlam miejsce. Zabijcie mnie. Na przeciwko tej lamy Gustava czy jak on tam mial. Gdy już samolot oderwal się od ziemi… Kurde jak to możliwe, że on w ogole się oderwal przeciesz Gustav waży z tone! No, ale dobra. Kiedy już sie oderwal poczulam, że jak najszybciej muszę iść się odlać bo porobię się w moje majtki w groszki. Szybko wstalam na nogi i taranując siedzącą obok mnie Dominikę. Coś tam zaczęla jęczeć, że mi wpierdoli no, ale ja Super Frania niczego się nie boje, a szczególnie takich losi jak ta dziewczyna. No gdy już wylazlam jakoś z mojego miejsca rauzem popieglam do kibla! Już chcialam pociągnąc za klamke gdy nagle drzwi otworzyly się i pieprznęly mnie prosto w bańke. Gdy otrząsnęlam się ujżalam niestety mojego super intieligentego kuzyna, który chyba chcial udzilić mi pierwszej pomocy. Szybko wzięlam jego obleśne lapy z bialymi paznkociami z mojej klatki piersiowej i walnelam mu liścia. No bo co zboczeniec sobie wyobraża, że będzie se trzymal ręce na moch cyckach kiedy tylko mu się za chce ? Gustav jest od obmacywania nie ja! Gdy już uporalam się z Billem postanowilam, że może jednak pujde się odlać wreszcie! Szybko otworzylam drzwi i wparowalam do haźla! Gdy już rozsiadlam się wygodnie na “tronie” zaczelo dziwnie telepoteć samolotem, tak, że nie umialam się skupić na sikaniu! Dobra po chwili jakoś się wylalam. Obsikalam troche deske klozetową no, ale co tam. Zwalę na Toma. Gdy już zaspokoilam potrzebę wizjologiczną stwierdzilam, że siedzenie wsród takiego idiotycznego toważystwa jak Gustav, Dominika i Kinga musi być zajebiście nudne więc pomyślalam, że pujdę do mojego kochanego kuzynostwa :) Szybko udalam się w ich strone, gdy już doszlam usiadlam mojemu kochanemu kuzynkowi w dredachna jego super kościste kolanka :) Strasznie mnie dupa bolala, ale czego nie robi się dla rodziny ? Tom jak to Tom oczywiście się buntowal. Jaki on wstydliwy… ^^
- Spierdalaj kurwa! Co to ja krzeselko jestem ? – spytal wkurzony.
- Nie, ty jesteś taboret do krzeselka ci jeszcze daleko! – powiedzialam i zrobilam glupią minę.
- No zlaś ze mnie fleciaro!! – krzyknąl i zaczol się szarpać, a ja polecialam na Georga. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie extra! Wszyscy odrazu zaczeli się na mnie dziwnie gapić i Tom oczywiście musial otworzyć swoją klapaczkę.
- No i zajebiście teraz będą się migdalić, weście mnie stad!! – zaczol wrzeszczeć jak glupi i zaś przyszla ta dziwna stjulardessa (nie wiem jak się to pisze) i zaczela na niego drzeć morde.
- Zamknij się gówniarzu! Zamknij, zamknij, zamknij!! – zaczela wrzeszczeć i podskakiwać. Przy tym podskakiwaniu zaczęly równiez podskakiwać jej sylikony, a wszyscy dobrze wiemy, że Tom lubi silikon więc zaczol się slinić i wytrzeszczać galy w jej strone. Po chwili poczulam, że moja ręka robi się coraz bardziej mokrawa. Obrucilam glowę w stronę Toma i co zobaczylam ?? Że chlopak ślini się wlaśnie na moją rękę!! Co to ja do cholery jestem… Ściereczka do ślinienia sie ? Szybko podnioslam ręke i wytarlam sie nią o morde Evki.
- Fuj! Co robisz śmieciaro z pod monopola ? – spytala się mnie wycierając z gęby ślinę Toma.
- Nic nie robie obciągarą z pod latarni ! – powiedzialam i szybko wtulima sie w Georga po czym powiedzialam do niego cienkim glosikiem:
- Georg ona mnie obraża! – swierdzilam i pokazalam placem na Evke.
- Kurwa lepiej sie zamknij jak chcesz dojechac w jednym kawalku na te pieprzone Meladiwy! – powiedziala wsciekla i wsadzila sluchawki do uszu po czym puscina na full Blog 27. Sluchala chyba “Gej Boj” bo dolatywaly do mnie te dziwne skrzeki Troli i Konia. Tom zaczol jakoś dziwnie podrygiwać i podśpiewywać. Bill dlubal w nosie, a ci za nami to nie wiem co robili bo dupa mnie to obchodzi. Po chwili sluchania Blog 27 i wokalu… O ile można to tak nazwać. Wokalu Toma zasnęlam…

***

#Bill#
Tak mi się nudzilo w tym samolocie, że aż musialem podlubać troche w nosie. Nie wiem czemu, ale wszyscy się na mnie dziwnie gapili i robili zgorszone miny. No co czlowiek już sobie w nosie nie może podlubać, jak chcesz zrobić dobry uczynek to też ci się obrywa. No na przyklad ja chcialem pomóc Frani wstać z ziemi, a ona walnęla mi klape w morde… Ekhem przepraszam JA mam twarz ;] Gdy ocnkąlem się z przekopywania kóz zaóważylem, że wszyscy pozasypiali. Wszyscy prócz Evki bo ona sluchala chyba Blog 27. Dobiegaly do mnie te tragiczne dzwięki. Kożystając z okazji, że wszyscy kimają pomyślalem, że moge się na nich wszystkich odegrać za te wszystkie wyzywiska na mnie. Ja jestem taki delikatny i tak latwo mnie zranic bylejakim “Billek pedofilek”. Pomyślalem sobie, że mogę ponakladać wszystkim brudne majtki Georga na glowe. Chociaż nie to troche zabardzo w stylu Toma. A może zrobie im wszystkim naglą ewakuacja na glębokie wody ? Nie to zbyt drastyczne, jeszcze by się wody nalykali. A może…
CDN
Krótko, a to peszek :P Nie chcialo mi sie pisać i to chyba odbija sie na tej części bo wydaje mi się, że jest nudna… :/

UWAGA WĄTEK E

Luty 21st, 2010 by admin

Kochane, daję Wam zawsze powiadomienia na gadu-gadu, naprawdę nie wiem dlaczego do Was nie dochodzą.
Zapiszcie sobie wszystkie moj numer xxxxxx, może wtedy będą dochodzić…

***

UWAGA WĄTEK EROTYCZNY.

