Dziękuję za komentarze kochani ;*
Kochaam Was bardzo :*
Ta notka jest specjalnie dla mojego Aniołka – wiesz , jak dużo dla mnie znaczysz
***
Odsunęłam się od niego i spojrzałam przed siebie.W drzwiach stał Tom, kiedy zobaczył,że się mu przyglądam wyszedł.
-Bill.. ty sam nie wiesz czego chcesz.. – powiedziałam i opuściłam głowę.
-Ja naprawdę mam uczucia..a ty masz dziewcz…- nie skończyłam bo na balkon wbiegła blondynka i szarpnęła mną mocno.
-Zostaw go ździro, mi go nie zabierzesz ! -krzyczała strasznie i szarpała mną.Była niska, ale grubsza odemnie.
Bill próbował nas rozdzielić,ale nie dawał rady.Uderzyłam ją z całej siły w twarz, ale widocznie nie bolało ją to, bo popchnęła mnie w stronę balustrady.
Straciłam równowagę i upadłam.Wtedy na balkon wbiegł Tom i mocno odepchnął Katie odemnie.
-Uspokój się! -krzyknął i spojrzał ostro na Billa.
-A ty nie możesz rozdzielić dziewczyn jak widzisz,że zrobią sobie krzywdę? – powiedział i pomógł mi wstać.
-Idę -rzuciłam i ruszyłam w stronę wyjścia.
Wytarłam krew z szyji i zbiegłam po schodach.
Kiedy próbowałam złapać taxówkę podjechał duży czarny samochód z którego wychylił się Georg.
-Wsiadaj -powiedział i otworzył drzwi.
Uwielbiałam kiedyś ten samochód, kiedy wsiadłam to poczułam się bezpiecznie.
Przez chwilę siedziałam cicho, wpatrując sie w mojane po drodze samochody.Georg próbował mnie zagadywać, ale nie miałam ochoty na rozmowę..
-Nie zostawimy cię teraz samej.. – powiedział i przytulił mnie do siebie.
-Mike, podwieź nas nad Tamiza, pospacerujemy sobie – poszturchnął lekko kierowcę,a ten zawrócił i skierował się w stronę plaży.
-Georg, ja naprawdę nie mam siły na spacery.. jestem zmęczona, nie mam siły -powiedziałam, kiedy wysiadaliśmy.Strasznie bolała mnie głowa po tym jak uderzyłam o balustradę.
Chłopacy rozmawiali o swoim przyszłym koncercie w paryżu, miałam wrażenie ,że mają tego wszystkiego powoli dość, bo mówili o tym z taką.. normalnoścą.
-Macie tego dosc chyba -powiedziałam zawiązując trampki.
-Tak trochę.. ale nie ważne.Powiedz mi, co teraz zrobisz po tym wydarzeniu z Billem..? – spytał i podał mi rękę.
Nie odpowiedziałam odrazu, musiałam sama się nad tym zastanowić.
-Daje sobie spokój.Nie wiem, co będzie to będzie.Nie chcę się teraz angażować w jakieś związki.. szczególnie z nim.Nie teraz – usiadłam na ławce, oni zrobili to samo.
Po przeciwnej stronie Tamizy otwierano nowy budynek, w górę wystrzeliły fajerwerki.Do Georga podeszła jego dziewczyna – Sandra.
Podała nam szybko rękę na przywitanie i oddalili się od nas.
-Ślicznie tu – powiedziałam obejmując rękoma kolana, zrobiło się zimno.
-Przypomina mi się sylwester.. – powiedział i spojrzał na mnie
Uśmiechnęłam się w myślach i szturchnęłam go lekko.Zaśmialiśmy się.Objął mnie ramieniem, tak poprostu- po przyjacielsku.Zrobiło mi się naprawdę miło.
-Ligia, przeraszam za to wszystko co ci zrobiłem, nie zasługujesz na takie traktowanie, nie wiem dlaczego.. nie wiem dlaczego zrobiłem się taki.
