Member Login

Lost your password?

Registration is closed

Sorry, you are not allowed to register by yourself on this site!


Archive for Styczeń, 2010

Kochani, proszę pokażcie mi ,że Wam zależy.. ;*

czwartek, Styczeń 28th, 2010

Kochani, proszę pokażcie mi ,że Wam zależy.. ;*
Dziękuję za miłe rozmowy na gadu gadu z niektórymi :) Jesteście wspaniali…

***

Tom dogonił mnie na rogu ulicy.
-Ligia, ja naprawdę nie chciałem źle, nie gniewaj się.. tylko poprostu chcę,żebyś wiedziała jak jest.Wkońcu..kiedyś coś nas łączyło..
Władały mną nerwy i najchętniej potłukłabym coś,żeby narobić zamieszania i hałasu.
Nie zatrzymywałam się,ale szłam dalej, nawet kiedy Tom próbował mi w jakiś sposób poprawić humor.
Wkońcu nie wytrzymałam i zatrzymałam się.
-Powiedz mi jedno, dlaczego wy wszyscy jesteście takie świenie? Chcecie tylko wykorzystać i potem rzucić? powiedz mi dlaczego! -krzyczałam a z oczu kapały mi łzy.Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak wyglądam kiedy płacze.Dopiero coś mnie napadło w tej chwili i spróbowałam się pozbierać.
Było mi żal Toma, bo komplenie nie wiedział co mi powiedzieć i jak się zachować.
-Nie mów nic, poprostu mnie odprowadź..-powiedziałam i pociągnęłam go lekko w stronę skrzyżowania.
W głowie szumiało mi od myśli.
-Wiesz co.. w pewnym sensie się mu nie dziwię.Bo ze mną to są tylko kłopoty -spojrzałam na ogłoszenie wiszące na przejściu dla pieszych
“Zapraszamy na najważniejszy w tym roku pokaz filmów !” -spojrzałam na date, była dzisiejsza.
-Idziecie tam, prawda? -spytałam z nadzieją w głosie.
-Tak…-pokiwał głową trochę przeciągając odpowiedź.
-Super -powiedziałam i przyśpieszyłam kroku.Wiedziałam dokładnie co zrobić.
Chciałam zaśpiewać nadal Billowi piosenkę, mimo,że nie chciał już mnie i mu na mnie nie zależało.Chciałam mu tym śpiewem udowodnić,że wcale go nie potrzebuję.
Nie zwierzyłam się Tomowi ze swojego planu, do końca drogi się do siebie nie odzywaliśmy, chociaż co chwilę czułam jak się na mnie patrzy.
Wbiegłam do pokoju i kazałam Chrisowi uprzedzić kino o moim występie.Nie mieli nic przeciwko dopiero wtedy, kiedy powiedział kim jesteśmy.Obiecali nikomu nie wspominać o tym co miało nadejść.
Przebrałam się w nowe ciuchy, pomalowałam delikatnie oczy, przećwiczyłam piosenkę i ruszyłam w drogę.Chris wypożyczył samochód z hotelu.Byłam bardzo zdenerwowana, a czerwona karoseria auta jeszcze bardziej mnie denerwowała.
-Boję się,że wyjdę na idiotkę – powiedziałam szeptem.
-Lig, bądź sobą.Bądź taka jak zawsze, pewna siebie, a wszystko zostanie dobrze odebrane..
Dojechaliśmy do kina w którym miało odbyć się moje pierwsze publiczne upokorzenie.W myślach przeklinałam siebie,ale jedna połowa mnie tak bardzo chciała pokazać,że potrafię..
Podłączyłam gitarę do sprzętu przygotowanego przez ludzi z kina i czekałam ,aż odsłoną wielką kotarę.Słyszałam jak sala się zapełnia ludźmi.
Po 10 minutach, które trwały jak 100 lat zgasły światła i odsłoniła się kurtyna. Wielki ekran za mną jednak nie pokazywał żadnego obrazu.Główny strumyk światła skierowany był prosto na mnie.Stałam na początku tyłem, jednak przy pierwszym uderzeniu w gitarę odwróciłam się i wzrokiem wyszukałam Billa.
Jego oczy zrobiły się ogromne jak spodki od fliżanek,zastygł w bezruchu.
Chwyciłam mikrofon i uśmiechnęłam się lekko.
-Hej ludzie.Przepraszam,że opużniam wam oglądanie filmu,ale to nie zajmie długo.Pewna osoba , znajdująca się na tej sali powiedziała mi bardzo ważne dla mnie słowa.Ważne jednak okazały się tylko dla mnie.Bo dla niego to nic nie znaczy..
Uderzyłam znów w gitarę i zaczęłam śpiewać.