-Ligia , zwariuję z tobą ile można się włuczyć po mieście.. – Chris siedział w fotelu i pił piwo.Był dziwnie spokojny i szczęśliwy.
-Dzwoniłeś do mamy? -zapytałam zdejmując kurtkę i wieszając ją w przedpokoju.
Uwielbiałam hotele w Londynie, zawsze były zrobione tak gustownie i dokładnie.Wszystko miało swoje miejsce.Nasz pokój był w kolorze brzoskwini, miejsca przy suficie pomalowano w trochę ciemniejszym odcieniu.przypominał mi pokój w domu.
-Hmmm… tak .. to znaczy nie,ale zadzwonię -powiedział dziwnie wykręcając się.
Spojrzałam się na niego i nie rozumiałam o co mu chodzi.
-Faceci.. – powiedziałam pod nosem i weszłam do toalety.
Wyjęłam mleczko do demakijarzu i usiadłam na fotelu ustawionym naprzeciwko lustra.
Przeglądałam się w nim i nagle w odbiciu zobaczyłam coś świecącego się,leżącego za koszem na brudy.
Wstałam,odsunęłam go i zamarłam na chwilę.
Stringi.I to dziwkarskie stringi ze świecącymi się kryształkami i napisem “Rape me”
Próbowałam przypomnieć sobie, czy wcześniej tam były…
-Nie , napewno nie.. codziennie sprzątają w pokoju..
Zrobiło mi się słabo.Nie dopuszczałam do siebie myśli,że Chris może zdradzać mamę..
Postanowiłam z nim porozmawiać..
Wyszłam z łazienki i stanęłam przy fotelu gdzie siedział.
-Chris.. – zaczęłam , a on odwrócił się z paluszkiem w buzi.
Wyciagnęłam do przodu stringi i patrzałam na niego z pytającym wzrokiem.
-Chyba mi nie powiesz, że to moje- rzuciłam mu je do ręki.
Oglądał je z wystraszonym wzrokiem.
-Ligia, to nie tak jak myślisz… ja naprawdę nie.. – próbował się tłumaczyć
-Nie chcę ciebie słuchać ! jak mogłeś ! wszyscy jesteście tacy sami wiesz ! – krzyczałam i waliłam w niego pięściami.
Złapałam do ręki kurtkę i wybiegłam z pokoju.
-LIGIA ! – wyskoczył na korytarz hotelu w samych boxerkach
-WRACAJ ! JEST PÓŻNO ! WYTŁUMACZĘ CI WSZYSTKO!
-Odwal się ! -odkrzyknęłam mu i przebiegłam po marmurowej posadzce w holu.
Wybrałam numer Toma trzęsącą się ręką.
-Co jest skarbie ? już się za mną stęsniłaś?- spytał radosnym głosem.
-Tom.. błagam przyjedz do mnie, będę czekała pod muzem figur woskowych..proszę..- mówiłam płacząc do słuchawki
-Zaraz będę – jego głos odrazu spoważniał, widocznie się wystraszył i przejął.
Usiadłam pod muzeum i zastanawiałam się co robić.. tak bardzo nie chciałam mówić tego mamie.. tak bardzo nie chciałam jej ranić..
Dlaczego zawsze wszyscy faceci musieli okazać się draniami?! Po każdym bym się mogła tego spodziewać, ale nie po Chrisie..nie po nim.
Ludzie mijali mnie spoglądając ze współczuciem.
-Nie zdążyłam nawet zmyć makijażu,ani się rozebrać. To nawet lepiej..-pomyślałam i wytarłam łzę
Tom przyjechał w niecałe 10 minut.
Podbiegł do mnie i mocno przytulił..
-Co się stało? – powiedział i patrzał na mnie wyczekując na odpowiedź.
-Ktoś cię skrzywdził?- zapytał dotykając mnie po policzku.
-Nie mam gdzie nocować.. nie wiem co robić.. – powiedziałam przez łzy.
-Chodź, opowiesz mi wszystko u mnie – przytulił mnie w pasie i zaprowadził do samochodu.
W drodze siedziałam cicho skulona w jego ramionach pochlipując..
-Wszystko będzie dobrze.. – pocieszał mnie kiedy usłyszał co się stało.
-Może on naprawdę nie zdradził mamy..? – spytał szukając rozwiązania.
Wchodziliśmy po schodach do jego apartamentu.Mieszkał w o wiele większym hotelu.
Wchodząc poczułam zapach lawendy i cynamonu.Na szczęście mieszkał sam, każdy z chłopaków miał osobny apartament, tylko Bill mieszkał z dziewczyną.
Usiadłam na kanapie łapiąc się za kolana.
-Może naprawdę nie wiem.. wypadły sprzątaczce? – zapytał głaszcząc mnie po głowie.
Położyłam się mu na kolanach i patrzałam w sufit.
-Sama już nie wiem.. ale w jednej sekundzie popsuł sobie u mnie całą reputację..
-Zobacz, może napisał,albo zadzwonił.. – powiedział Tom i podał mi komórkę.
Była wyciszona,ale na ekranie migotała koperta.
Przeczytałam smsa na głos.
“Ligia, przyszli do mnie koledzy i przyprowadzili dwie striptizerki.To było dla jaj, nie zdradziłem mamy przysięgam.Kocham tylko ją i tylko ciebie.. wróć czekam”
Nie wiedziałam czy kłamie, czy mówi prawdę, ale zaczęłam mu powoli wierzyć.
“Udowodnij” napisałam i wysłałam.
-Zdaje mi się,że nie kłamie – powiedział Tom opierając się o poduszkę.
-Skąd taka pewność..? – szepnęłam i odebrałam smsa.
“Zadzwoń do mamy i jej to powiedź. I się zastanów czy zdradzając ją bym ci na to pozwolił”- odpisał
-Napewno nie kłamie.. – powtórzył Tom.
-Chyba masz rację.. – odpisałam Chrisowi ,że zostaję na noc u Toma i żeby się nie martwił.
Porozmawialiśmy trochę i uspokoiłam się całkowicie.Tom dał mi swoją koszulkę do spania, przebrałam się i wykąpałam.
-Jestem strasznie zmęczona.. – powiedziałam i rzuciłam się na łóżko przykrywając kołdrą.
-No to ciekawe gdzie ja będę spał.. – spojrzał na mnie wymownie.
Przesunęłam się i pociągnęłam go w moją stronę.
-Ze mną – zamruczałam mu do ucha i pocałowałam w usta.
-Ok, nie ma sprawy – zaśmiał się i oddał mi pocałunek.Uwielbiałam jego usta, zwinny język.. smakował pomarańczami, które uwielbiam.Nie wiem jak to robił, ale jego usta były takie aksamitne, że chciało się być wiecznie do nich przyklejonym..
Całował mocno i łapczywie,jego ręce wędrowały pod moją koszulkę.Były zwinne, przesuwały się delikatnie z dołu w górę rozpinając stanik.Przewróciłam go i miałam teraz jego pod sobą.Byłam górą.
Jednym ruchem ściągnęłam z niego koszulkę i delikatnie wędrowałam ustami po umięśnionym brzuchu.
-mhmm.. – zajęczał z rozkoszy, kiedy moje usta dojechały do rozporka.Odpięłam go i odrazu zauważyłam jak bardzo był podniecony tym co się działo.
Przewrócił mnie pod siebie i zdjął ze mnie bluzkę.przybliżył usta do piersi i bawił się nimi całując wszystko do okoła omijając sutki.Wrzałam cała z podniecenia..jęczałam głośno i powtrzałam jego imie..
Jego ręce powędrowały do majtek, bawiąc się ich gumką uderzał lekko o moje ciało.Ja w tym czasie pozbyłam się jego spodni i także bawiłam się majtkami.Jego boxerki doprowadzały mnie do szaleństwa, uwielbiałam właśnie taką bieliznę.
Walczyłam chwilę z przełamaniem w sobie bariery strachu i lęku przed tym co miało nastąpić.
-Kocham cię – szepnął mi do ucha i wyjął z szuflady prezerwatywę.Szybko nałożył ją na siebie i rozszeżył mi nogi.Podłożył pod plecy poduszkę i całując w szyję wszedł we mnie..
Jęknęłam głośno i przywarłam do jego ust , gryząc z podniecenie wargi.
Mocniejszymi ruchami poruszał się we mnie wędrując językiem po szyji, brzuchu , piersiach..
Tej nocy przeżyłam najwspanialszy sex w moim życiu.Trwał ponad dwie godziny.. delektowaliśmy się sobą powoli, nie nudziliśmy się.Poznawaliśmy siebie na nowo.. wtedy zrozumiałam ,że tak naprawdę to straciłam pare miesięcy bez miłości, bo tak naprawdę to tylko z Tomem czułam się dobrze i swobodnie.. tylko przy nim nie wstydziłam się chodzić nago i tańczyć przy zapalonym świetle.
Mogłam to z nim robić w samochodzie, kiblu w mcdonalnie i w tramwaju..Mógł robić z moim ciałem co zechciał.. każdy jego dotyk przyprawiał mnie o dreszcze i radość.