-Chamowaty?- dokończyłam i zaśmialiśmy się znowu.
-Cieszę się,że jest już dobrze – powiedziałam i złapałam go za rękę.
Od paru minut na niebie co chwilę wybuchały nowe fajerwerki,a my siedzieliśmy wpatrzeni to w niebo, to w siebie.Czułam ,że rodzi się między nami nowe uczucie.Przyjaźń.Wcześniej między nami jej nie było wiele.. poprostu byliśmy ze sobą, jak wiele par, które po czasie się rozchodzą.
Nie wiedziałam czy chcę jakiegoś uczucia z jego strony.Chciałam ,żeby to wszystko rozwijało się powoli.
Poprostu, co miało być to będzie.
-Ligia, miałbym jeszcze u ciebie jakieś szanse? – spytał nieśmiało.
Spojrzałam na niego.Pierwszy raz widziałam,żeby był aż tak bardzo speszony.
-Masz rumieńce na policzkach -powiedziałam i wybuchnęłam śmiechem.
-Śmiejesz się ze mnie -powiedział i zaczął mnie gilgotać.
-Przestań, proszę ! – krzyczałam i śmiałam się na zmianę.Wiłam się na ławce, aż w końcu wylądowałam na jego kolanach, twarzą przy twarzy.
Tom przestał mnie gilgotać i uśmiechnął się delikatnie.
-Chcesz mnie pocałować, prawda? – spytałam
-Tak -powiedział bez ogródek.
-Nie ma mowy, nie dzisiaj – powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek.
Wstałam z ławki i ruszyłam w stronę pomostu.
Dogonił mnie i objął w pasie.
-Zobacz jak to wszystko się szybko toczy.Dzisiaj jeszcze śpiewałam dla Billa, potem dostałam od niego kosza, potem znowu chciał być ze mną to ja mu dałąm kosza, teraz jestem tutaj z .. tobą – spojrzałam na niego.Stanęliśmy na końcu pomostu.
-Trzeba poprostu chyba żyć chwilą.. -szepnął
-Możemy zacząć jeszcze raz ?-spytałam
-Ale z czym..? – wbił we mnie zaciekawiony wzrok.
Zbliżyłam swoją twarz do niego i delikatnie dotknęłam ust
-Z tym.. -szepnęłam
Nic nie odpowiedział, bo tonęliśmy już w namiętnych pocałunkach.
Po chwili, która trwała dla mnie wieczność podszedł Georg z Sandrą.
-No , widzę ,że jednak bez siebie żyć długo nie możecie – zaśmiał się i szturchnął Toma w ramię
-Racja.. -szepnął mi na ucho Tom i pocałował w czoło.
Ruszyliśmy w stronę ulicy, było już póżno a musiałam wracać do domu..
-Tęskniłem za tobą.. nie było dnia,żebym nas nie wspominał..
Szliśmy ulicą przytuleni, tak jakby tych miesięcy kłótni między nami nie było.Co chwilę całował mnie czule w policzek,czoło,nos.
Rozmawialiśmy o przeszłości, przyszłości ,zespole.Powiedziałam mu,że nie chcę więcej grać, że chcę poprsotu być normalną nastolatką, w miarę możliwości.
-Nie uda ci się tak łatwo.. – powiedział
-To ,że chcesz to rzucić jest normalne.Ja też mam czasami dosyć, ale ludzie odbiorą to jako.. brak siły, rezygnację.. naprawdę chcesz rezygnować z marzeń? zobacz jak dużo osiądgnęłaś..
Zrobiło mi się przykro.Bo tak naprawdę to osiągnęłam wszystko co chciałam.. chciałam być sławna, ale nie tak do końca robić muzykę i koncertować.. bo to jest naprawdę męczące.A inne marzenia też miałam…
-Tom, ja chcę to skończyć.. naprawdę nie wyrabiam fizycznie i psychicznie -złapałam go za rękę mocniej.