Nie byłą to piosenka,którą przygotowałam dzień wcześniej.Tę piosenkę ułożyłam niecały rok temu,jednak nie miałam okazji nigdy jej przedstawić.
Wiedziałam,że zrobiłąm ogromne poruszenie na sali.Gdy skończyłam swój występ ludzie wstali i klaskali.na niektórych twarzach widziałam łzy.
-Chciałeś, żebym udowodniła jak bardzo cię kocham.Jednak jak mam mówić o szczęśliwym uczuciu, kiedy mnie oszukujesz? Bill, nie wykorzystasz mnie.Ja też mam uczucia i musisz o tym wiedzieć.Naprawdę mi przykro,że wcześniej tego nie dostrzegłeś – po wypowiedzeniu imienia Billa, niektórzy ludzie się odwrócili w jego stronę.Nie wiedział co zrobić,sam miał łzy w oczach.
-Miłego oglądania filmów.. -powiedziałam na koniec , a światło oświetlające mnie zgasło.Wierzchem dłoni wytarłam błądzącą łzę..

Wychodząc z sali od tyłu napotkałam się na dwie starsze panie, wiedziałam,że oglądały mój występ bo miały smutne miny.
-Jesteś jeszcze młoda, wszystko się ułoży -powiedziała jedna z nich, a ja niespodziewanie się do niej przytuliłam. Tak bardzo potrzebowałam czyjegoś ciepła..
Pani gładziła mnie delikatnie po plecach i uspokajała mnie cicho mówiąc “Będzie dobrze..”
-Ligia.. – usłyszałam głos za sobą
Bill trzymał w dłoni malutką różyczkę.Głowę miał spuszczoną, ale wiedziałam,że jest mu żal.
-Porozmawiajmy -powiedział otwierając mi drzwi na zewnątrz.Widok z balkomu zatrzymywał bicie serca,oświetlone nocą miasto było.. cudowne.
Usiadłam na ławeczce wpatrując się w niebo, na którym widać było lecące w oddali samoloty.
-To nie jest tak jak myślisz.. -powiedział i złapał mnie za rękę.
-Wiem,zaczyna się jak w nudnej komedii romantycznej.. -powiedział prubując jakoś złagodzic sytuację.
-Nadal zależy mi na tobie.. ale jest coś o czym musisz wiedzieć.
Lekko ścisnął mi dłoń i poczułam,że muszę na niego wreszcie spojrzeć.
-Wiesz jak ciężko być sławnym, jak ciężko wybić się..
-Do czego zmierzasz ? – powiedziałam ostrym tonem.
-Tylko mi nie mów,że znowu dbasz o reputację,dlatego nie możemy się spotykać.Nie mów mi,że chcesz ,ale nie możesz bo menager coś powiedział,że lepiej mieć przy sobie słodką blondynkę, niż rozwrzeszczaną brunetkę.Nie mów mi,że nic z tego nie będzie. Poprostu zatrzymaj to dla siebie i daj mi odejść.Raz na zawsze.
Zbliżył się delikatnie do mnie i pocałował.

Chris

sobota, Styczeń 23rd, 2010

Ruszyło już powiadamianie Was o nowych częściach na gadu-gadu. Jeśli chcecie się jeszcze zapisać, zapraszam pod wcześniejszą notką.W tej nie będę uznawać numerów !!