Kochaam Was bardzo :*

Luty 10th, 2010 by admin

Dziękuję za komentarze kochani ;*
Kochaam Was bardzo :*

Ta notka jest specjalnie dla mojego Aniołka – wiesz , jak dużo dla mnie znaczysz

***

Odsunęłam się od niego i spojrzałam przed siebie.W drzwiach stał Tom, kiedy zobaczył,że się mu przyglądam wyszedł.
-Bill.. ty sam nie wiesz czego chcesz.. – powiedziałam i opuściłam głowę.
-Ja naprawdę mam uczucia..a ty masz dziewcz…- nie skończyłam bo na balkon wbiegła blondynka i szarpnęła mną mocno.
-Zostaw go ździro, mi go nie zabierzesz ! -krzyczała strasznie i szarpała mną.Była niska, ale grubsza odemnie.
Bill próbował nas rozdzielić,ale nie dawał rady.Uderzyłam ją z całej siły w twarz, ale widocznie nie bolało ją to, bo popchnęła mnie w stronę balustrady.
Straciłam równowagę i upadłam.Wtedy na balkon wbiegł Tom i mocno odepchnął Katie odemnie.
-Uspokój się! -krzyknął i spojrzał ostro na Billa.
-A ty nie możesz rozdzielić dziewczyn jak widzisz,że zrobią sobie krzywdę? – powiedział i pomógł mi wstać.
-Idę -rzuciłam i ruszyłam w stronę wyjścia.
Wytarłam krew z szyji i zbiegłam po schodach.
Kiedy próbowałam złapać taxówkę podjechał duży czarny samochód z którego wychylił się Georg.
-Wsiadaj -powiedział i otworzył drzwi.
Uwielbiałam kiedyś ten samochód, kiedy wsiadłam to poczułam się bezpiecznie.
Przez chwilę siedziałam cicho, wpatrując sie w mojane po drodze samochody.Georg próbował mnie zagadywać, ale nie miałam ochoty na rozmowę..
-Nie zostawimy cię teraz samej.. – powiedział i przytulił mnie do siebie.
-Mike, podwieź nas nad Tamiza, pospacerujemy sobie – poszturchnął lekko kierowcę,a ten zawrócił i skierował się w stronę plaży.
-Georg, ja naprawdę nie mam siły na spacery.. jestem zmęczona, nie mam siły -powiedziałam, kiedy wysiadaliśmy.Strasznie bolała mnie głowa po tym jak uderzyłam o balustradę.
Chłopacy rozmawiali o swoim przyszłym koncercie w paryżu, miałam wrażenie ,że mają tego wszystkiego powoli dość, bo mówili o tym z taką.. normalnoścą.
-Macie tego dosc chyba -powiedziałam zawiązując trampki.
-Tak trochę.. ale nie ważne.Powiedz mi, co teraz zrobisz po tym wydarzeniu z Billem..? – spytał i podał mi rękę.
Nie odpowiedziałam odrazu, musiałam sama się nad tym zastanowić.
-Daje sobie spokój.Nie wiem, co będzie to będzie.Nie chcę się teraz angażować w jakieś związki.. szczególnie z nim.Nie teraz – usiadłam na ławce, oni zrobili to samo.
Po przeciwnej stronie Tamizy otwierano nowy budynek, w górę wystrzeliły fajerwerki.Do Georga podeszła jego dziewczyna – Sandra.
Podała nam szybko rękę na przywitanie i oddalili się od nas.
-Ślicznie tu – powiedziałam obejmując rękoma kolana, zrobiło się zimno.
-Przypomina mi się sylwester.. – powiedział i spojrzał na mnie
Uśmiechnęłam się w myślach i szturchnęłam go lekko.Zaśmialiśmy się.Objął mnie ramieniem, tak poprostu- po przyjacielsku.Zrobiło mi się naprawdę miło.
-Ligia, przeraszam za to wszystko co ci zrobiłem, nie zasługujesz na takie traktowanie, nie wiem dlaczego.. nie wiem dlaczego zrobiłem się taki.
-Chamowaty?- dokończyłam i zaśmialiśmy się znowu.
-Cieszę się,że jest już dobrze – powiedziałam i złapałam go za rękę.
Od paru minut na niebie co chwilę wybuchały nowe fajerwerki,a my siedzieliśmy wpatrzeni to w niebo, to w siebie.Czułam ,że rodzi się między nami nowe uczucie.Przyjaźń.Wcześniej między nami jej nie było wiele.. poprostu byliśmy ze sobą, jak wiele par, które po czasie się rozchodzą.
Nie wiedziałam czy chcę jakiegoś uczucia z jego strony.Chciałam ,żeby to wszystko rozwijało się powoli.
Poprostu, co miało być to będzie.
-Ligia, miałbym jeszcze u ciebie jakieś szanse? – spytał nieśmiało.
Spojrzałam na niego.Pierwszy raz widziałam,żeby był aż tak bardzo speszony.
-Masz rumieńce na policzkach -powiedziałam i wybuchnęłam śmiechem.
-Śmiejesz się ze mnie -powiedział i zaczął mnie gilgotać.
-Przestań, proszę ! – krzyczałam i śmiałam się na zmianę.Wiłam się na ławce, aż w końcu wylądowałam na jego kolanach, twarzą przy twarzy.
Tom przestał mnie gilgotać i uśmiechnął się delikatnie.
-Chcesz mnie pocałować, prawda? – spytałam
-Tak -powiedział bez ogródek.
-Nie ma mowy, nie dzisiaj – powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek.
Wstałam z ławki i ruszyłam w stronę pomostu.
Dogonił mnie i objął w pasie.
-Zobacz jak to wszystko się szybko toczy.Dzisiaj jeszcze śpiewałam dla Billa, potem dostałam od niego kosza, potem znowu chciał być ze mną to ja mu dałąm kosza, teraz jestem tutaj z .. tobą – spojrzałam na niego.Stanęliśmy na końcu pomostu.