-Kochanie.. rozumiem, ale proszę zastanów się nad tym.. -szepnął mi do ucha i pocałował w głowę.
-Dużo zyskasz, ale też dużo stracisz…
-Powiedz mi szczerze, chciałbyś z tym skończyć,być normalnym chłopakiem, chodzić do szkoły,mieć przyjaciół,chodzić bez ochrony do kina, nie bać się,że zaraz jakaś napalona fanka się na ciebie rzuci, nie widzieć w gazetach swoich zdjęć i bdur o tobie powypisywanych ?!- zacisnęłam pięść
-Ja mam naprawdę tego dość.. nie jestem tak silna psychicznie jak ty, mi to nie jest obojętne ,z kim według innych się puszczam.Bo nie raz czytałam,że uprawiałam sex z jakimś facetem którego nawet na oczy nie widziałam..
Wytarłam z oczu łzę, zawsze kiedy zaczynałam się denerwować, to płakałam..
-Kochanie, nie denerwuj się – stanęłiśmy i przytulił mnie mocno.
-Mam naprawdę dość.. – szepnęłam
-Prubuję ciągle uciekać od problemów, ale …
-Nie da się? – dokończył
Pokiwałam głową i położyłam policzek na jego ramieniu.
-Brakowało mi ciebie ..
Ruszyliśmy wolnym krokiem w stronę nadjeżdzającego autobusu.Usiedliśmy na końcu, przytuleni do siebie, było mi strasznie zimno,ale kiedy patrzałam na jego ciepłe oczy robiło mi się gorąco.
-Tom Kaulitz? – podeszy do nas dziewczyny w moim wieku, widziałam zaskoczenie w ich oczach
-Hej – rzucił odrywając się od patrzenia w okno.
-Co ty robisz w londynie? – zapytała jedna i przysiadły się do nas.Wydawały się być sympatyczne, ale odrazu wiedziałam się kochają się w Tomie.Przez ten cały czas, kiedy byliśmy razem zdążyłam zauważać takie rzeczy.
Byłam dziwnie spokojna
-To może pójdziecie z nami na piwo? – spytała blondynka.Jedynie ona jakoś nie przypadła mi do gustu.
-Sorry, ale ja nie mogę, muszę wracać – powiedziałam i wyjęłam komórkę.Jak zawsze była wyłączona.Kiedy ja włączyłam wyskoczyły oczywiście nieodebrane połączenia.
-Dzwonił Chris, napewno się martwi.. -powiedziałam do Toma
-Ale jak chcesz to idź.. – szepnęłam mu do ucha,a jego przeszły ciarki.
-Sorry dziewczyny ,ale może innym razem – uśmiechnął się.
Widziałam,że zrobiło im się smutno, bo w końcu nie wiele dziewczyn ma takie szczęście spotkać swojego idola i “miłość” z plakatów.Rozumiałam je i postanowiłam coś zrobić,żeby chociaż one były szczęśliwe.
-Zapiszcie sobie mój numer to jakoś się umówicie z Tomem – powiedziałam i spojrzałam na Toma, a ten wysłał mi uśmiech.
Tom miał zakaz dawania komukolwiek swojego numeru, mi to już wisiało.
-Dzięki ! -powiedziały na koniec kiedy wysiedliśmy.
Kiedy autobus nas już mijał widziałam ich roześmiane twarze i sama się uśmiechnęłam.
-Gdybym była na ich miejscu to bym cię zgwałciła w tym autobusie – zaśmialiśmy się.
-Zrób to teraz – wystawił mi język,a ja go lekko szturchnęłam.
Kiedy doszliśmy do hotelu zapadła chwilowa cisza.
-Kiedy wyjeżdzacie…?- przerwałam ją patrząc na niego.
-Za tydzień… chyba.. – podszedł do mnie i delikatnie przybliżył usta do moich.
Gładził językiem po moich wargach ,aż je rozchyliłam i przeszły mnie dreszcze..