- Będziesz to myła, zobaczysz!
- Będziesz to myła, zobaczysz! – zagroziła mi Maruko niczym babcia z niedzysanego odzysku.
Mało mnie to ruszyła bo musiałam panicznie siu siu. Rozejżałam się dookoła w nadzieji ujżenia jakiegoś przyzwoitego wychodka, lecz jedyna co widziałam to trawa, trawa i psie kupy. Czy ona nie mogła posadzić tam jakiegoś drzewka dla zasady ?!
- Liż to śmieciu! – darła się nadal plując przy tym na lewo i prawo.
- Co ma lizać, ciebie ? Nie dzięki nie ta oriętacja! – oznajmiłam z przytupem i Bogu dziękować nasza droga Maruś uciszyła się, oblewając przy tym miasteczko błogą ciszą.
Już myślałam, że tam będzie przynajmniej przez dwie minuty, lecz oczywiście się myliłam bo po niecałych trzydzistu sekundach poczułam, że coś wibruje mi w kieszeni, a to, że wibratorek spuściłam niechcący ściekami to pozostała komórka. Odrazu wiedziałam kto dzowni bo mam taki bajer, że każdy ma inny dzwonek, a teraz dzwoniła, którą często słychać na pogrzebach. To oznaczało tylko jedno: DZWONIŁA MAMUSIA! Nagle całe życie przebiegło mi przed oczami, pomyślałam, że matka mnie zabuje bo nie przyszłam od rana na obiad, a jest już koło 20:00. Wyciągłam powoli z komórkę z kieszeni, otworzyłam powoli klapkę i…
- Tak… Mamusiu ?
- Evka ty wywłoko gdzie się kurwa szlajasz od rana ?
- Ja… – próbowałam się wytłumaczyć, ale stara wchodziła mi beszczelnie w słowo.
A zawsze uczyła mnie, że mam nie przerywać innym.
- Nie tłumacz się, nic nie mów i nawet nie oddychaj! Do domu!!! – krzyknęła tak głośno, że uszłyszałam ją bez przyłożenia słuchawki do ucha.
Po tym szybko i bez słowa do mego domciu jak prosiła mamusia. Kanalia. Bogu dziękować, że daleko nie miałam bo tylko przejść przez ulicę.
Jak byłam już przy samych drzwiach słyszałam jeszcze jak Maruko drze się z okna:
- Ty niewdzięczna lamusko, zostawiasz mnie tu ?!
Dokładnie tak! – pomyślałam i weszłam powoli do mieszkania.
###
O tak! Ja poprostu wiedziałam, że będzie gorzej niż powinno. Otóż na powitanie me oczka ujżały mą cudowną cioteczkę Aldonke, Pasożyt, która to bardzo kochała pieprzyć jaka to ze mnie pannica duża wyrosła. Żenada. Oczywiście to dało się jeszcze znieść bo ciotka zawsze kasą sypnęła, nie byle jaką bo nowego, bogatego (szkarłatnego) męża sobie znalazła. Do dziś się zastanawiam co on i ona w nim widzi. Najgorsze stego wszystkiego była jednak moja kuzynka… Frania.
- Cześ… – zaczęłam, ale nie skończyłam bo ze schodów zbiegła Franka i wtrąciła mi się w słowo.
- O cześć sieroto, po twoim pokoju widać, że dokońca mózg ci się zlansował. – stwirdziła mrooOochnie.
Odezwała się, w jej pokoju od lat wiszą plakaty Bakstrit Bojs (;)).
Boże ona nic się nie zmieniła, dalej jest taka mała, chuda, decha z krótkimi włosami o kolorze rudej sraki. – pomyślałam się niechcący.
Odrazu wiedziałam, że ten dzień będzie zjebany więc bez słowa poszłam do salonu i siadłam tyłkiem w wygodnym, głębokim fotelu z zamiarem relaxu. Przemyślałam sobie wszystko dokładnie jak wytrzymam w tym domu z tą chipokrytką i już przysypiałam gdy nagle doastałam dwa SMS’y pod żąd.
Pierwszy od Dominiki.
Chłopak mnie rzucił!
Boże ciesz się, że on w ogóle cię chciał – pomyślałam z goryczą i współczuciem dla jej głupoty po czym przeczytałam kolejny.
Ty wieśniaro, jak zaraz tu nie przyjdziesz to skaczę i wszystko będzie na ciebie!