-Trzeba poprostu chyba żyć chwilą.. -szepnął
-Możemy zacząć jeszcze raz ?-spytałam
-Ale z czym..? – wbił we mnie zaciekawiony wzrok.
Zbliżyłam swoją twarz do niego i delikatnie dotknęłam ust
-Z tym.. -szepnęłam
Nic nie odpowiedział, bo tonęliśmy już w namiętnych pocałunkach.
Po chwili, która trwała dla mnie wieczność podszedł Georg z Sandrą.
-No , widzę ,że jednak bez siebie żyć długo nie możecie – zaśmiał się i szturchnął Toma w ramię
-Racja.. -szepnął mi na ucho Tom i pocałował w czoło.
Ruszyliśmy w stronę ulicy, było już póżno a musiałam wracać do domu..
-Tęskniłem za tobą.. nie było dnia,żebym nas nie wspominał..
Szliśmy ulicą przytuleni, tak jakby tych miesięcy kłótni między nami nie było.Co chwilę całował mnie czule w policzek,czoło,nos.
Rozmawialiśmy o przeszłości, przyszłości ,zespole.Powiedziałam mu,że nie chcę więcej grać, że chcę poprsotu być normalną nastolatką, w miarę możliwości.
-Nie uda ci się tak łatwo.. – powiedział
-To ,że chcesz to rzucić jest normalne.Ja też mam czasami dosyć, ale ludzie odbiorą to jako.. brak siły, rezygnację.. naprawdę chcesz rezygnować z marzeń? zobacz jak dużo osiądgnęłaś..
Zrobiło mi się przykro.Bo tak naprawdę to osiągnęłam wszystko co chciałam.. chciałam być sławna, ale nie tak do końca robić muzykę i koncertować.. bo to jest naprawdę męczące.A inne marzenia też miałam…
-Tom, ja chcę to skończyć.. naprawdę nie wyrabiam fizycznie i psychicznie -złapałam go za rękę mocniej.
-Kochanie.. rozumiem, ale proszę zastanów się nad tym.. -szepnął mi do ucha i pocałował w głowę.
-Dużo zyskasz, ale też dużo stracisz…
-Powiedz mi szczerze, chciałbyś z tym skończyć,być normalnym chłopakiem, chodzić do szkoły,mieć przyjaciół,chodzić bez ochrony do kina, nie bać się,że zaraz jakaś napalona fanka się na ciebie rzuci, nie widzieć w gazetach swoich zdjęć i bdur o tobie powypisywanych ?!- zacisnęłam pięść
-Ja mam naprawdę tego dość.. nie jestem tak silna psychicznie jak ty, mi to nie jest obojętne ,z kim według innych się puszczam.Bo nie raz czytałam,że uprawiałam sex z jakimś facetem którego nawet na oczy nie widziałam..
Wytarłam z oczu łzę, zawsze kiedy zaczynałam się denerwować, to płakałam..
-Kochanie, nie denerwuj się – stanęłiśmy i przytulił mnie mocno.
-Mam naprawdę dość.. – szepnęłam
-Prubuję ciągle uciekać od problemów, ale …
-Nie da się? – dokończył
Pokiwałam głową i położyłam policzek na jego ramieniu.
-Brakowało mi ciebie ..
Ruszyliśmy wolnym krokiem w stronę nadjeżdzającego autobusu.Usiedliśmy na końcu, przytuleni do siebie, było mi strasznie zimno,ale kiedy patrzałam na jego ciepłe oczy robiło mi się gorąco.
-Tom Kaulitz? – podeszy do nas dziewczyny w moim wieku, widziałam zaskoczenie w ich oczach
-Hej – rzucił odrywając się od patrzenia w okno.
-Co ty robisz w londynie? – zapytała jedna i przysiadły się do nas.Wydawały się być sympatyczne, ale odrazu wiedziałam się kochają się w Tomie.Przez ten cały czas, kiedy byliśmy razem zdążyłam zauważać takie rzeczy.
Byłam dziwnie spokojna
-To może pójdziecie z nami na piwo? – spytała blondynka.Jedynie ona jakoś nie przypadła mi do gustu.
-Sorry, ale ja nie mogę, muszę wracać – powiedziałam i wyjęłam komórkę.Jak zawsze była wyłączona.Kiedy ja włączyłam wyskoczyły oczywiście nieodebrane połączenia.
-Dzwonił Chris, napewno się martwi.. -powiedziałam do Toma
-Ale jak chcesz to idź.. – szepnęłam mu do ucha,a jego przeszły ciarki.
-Sorry dziewczyny ,ale może innym razem – uśmiechnął się.
Widziałam,że zrobiło im się smutno, bo w końcu nie wiele dziewczyn ma takie szczęście spotkać swojego idola i “miłość” z plakatów.Rozumiałam je i postanowiłam coś zrobić,żeby chociaż one były szczęśliwe.
-Zapiszcie sobie mój numer to jakoś się umówicie z Tomem – powiedziałam i spojrzałam na Toma, a ten wysłał mi uśmiech.
Tom miał zakaz dawania komukolwiek swojego numeru, mi to już wisiało.
-Dzięki ! -powiedziały na koniec kiedy wysiedliśmy.
Kiedy autobus nas już mijał widziałam ich roześmiane twarze i sama się uśmiechnęłam.
-Gdybym była na ich miejscu to bym cię zgwałciła w tym autobusie – zaśmialiśmy się.
-Zrób to teraz – wystawił mi język,a ja go lekko szturchnęłam.
Kiedy doszliśmy do hotelu zapadła chwilowa cisza.
-Kiedy wyjeżdzacie…?- przerwałam ją patrząc na niego.
-Za tydzień… chyba.. – podszedł do mnie i delikatnie przybliżył usta do moich.
Gładził językiem po moich wargach ,aż je rozchyliłam i przeszły mnie dreszcze..