***

Wracałam do hotelu cała zmoknięta i przemarznięta.Chociaż zaczynał się weekend, nie miałam ochoty po rozmowie z Billem gdzieś iść i normalnie się bawić.
Chris na mój widok wybuchnął śmiechem,ale po chwili przeprosił widząc moją minę. Wiedziałam,że z nim mogę porozmawiać jak z prawdziwym przyjacielem..
-Chris nie rozumiem was.. – powiedziałam siadając na fotelu.
-Nas..?-zapytał siadając naprzeciwko mnie.
-No.. chłopaków.Rozmawiałam z nim.. wiem,że to dziwne,ale jakoś.. spotkaliśmy się.Już samo to zastanawia mnie strasznie..nie ważne.On powiedział,że mam mu udowodnić,że go kocham.Tylko..jak?
Patrzał na mnie i wyraźnie zastanawiał się co mi poradzić.
-Ja już wiem co masz zrobić.Ligia, zastanów się w czym jesteś najlepsza..-chwycił mnie za rękę i mocno uścisnął.
-Przecież mu nic nie zaśpiewam.. Chris, nie mam na to siły.Nie wymyślę tak nagle świetnej piosenki.. -wziełam łyk wody i zdjęłam przemoczoną bluzę.
Nic nie odpowiedział tylko podał mi zeszyt z długopisem.Po chwili wyszedł z pokoju i zapalił mi światło.
Wiedział dokładnie,że żebym się dobrze skupiła , muszę mieć w pokoju zapach lawendy.I tak właśnie zrobił.Przyniósł zapalone kadzidło, gitarę i wyszedł znów.
Chciałam,żeby ta piosenka nie wyszła na banalną, głupią i pustą.Siedziałam nad nią całe 6 godzin, bez wytchnienia pisałam, grałam i myślałam.Nie miałam siły na nic.Chris wrócił nad ranem i przyniósł świeże bułki i mleko.
-Coś mam.. ale nie wiem, czy to się sprawdzi.Posłuchaj – powiedziałam i rozłozyłam zapisane słowa i nuty piosenki.

