Member Login

Lost your password?

Registration is closed

Sorry, you are not allowed to register by yourself on this site!


Część V

W połowie sprintu ku wolności przypomniały mi się te wszystkie głupie zaczepki i wredoty Miyaviego, które męczyły mnie od dzieciństwa. Pomyślałam, ze taka okazja już nigdy się nie trafi więc bez słowa zawróciłam spowrotem.
Dalej tam leżał. Nie przytomny, a może spał ? Nie wiem, nie inetersowało mnie to, wiedziałam tyllko jedno: glut wyciekał mu z nosa. Zielony. Nie sorry żółty.
Szybko chyciłam za pierwszą lepszą szufladę i mocnym pociągnięciem wyrwałam ja z zawiasów wywalając przy tym na ziemię mase kolorowych papierków.
- A to za to, że wpierdoliłeś mojego Big Milka! – sprostowałam cicho (kurwa MP4 mi się wyładowało).
Po chwili złapałam ponowną i dodałam.
- Za natarcie śniegiem, extremalne budzenie o 4 rano, robala w wannie, za zniszczenie moich bezcennych plakatów, za zakłócanie iszy dziennej brzdękoleniem na gitarze… – i tak dalej, dalej szuflada za szufladą.
Gdy zabrakło już zabrakło już obiektów do niszczenia, zobaczyłam opartą o ścianę czarną gitarę Meev’a. Bez zastanowienia wzięłam ją do ręki, podniosłam na głowę i…
- A to za to, że powiedziałeś, że Killerpilze i Tokio Hotel to nieogolone fiutki! – … rozstrzaskałam ją o podłogę.
Byłam tak niesamowiecie z siebie dumna, że pozwoliłam sobie na mały włam do lodówki Miyaviego i wyszamać mu całe toffu.
Gdy wchłaniałam z ledwością dziesiątą porcje usłyszałam wyraźnie, że ktoś się rusza, z poruszenia połknęłam prawie łyżeczkę. Szybko zeszłam ze stołu i schowałam się za wielką ścianą z nagrodami.
- Co tu się do cholery stało ? – dobiegł do mnie półmruk z salonu.
“Fuck musiał się osioł przebudzić ? – pomyślałam i zaczęłam szukać jakiegoś pożądnego wyjściastej głupiej sytuacji. Pomyślałam, że pujdę do kibla i spuszczę się kanałami jak szczury, ale po chwili przypomniało mi się, że nie umiem pływać.
Nagle poczółam, że coś przewraca mi się w żołądku i idzie wprost do góry.
Nie tylko nie teraz! – mimo wszystko i tak bekło mi się na całą parę, kurwa te moje szczęście!
- Jest tam ktoś ? – spytał głośno Miyavi i weszedł do kuchni.
No myślałam, że zawału dostanę, szybko zerwałam się i wyskoczyłam przez otwarte okno robiąc przy tym mase hałasu.
Normalnie milimetr brakowało i wpieprzyłabym się twarzą w psie gówno, milimetr!
Po paru minutach podniosłam me ociężałe, grube dupsko z ziemi i utykając na trzecią nogę przebyłam się przez bramę by w końcu uratować Maruko z władań okrutnego haźla.
Gdy przebiegłam już przez ulicę i przeszłam przez bramę mogłam już być naprawdę z siebie dumna. Ten mój spyt wrodzony i… Co ja pierdolę ?
- Kurwa jego Janka mać, co tak długo ? – darła się na mnie z okienka i machała do pół obgryzionym mydłem. – O patrz zjadłam!
- Ja na twoim miejscu zjadłabym pastę do zębów! – nie wiem po cow ogóle to mówiłam, przecież każdy wie, że Maruś naciera zęby szarym mydłem (dla połysku), którego ma tonę zapasu pod łóżkiem.
- Jaką pastę ? – spytała – Dobra właź do chaty, a nie pierdol bo nie jesteś tutaj od tego!
To, że miałam tego wszystkiego po dziurki w nosie to ebz słowa zrobiłam to o co mnie prosiła, normalnie podroczyłabym się jeszcze jakieś trzy godziny. No co ? Pierwszy raz to ja mam władzę.
- Ja pierdolę, który to klucz ? – spytałam się zniecierpliwiona.
- Ten srebrny!
Łatwo jej powiedzieć, wszystkie są srebrne! – pomyślałam i zaczęłam wkladać każdy po koleji.
Pierw ten mały, potem większy i tak dalej. Najgorsze było to, że żaden nie chciał pasować!
- Nie pasuje żaden! – krzyknęłam zdesperowana.
- Jak to kurwa żaden nie pasuje, jaja se ze mnie robisz? – spytała zdesperowana Maruko.
- No nie robie, nie pasuje żaden! – znów uniosłam głos i kopłam z całych sił w drzwi, ale to nic nie dało. Zostawiłam tylko na nich czarny odcisk buta.
CDN

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.