Kochani, proszę pokażcie mi ,że Wam zależy.. ;*

Styczeń 28th, 2010 by admin

Kochani, proszę pokażcie mi ,że Wam zależy.. ;*
Dziękuję za miłe rozmowy na gadu gadu z niektórymi :) Jesteście wspaniali…

***

Tom dogonił mnie na rogu ulicy.
-Ligia, ja naprawdę nie chciałem źle, nie gniewaj się.. tylko poprostu chcę,żebyś wiedziała jak jest.Wkońcu..kiedyś coś nas łączyło..
Władały mną nerwy i najchętniej potłukłabym coś,żeby narobić zamieszania i hałasu.
Nie zatrzymywałam się,ale szłam dalej, nawet kiedy Tom próbował mi w jakiś sposób poprawić humor.
Wkońcu nie wytrzymałam i zatrzymałam się.
-Powiedz mi jedno, dlaczego wy wszyscy jesteście takie świenie? Chcecie tylko wykorzystać i potem rzucić? powiedz mi dlaczego! -krzyczałam a z oczu kapały mi łzy.Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak wyglądam kiedy płacze.Dopiero coś mnie napadło w tej chwili i spróbowałam się pozbierać.
Było mi żal Toma, bo komplenie nie wiedział co mi powiedzieć i jak się zachować.
-Nie mów nic, poprostu mnie odprowadź..-powiedziałam i pociągnęłam go lekko w stronę skrzyżowania.
W głowie szumiało mi od myśli.
-Wiesz co.. w pewnym sensie się mu nie dziwię.Bo ze mną to są tylko kłopoty -spojrzałam na ogłoszenie wiszące na przejściu dla pieszych
“Zapraszamy na najważniejszy w tym roku pokaz filmów !” -spojrzałam na date, była dzisiejsza.
-Idziecie tam, prawda? -spytałam z nadzieją w głosie.
-Tak…-pokiwał głową trochę przeciągając odpowiedź.
-Super -powiedziałam i przyśpieszyłam kroku.Wiedziałam dokładnie co zrobić.
Chciałam zaśpiewać nadal Billowi piosenkę, mimo,że nie chciał już mnie i mu na mnie nie zależało.Chciałam mu tym śpiewem udowodnić,że wcale go nie potrzebuję.
Nie zwierzyłam się Tomowi ze swojego planu, do końca drogi się do siebie nie odzywaliśmy, chociaż co chwilę czułam jak się na mnie patrzy.
Wbiegłam do pokoju i kazałam Chrisowi uprzedzić kino o moim występie.Nie mieli nic przeciwko dopiero wtedy, kiedy powiedział kim jesteśmy.Obiecali nikomu nie wspominać o tym co miało nadejść.
Przebrałam się w nowe ciuchy, pomalowałam delikatnie oczy, przećwiczyłam piosenkę i ruszyłam w drogę.Chris wypożyczył samochód z hotelu.Byłam bardzo zdenerwowana, a czerwona karoseria auta jeszcze bardziej mnie denerwowała.
-Boję się,że wyjdę na idiotkę – powiedziałam szeptem.
-Lig, bądź sobą.Bądź taka jak zawsze, pewna siebie, a wszystko zostanie dobrze odebrane..
Dojechaliśmy do kina w którym miało odbyć się moje pierwsze publiczne upokorzenie.W myślach przeklinałam siebie,ale jedna połowa mnie tak bardzo chciała pokazać,że potrafię..
Podłączyłam gitarę do sprzętu przygotowanego przez ludzi z kina i czekałam ,aż odsłoną wielką kotarę.Słyszałam jak sala się zapełnia ludźmi.
Po 10 minutach, które trwały jak 100 lat zgasły światła i odsłoniła się kurtyna. Wielki ekran za mną jednak nie pokazywał żadnego obrazu.Główny strumyk światła skierowany był prosto na mnie.Stałam na początku tyłem, jednak przy pierwszym uderzeniu w gitarę odwróciłam się i wzrokiem wyszukałam Billa.
Jego oczy zrobiły się ogromne jak spodki od fliżanek,zastygł w bezruchu.
Chwyciłam mikrofon i uśmiechnęłam się lekko.
-Hej ludzie.Przepraszam,że opużniam wam oglądanie filmu,ale to nie zajmie długo.Pewna osoba , znajdująca się na tej sali powiedziała mi bardzo ważne dla mnie słowa.Ważne jednak okazały się tylko dla mnie.Bo dla niego to nic nie znaczy..
Uderzyłam znów w gitarę i zaczęłam śpiewać.

Nie byłą to piosenka,którą przygotowałam dzień wcześniej.Tę piosenkę ułożyłam niecały rok temu,jednak nie miałam okazji nigdy jej przedstawić.
Wiedziałam,że zrobiłąm ogromne poruszenie na sali.Gdy skończyłam swój występ ludzie wstali i klaskali.na niektórych twarzach widziałam łzy.
-Chciałeś, żebym udowodniła jak bardzo cię kocham.Jednak jak mam mówić o szczęśliwym uczuciu, kiedy mnie oszukujesz? Bill, nie wykorzystasz mnie.Ja też mam uczucia i musisz o tym wiedzieć.Naprawdę mi przykro,że wcześniej tego nie dostrzegłeś – po wypowiedzeniu imienia Billa, niektórzy ludzie się odwrócili w jego stronę.Nie wiedział co zrobić,sam miał łzy w oczach.
-Miłego oglądania filmów.. -powiedziałam na koniec , a światło oświetlające mnie zgasło.Wierzchem dłoni wytarłam błądzącą łzę..

Wychodząc z sali od tyłu napotkałam się na dwie starsze panie, wiedziałam,że oglądały mój występ bo miały smutne miny.
-Jesteś jeszcze młoda, wszystko się ułoży -powiedziała jedna z nich, a ja niespodziewanie się do niej przytuliłam. Tak bardzo potrzebowałam czyjegoś ciepła..
Pani gładziła mnie delikatnie po plecach i uspokajała mnie cicho mówiąc “Będzie dobrze..”
-Ligia.. – usłyszałam głos za sobą
Bill trzymał w dłoni malutką różyczkę.Głowę miał spuszczoną, ale wiedziałam,że jest mu żal.
-Porozmawiajmy -powiedział otwierając mi drzwi na zewnątrz.Widok z balkomu zatrzymywał bicie serca,oświetlone nocą miasto było.. cudowne.
Usiadłam na ławeczce wpatrując się w niebo, na którym widać było lecące w oddali samoloty.
-To nie jest tak jak myślisz.. -powiedział i złapał mnie za rękę.
-Wiem,zaczyna się jak w nudnej komedii romantycznej.. -powiedział prubując jakoś złagodzic sytuację.
-Nadal zależy mi na tobie.. ale jest coś o czym musisz wiedzieć.
Lekko ścisnął mi dłoń i poczułam,że muszę na niego wreszcie spojrzeć.
-Wiesz jak ciężko być sławnym, jak ciężko wybić się..
-Do czego zmierzasz ? – powiedziałam ostrym tonem.
-Tylko mi nie mów,że znowu dbasz o reputację,dlatego nie możemy się spotykać.Nie mów mi,że chcesz ,ale nie możesz bo menager coś powiedział,że lepiej mieć przy sobie słodką blondynkę, niż rozwrzeszczaną brunetkę.Nie mów mi,że nic z tego nie będzie. Poprostu zatrzymaj to dla siebie i daj mi odejść.Raz na zawsze.
Zbliżył się delikatnie do mnie i pocałował.