Kiedy skończyłam, Chris siedział jeszcze przez chwilę i wpatrywał się we mnie.
-I jak..? -spytałam
-Już go masz.. – powiedział i przytulił mnie mocno.
Po zaśpiewaniu piosenki postanowiłam pójść na spacer po Londynie.Chris kupił mi na rogu watę cukrową i chodziliśmy cali szczęsliwi po sklepach.Kupiłam sobie nowe trampki i bluzę.W całym pośpiechu nie spakowałam najważniejszych rzeczy.
Obładowani zakupami włuczyliśmy się po barach.
-Idę do toalety – powiedziałam i odłożyłam na stół piwo.
Na schodach był duży tłok, co chwilę słyszałam jakieś piski i głośne rozmowy.
-Sorry,ale chcę się wysikać -powiedziałam do dziewczyn stojących na środku przejścia.
-Nie pchaj się ! -powiedziała do mnie jedna i mocno szturchnęła mną.Przewróciłam się i sturlałam ze schodów.
Przez chwilę nie kojażyłam co się stało i gdzie jestem.
Ktoś mi podał rękę, otrzepałam się i szukałam spojrzeniem dziewczyny,która mi to zrobiła.Stała wystraszona w kącie i unikała mojego wzroku.
Podeszłam do niej i lekko szturchnęłam.
-Przeprosiłabyś – powiedziałam ostrym głosem.
Nagle usłyszałam większe piski i usłyszałam kroki za sobą.
Odwróciłam się, a za mną stał Tom z Georgiem.
-Ligia?! – powiedzieli zgodnie i z tym samym tonem głosu.
Rozległy się ciche rozmowy dziewczyn o mnie, niektóre skojarzyły,że jestem z Emo.
-To teraz wiem, dlaczego nie mogłam dopchać się do kibla.. – powiedziałam witając się buziakiem w policzek z dwoma.Chociaż, że w głębi serca miałam ogromny żal do Toma, to nie chciałam tego rozgryzać i ruszać tego tematu.
-Może wyskoczysz z nami gdzieś? Bo tutaj raczej sobie nie pogadamy spokojnie.. -zaznaczył Georg patrząc wymownie na dziewczyny.
-Ok, czekajcie przed wejściem ja pójdę do kibla.
Kiedy chłopacy wyszli , rozległy się napady na mnie, czy mam ich numery, czy dam im swój autograf itp.
Wkurzały się jeszcze bardziej, kiedy im nie odpowiadałam na żadne z nich, tylko spokojnie myłam ręce.
-No to narazie – rzuciłam i wyszłam mimo oburzeniu dziewczyn.
Poszukałam Chrisa i powiedziałam mu,że będę póżniej.
-Uważaj na siebie – dał mi pieniądze i podeszłam wolnym krokiem do chłopaków.
Rozmawialiśmy tak jak kiedyś,jakby tych miesięcy nie odzywania się do siebie wcale nie było..
-Ale śmiesznie, że spotkaliśmy się w tak wielkim mieście.. to naprawdę musi być jakieś przeznaczenie – zażartował Georg i złapał mnie w pasie.
Czułam na sobie wzrok Toma.
-No tak, prawdziwy przypadek.. – powiedział,a ja odwróciłam się w jego stronę.
Domyśliłam się, że wie o spotkaniu z Billem.
Chciałam zapytać,gdzie jest reszta,ale Tom – tak , jakby czytał mi w myślach wyprzedził mnie.
-Reszta jest w hotelu, są strasznie zmęczeni.Byliśmy wczoraj na dyskotece i nieźle się zmachaliśmy.
Opuściłam wzrok i nic nie powiedziałam.Wiedziałam,że chciał mnie sprowokować do tego,żebym powiedziała,że się widziałam z Billem.
-A jak tam z Atiną się układa ? – spytałam zamykając mu buzię.
Usiadliśmy na ławkach przy fontannie i chlapaliśmy się lekko wodą.
-A co cię tak nagle wzięło na te pytanie? – chlapnął mi na twarz wodą.
-Osz ty chamie – zaśmiałam się i zmoczyłam mu całkowicie koszulkę wraz z połową twarzy.
Georg zaczął nas uspokajać, bo chcielismy się na żarty wrzucać do fontanny.
-A pytam o Atinę, bo kiedyś była moją przyjaciółką -powiedziałam znów siadając.
-Kiedyś była i moją dziewczyną.Ale szkoda gadać.. żal mi jej poprostu – powiedział
Wyszło na to,że spędziliśmy razem cały dzień.Poszliśmy do wesołego miasteczka, na lody i pizzę.Rozmawialibyśmy jeszcze dłużej, ale wkońcu zadzwonił do mnie Chris.
-Ligia , wracaj jak najszybciej mam wiadomość -powiedział i się rozłączył. Zawsze tak robił, tylko ,żebym się nie sprzeciwiała.
-Co jest ?- spytał Tom
-Muszę wracać.. -powiedziałam i spojrzałam mu w oczy. Przeszedł mnie dreszcz..”Czy już zawsze tak będzie, że gdy tylko na niego spojrzę ,wrócą wspomniania i pragnienie..?” -spytałam sama siebie i ruszyłam wolnym krokiem do przodu.
-Odprowadzimy cię, w końcu wiemy gdzie jest twój hotel – powiedział Georg,a Tom oderwał odemnie wzrok.
-Georg, możesz nas zostawić samych? -spytał nagle Tom.
Georg spojrzał na nas zdziwiony,wzruszył ramionami i usiadł na ławce.
-Tom, czekam tutaj.Tylko proszę, nie długo,bo mamy jeszcze dziś iść do kina.. – powiedział i wyjął chipsy.
Przeszliśmy kawałek drogi w ciszy,skupiając się na własnych oddechach..
Zrobiło się ciemno i tylko przejeżdzające auta rozświetlały drogę.
-Ligia, ja wiem co ci powiedział Bill.Nie rób tego, proszę – powiedział i zatrzymał się.
Miał zdenerwowane spojrzenie, a ręce dziwnie mu się trzęsły.
-Wiem,że bardzo ci na nim.. zależy -spojrzał w bok, a jego oczach pojawiły się.. łzy?
-Tom..?-spytałam,podchodząc bliżej i dotykając jego policzków.Teraz dobrze widziałam,że ma łzy w oczach.
-Zastanów się, czy napewno chcesz do niego wrócić.Czy to ma sens.. -usiadł na schodkach do klatki schodowej.
Zaskoczył mnie tak bardzo,że sama zaczęłam się nad tym zastanawiać..
-Ale.. dlaczego tak nagle z tym wyskoczyłeś? – spytałam siadając obok.
Wyjął powoli komórkę ze spodni i zaczął w niej czegoś szukać.
-Patrz -powiedział podając mi ją do ręki.
“Tom, żal mi jej i nie wiem co zrobic.Ale chce byc napewno z Kathie ”
Przeszył mnie ostry ból w głowie.
Wstałam i bez słowa ruszyłam dalej w stronę hotelu.