Chris

Styczeń 23rd, 2010 by admin

Ruszyło już powiadamianie Was o nowych częściach na gadu-gadu. Jeśli chcecie się jeszcze zapisać, zapraszam pod wcześniejszą notką.W tej nie będę uznawać numerów !!

***

Wracałam do hotelu cała zmoknięta i przemarznięta.Chociaż zaczynał się weekend, nie miałam ochoty po rozmowie z Billem gdzieś iść i normalnie się bawić.
Chris na mój widok wybuchnął śmiechem,ale po chwili przeprosił widząc moją minę. Wiedziałam,że z nim mogę porozmawiać jak z prawdziwym przyjacielem..
-Chris nie rozumiem was.. – powiedziałam siadając na fotelu.
-Nas..?-zapytał siadając naprzeciwko mnie.
-No.. chłopaków.Rozmawiałam z nim.. wiem,że to dziwne,ale jakoś.. spotkaliśmy się.Już samo to zastanawia mnie strasznie..nie ważne.On powiedział,że mam mu udowodnić,że go kocham.Tylko..jak?
Patrzał na mnie i wyraźnie zastanawiał się co mi poradzić.
-Ja już wiem co masz zrobić.Ligia, zastanów się w czym jesteś najlepsza..-chwycił mnie za rękę i mocno uścisnął.
-Przecież mu nic nie zaśpiewam.. Chris, nie mam na to siły.Nie wymyślę tak nagle świetnej piosenki.. -wziełam łyk wody i zdjęłam przemoczoną bluzę.
Nic nie odpowiedział tylko podał mi zeszyt z długopisem.Po chwili wyszedł z pokoju i zapalił mi światło.
Wiedział dokładnie,że żebym się dobrze skupiła , muszę mieć w pokoju zapach lawendy.I tak właśnie zrobił.Przyniósł zapalone kadzidło, gitarę i wyszedł znów.
Chciałam,żeby ta piosenka nie wyszła na banalną, głupią i pustą.Siedziałam nad nią całe 6 godzin, bez wytchnienia pisałam, grałam i myślałam.Nie miałam siły na nic.Chris wrócił nad ranem i przyniósł świeże bułki i mleko.
-Coś mam.. ale nie wiem, czy to się sprawdzi.Posłuchaj – powiedziałam i rozłozyłam zapisane słowa i nuty piosenki.

Kiedy skończyłam, Chris siedział jeszcze przez chwilę i wpatrywał się we mnie.
-I jak..? -spytałam
-Już go masz.. – powiedział i przytulił mnie mocno.
Po zaśpiewaniu piosenki postanowiłam pójść na spacer po Londynie.Chris kupił mi na rogu watę cukrową i chodziliśmy cali szczęsliwi po sklepach.Kupiłam sobie nowe trampki i bluzę.W całym pośpiechu nie spakowałam najważniejszych rzeczy.
Obładowani zakupami włuczyliśmy się po barach.
-Idę do toalety – powiedziałam i odłożyłam na stół piwo.
Na schodach był duży tłok, co chwilę słyszałam jakieś piski i głośne rozmowy.
-Sorry,ale chcę się wysikać -powiedziałam do dziewczyn stojących na środku przejścia.
-Nie pchaj się ! -powiedziała do mnie jedna i mocno szturchnęła mną.Przewróciłam się i sturlałam ze schodów.
Przez chwilę nie kojażyłam co się stało i gdzie jestem.
Ktoś mi podał rękę, otrzepałam się i szukałam spojrzeniem dziewczyny,która mi to zrobiła.Stała wystraszona w kącie i unikała mojego wzroku.
Podeszłam do niej i lekko szturchnęłam.
-Przeprosiłabyś – powiedziałam ostrym głosem.
Nagle usłyszałam większe piski i usłyszałam kroki za sobą.
Odwróciłam się, a za mną stał Tom z Georgiem.
-Ligia?! – powiedzieli zgodnie i z tym samym tonem głosu.
Rozległy się ciche rozmowy dziewczyn o mnie, niektóre skojarzyły,że jestem z Emo.
-To teraz wiem, dlaczego nie mogłam dopchać się do kibla.. – powiedziałam witając się buziakiem w policzek z dwoma.Chociaż, że w głębi serca miałam ogromny żal do Toma, to nie chciałam tego rozgryzać i ruszać tego tematu.
-Może wyskoczysz z nami gdzieś? Bo tutaj raczej sobie nie pogadamy spokojnie.. -zaznaczył Georg patrząc wymownie na dziewczyny.
-Ok, czekajcie przed wejściem ja pójdę do kibla.
Kiedy chłopacy wyszli , rozległy się napady na mnie, czy mam ich numery, czy dam im swój autograf itp.
Wkurzały się jeszcze bardziej, kiedy im nie odpowiadałam na żadne z nich, tylko spokojnie myłam ręce.
-No to narazie – rzuciłam i wyszłam mimo oburzeniu dziewczyn.
Poszukałam Chrisa i powiedziałam mu,że będę póżniej.
-Uważaj na siebie – dał mi pieniądze i podeszłam wolnym krokiem do chłopaków.
Rozmawialiśmy tak jak kiedyś,jakby tych miesięcy nie odzywania się do siebie wcale nie było..
-Ale śmiesznie, że spotkaliśmy się w tak wielkim mieście.. to naprawdę musi być jakieś przeznaczenie – zażartował Georg i złapał mnie w pasie.
Czułam na sobie wzrok Toma.
-No tak, prawdziwy przypadek.. – powiedział,a ja odwróciłam się w jego stronę.
Domyśliłam się, że wie o spotkaniu z Billem.
Chciałam zapytać,gdzie jest reszta,ale Tom – tak , jakby czytał mi w myślach wyprzedził mnie.
-Reszta jest w hotelu, są strasznie zmęczeni.Byliśmy wczoraj na dyskotece i nieźle się zmachaliśmy.
Opuściłam wzrok i nic nie powiedziałam.Wiedziałam,że chciał mnie sprowokować do tego,żebym powiedziała,że się widziałam z Billem.
-A jak tam z Atiną się układa ? – spytałam zamykając mu buzię.
Usiadliśmy na ławkach przy fontannie i chlapaliśmy się lekko wodą.
-A co cię tak nagle wzięło na te pytanie? – chlapnął mi na twarz wodą.
-Osz ty chamie – zaśmiałam się i zmoczyłam mu całkowicie koszulkę wraz z połową twarzy.
Georg zaczął nas uspokajać, bo chcielismy się na żarty wrzucać do fontanny.
-A pytam o Atinę, bo kiedyś była moją przyjaciółką -powiedziałam znów siadając.
-Kiedyś była i moją dziewczyną.Ale szkoda gadać.. żal mi jej poprostu – powiedział
Wyszło na to,że spędziliśmy razem cały dzień.Poszliśmy do wesołego miasteczka, na lody i pizzę.Rozmawialibyśmy jeszcze dłużej, ale wkońcu zadzwonił do mnie Chris.
-Ligia , wracaj jak najszybciej mam wiadomość -powiedział i się rozłączył. Zawsze tak robił, tylko ,żebym się nie sprzeciwiała.
-Co jest ?- spytał Tom
-Muszę wracać.. -powiedziałam i spojrzałam mu w oczy. Przeszedł mnie dreszcz..”Czy już zawsze tak będzie, że gdy tylko na niego spojrzę ,wrócą wspomniania i pragnienie..?” -spytałam sama siebie i ruszyłam wolnym krokiem do przodu.
-Odprowadzimy cię, w końcu wiemy gdzie jest twój hotel – powiedział Georg,a Tom oderwał odemnie wzrok.
-Georg, możesz nas zostawić samych? -spytał nagle Tom.
Georg spojrzał na nas zdziwiony,wzruszył ramionami i usiadł na ławce.
-Tom, czekam tutaj.Tylko proszę, nie długo,bo mamy jeszcze dziś iść do kina.. – powiedział i wyjął chipsy.
Przeszliśmy kawałek drogi w ciszy,skupiając się na własnych oddechach..
Zrobiło się ciemno i tylko przejeżdzające auta rozświetlały drogę.
-Ligia, ja wiem co ci powiedział Bill.Nie rób tego, proszę – powiedział i zatrzymał się.
Miał zdenerwowane spojrzenie, a ręce dziwnie mu się trzęsły.
-Wiem,że bardzo ci na nim.. zależy -spojrzał w bok, a jego oczach pojawiły się.. łzy?
-Tom..?-spytałam,podchodząc bliżej i dotykając jego policzków.Teraz dobrze widziałam,że ma łzy w oczach.
-Zastanów się, czy napewno chcesz do niego wrócić.Czy to ma sens.. -usiadł na schodkach do klatki schodowej.
Zaskoczył mnie tak bardzo,że sama zaczęłam się nad tym zastanawiać..
-Ale.. dlaczego tak nagle z tym wyskoczyłeś? – spytałam siadając obok.
Wyjął powoli komórkę ze spodni i zaczął w niej czegoś szukać.
-Patrz -powiedział podając mi ją do ręki.
“Tom, żal mi jej i nie wiem co zrobic.Ale chce byc napewno z Kathie ”
Przeszył mnie ostry ból w głowie.
Wstałam i bez słowa ruszyłam dalej w stronę hotelu.

Uwaga!

Styczeń 17th, 2010 by admin

Uwaga!
NOWA NOTKA POD SPODEM

Robię nową listę powiadamiającą o nowej notce. Ale teraz będę te wiadomości wysyłała na gadu-gadu.
Wiec jeśli ktoś chce, niech wpisuje swój numer.
Proszę o podawanie w tej notce tylko numerów i imion.

Pozdrawiam

Kolejna część.

Styczeń 15th, 2010 by admin

To dla tych wszystkich wytrwałych.. :*

***

Londyn nigdy wcześniej nie wyglądał tak pięknie w nocy.Wszystko do okoła się świeciło,ludzie chodzili za ręce,wpatrzeni sobie w oczy.Tylko ja tam nie pasowałam.Moje zmarznięte dłonie i brak uśmiechu na twarzy wydawał się być taki obcy dla tego miasta..
Usiadłam na ławce, przy moście i wpatrywałam się w płynące barki po Tamizie.Co chwilę ktoś mnie mijał.Niektórzy się za mną oglądali,tak jakby momentami chcieli zapytać,dlaczego siedzę w nocy sama.
Ale mi to .. nie przeszkadzało.
Potrzebowałam takiej chwili odpoczynku, chwili przemyślenia i złapania oddechu.A wiedziałam,że w Londynie to mi się uda. Bo tutaj wszystko wydawało mi się być prostrze.Problemy nabierały małego znaczenia, a chęć wstania i dania sobie rady były o krok odemnie.
-Szkoda,że nie wzięłam gitary.. – pomyślałam i wyjęłam z plecaka komórkę.
Jak zawsze była wyłączona.Dopiero kiedy ją włączyłam zobaczyłam ile mam nieodebranych połączeń od Chrisa wystraszyłam się.Szybko wybrałam jego numer.
-Chris, przepraszam,ale zapomniałam,że po locie nie włączyłam komórki..- zaczęłam i usłyszałam ulgę w głosie Chrisa.
-Masz szczęście dziewczyno ,że dzwonisz bo już chciałem zwoływać cały patrol policyjny – zaśmiał się.
-Kochany jesteś.Będę trochę póżniej.. – powiedziałam i odłączyłam się.
Dostałam trzy smsy.Trzy smsy od.. Billa.
“Proszę,porozmawiajmy”
“Ligia,gdzie jesteś??”
“Przyjdź pod fontannę,będę czekał..”
Spojrzałam na zegarek, ostatni sms doszedł pół godziny temu..
-Napewno go tam już nie ma.. – powiedziałam sama do siebie,ale ruszyłam w stronę fontanny,dźwigając w ręce plecak.
Nerwowo poprawiałam kolczyki w uchu.Podchodząc do wylatującej w górę wody przypomniałam sobie,kiedy w czasie trasy koncertowej, razem z Tomem wpadliśmy do jednej z takich.Ale ta.. nie równała się pięknem z tamtą.Chociaż,że miała w sobie coś takiego..
-Ligia – usłyszałam za sobą i szybko się odwróciłam.
-Bill…- szepnęłam i usiadłam na brzegu fontanny.
-Wiem,że to co zobaczyłaś na London Eye nie było miłym widokiem,ale.. -zaczął
-Masz prawo do własnego życia, bezemnie.Ja to wiem Bill.Nie tłumacz mi się, bo nie masz z czego.
-Ale.. ja cię nadal ranię.Ligia, znam Cię, znam twoją mimikę twarz, gdybym dla ciebie nic nie znaczył,nie miałabyś takiej miny,nie płakałabyś.. – powiedział i dotknął koncików moich oczu.
-Płakałaś -dodał.
-Nie – skłamałam i odwróciłam głowę.
-Tak – usiadł koło mnie i wpatrywał się w mój profil.
Czułam,że nadchodzi ten moment..
-Tak,płakałam.Bo nadal jesteś dla mnie ważny, bo nadal nie potrafie o tobie zapomnieć, chociaż minęło tyle czasu, jesteś dla mnie pierwszą prawdziwą miłością.. ja w porównaniu do ciebie, nie potrafię zastąpić tak szybko kogoś drugą osobą.. poprostu nie potrafię nie wspominać tamtych chwil spędzonych z tobą, przecież wiesz doskonale ile to dla mnie znaczyło! Ale to już przeszłość, wiem,że muszę o tym zapomnieć, przepraszam.. – powiedziałam i wstałam
-Ligia.. -zaczął
-Nie Bill, ja tego nie chcę słuchać.Naprawdę, nie chcę słyszeć,że jest ci przykro,ale to już minęło.Teraz mogę ci życzyć jedynie powodzenia.Trzymaj się – ruszyłam w stronę ulicy.
Podbiegł do mnie i chwycił za rękę.
-Wierzysz w prawdziwą miłość? – spytał wpatrując się głęboko w moje oczy.
-O co ci chodzi.. – powiedziałam raczej nawet nie pytając.
-Że o prawdziwą miłość się walczy.Ligia,pokaż mi,że ci na mnie zależy.Walcz o mnie.
-Co..? -spytałam cicho,pierwszy raz patrząc na niego.
-To co słyszałaś.Pokaż mi to.
Powiedział i puścił moją rękę oddalając się w stronę autobusu.Odwrócił się tylko raz.

Część V

Styczeń 10th, 2010 by admin

W połowie sprintu ku wolności przypomniały mi się te wszystkie głupie zaczepki i wredoty Miyaviego, które męczyły mnie od dzieciństwa. Pomyślałam, ze taka okazja już nigdy się nie trafi więc bez słowa zawróciłam spowrotem.
Dalej tam leżał. Nie przytomny, a może spał ? Nie wiem, nie inetersowało mnie to, wiedziałam tyllko jedno: glut wyciekał mu z nosa. Zielony. Nie sorry żółty.
Szybko chyciłam za pierwszą lepszą szufladę i mocnym pociągnięciem wyrwałam ja z zawiasów wywalając przy tym na ziemię mase kolorowych papierków.
- A to za to, że wpierdoliłeś mojego Big Milka! – sprostowałam cicho (kurwa MP4 mi się wyładowało).
Po chwili złapałam ponowną i dodałam.
- Za natarcie śniegiem, extremalne budzenie o 4 rano, robala w wannie, za zniszczenie moich bezcennych plakatów, za zakłócanie iszy dziennej brzdękoleniem na gitarze… – i tak dalej, dalej szuflada za szufladą.
Gdy zabrakło już zabrakło już obiektów do niszczenia, zobaczyłam opartą o ścianę czarną gitarę Meev’a. Bez zastanowienia wzięłam ją do ręki, podniosłam na głowę i…
- A to za to, że powiedziałeś, że Killerpilze i Tokio Hotel to nieogolone fiutki! – … rozstrzaskałam ją o podłogę.
Byłam tak niesamowiecie z siebie dumna, że pozwoliłam sobie na mały włam do lodówki Miyaviego i wyszamać mu całe toffu.
Gdy wchłaniałam z ledwością dziesiątą porcje usłyszałam wyraźnie, że ktoś się rusza, z poruszenia połknęłam prawie łyżeczkę. Szybko zeszłam ze stołu i schowałam się za wielką ścianą z nagrodami.
- Co tu się do cholery stało ? – dobiegł do mnie półmruk z salonu.
“Fuck musiał się osioł przebudzić ? – pomyślałam i zaczęłam szukać jakiegoś pożądnego wyjściastej głupiej sytuacji. Pomyślałam, że pujdę do kibla i spuszczę się kanałami jak szczury, ale po chwili przypomniało mi się, że nie umiem pływać.
Nagle poczółam, że coś przewraca mi się w żołądku i idzie wprost do góry.
Nie tylko nie teraz! – mimo wszystko i tak bekło mi się na całą parę, kurwa te moje szczęście!
- Jest tam ktoś ? – spytał głośno Miyavi i weszedł do kuchni.
No myślałam, że zawału dostanę, szybko zerwałam się i wyskoczyłam przez otwarte okno robiąc przy tym mase hałasu.
Normalnie milimetr brakowało i wpieprzyłabym się twarzą w psie gówno, milimetr!
Po paru minutach podniosłam me ociężałe, grube dupsko z ziemi i utykając na trzecią nogę przebyłam się przez bramę by w końcu uratować Maruko z władań okrutnego haźla.
Gdy przebiegłam już przez ulicę i przeszłam przez bramę mogłam już być naprawdę z siebie dumna. Ten mój spyt wrodzony i… Co ja pierdolę ?
- Kurwa jego Janka mać, co tak długo ? – darła się na mnie z okienka i machała do pół obgryzionym mydłem. – O patrz zjadłam!
- Ja na twoim miejscu zjadłabym pastę do zębów! – nie wiem po cow ogóle to mówiłam, przecież każdy wie, że Maruś naciera zęby szarym mydłem (dla połysku), którego ma tonę zapasu pod łóżkiem.
- Jaką pastę ? – spytała – Dobra właź do chaty, a nie pierdol bo nie jesteś tutaj od tego!
To, że miałam tego wszystkiego po dziurki w nosie to ebz słowa zrobiłam to o co mnie prosiła, normalnie podroczyłabym się jeszcze jakieś trzy godziny. No co ? Pierwszy raz to ja mam władzę.
- Ja pierdolę, który to klucz ? – spytałam się zniecierpliwiona.
- Ten srebrny!
Łatwo jej powiedzieć, wszystkie są srebrne! – pomyślałam i zaczęłam wkladać każdy po koleji.
Pierw ten mały, potem większy i tak dalej. Najgorsze było to, że żaden nie chciał pasować!
- Nie pasuje żaden! – krzyknęłam zdesperowana.
- Jak to kurwa żaden nie pasuje, jaja se ze mnie robisz? – spytała zdesperowana Maruko.
- No nie robie, nie pasuje żaden! – znów uniosłam głos i kopłam z całych sił w drzwi, ale to nic nie dało. Zostawiłam tylko na nich czarny odcisk buta.
CDN

why

Grudzień 29th, 2009 by admin

Nooo, i to by bylo chyba na tyle :) . Oprocz tego, to ogolnie jest DDDIII :) . I nawet moje przyjaznie sie uscislily i w ogole :P . Nie moze lepiej byc :D . wiosna idzieee… :) . Zaczna sie dluuugie spacerki i fff ogole :D . Hyhy :) . I w sobote impreza !!!!!!!!!!!!!!! :D . Jejejejejeje !!!!!!!!!!!!!!!! :D . Bedzie GIT :D . Pozdrawiam wszystkich :) . A szczegolnie… Noo, tych co zwykle :) . Ale jeszcze musze napisac, ze Mikołaja, bo juz chyba by sie obraził, jakbym go nie napisala :P . Buehehe :P :*:*:*