Uwaga!

niedziela, Styczeń 17th, 2010

Uwaga!
NOWA NOTKA POD SPODEM

Robię nową listę powiadamiającą o nowej notce. Ale teraz będę te wiadomości wysyłała na gadu-gadu.
Wiec jeśli ktoś chce, niech wpisuje swój numer.
Proszę o podawanie w tej notce tylko numerów i imion.

Pozdrawiam

Kolejna część.

piątek, Styczeń 15th, 2010

To dla tych wszystkich wytrwałych.. :*

***

Londyn nigdy wcześniej nie wyglądał tak pięknie w nocy.Wszystko do okoła się świeciło,ludzie chodzili za ręce,wpatrzeni sobie w oczy.Tylko ja tam nie pasowałam.Moje zmarznięte dłonie i brak uśmiechu na twarzy wydawał się być taki obcy dla tego miasta..
Usiadłam na ławce, przy moście i wpatrywałam się w płynące barki po Tamizie.Co chwilę ktoś mnie mijał.Niektórzy się za mną oglądali,tak jakby momentami chcieli zapytać,dlaczego siedzę w nocy sama.
Ale mi to .. nie przeszkadzało.
Potrzebowałam takiej chwili odpoczynku, chwili przemyślenia i złapania oddechu.A wiedziałam,że w Londynie to mi się uda. Bo tutaj wszystko wydawało mi się być prostrze.Problemy nabierały małego znaczenia, a chęć wstania i dania sobie rady były o krok odemnie.
-Szkoda,że nie wzięłam gitary.. – pomyślałam i wyjęłam z plecaka komórkę.
Jak zawsze była wyłączona.Dopiero kiedy ją włączyłam zobaczyłam ile mam nieodebranych połączeń od Chrisa wystraszyłam się.Szybko wybrałam jego numer.
-Chris, przepraszam,ale zapomniałam,że po locie nie włączyłam komórki..- zaczęłam i usłyszałam ulgę w głosie Chrisa.
-Masz szczęście dziewczyno ,że dzwonisz bo już chciałem zwoływać cały patrol policyjny – zaśmiał się.
-Kochany jesteś.Będę trochę póżniej.. – powiedziałam i odłączyłam się.
Dostałam trzy smsy.Trzy smsy od.. Billa.
“Proszę,porozmawiajmy”
“Ligia,gdzie jesteś??”
“Przyjdź pod fontannę,będę czekał..”
Spojrzałam na zegarek, ostatni sms doszedł pół godziny temu..
-Napewno go tam już nie ma.. – powiedziałam sama do siebie,ale ruszyłam w stronę fontanny,dźwigając w ręce plecak.
Nerwowo poprawiałam kolczyki w uchu.Podchodząc do wylatującej w górę wody przypomniałam sobie,kiedy w czasie trasy koncertowej, razem z Tomem wpadliśmy do jednej z takich.Ale ta.. nie równała się pięknem z tamtą.Chociaż,że miała w sobie coś takiego..
-Ligia – usłyszałam za sobą i szybko się odwróciłam.
-Bill…- szepnęłam i usiadłam na brzegu fontanny.
-Wiem,że to co zobaczyłaś na London Eye nie było miłym widokiem,ale.. -zaczął
-Masz prawo do własnego życia, bezemnie.Ja to wiem Bill.Nie tłumacz mi się, bo nie masz z czego.
-Ale.. ja cię nadal ranię.Ligia, znam Cię, znam twoją mimikę twarz, gdybym dla ciebie nic nie znaczył,nie miałabyś takiej miny,nie płakałabyś.. – powiedział i dotknął koncików moich oczu.
-Płakałaś -dodał.
-Nie – skłamałam i odwróciłam głowę.
-Tak – usiadł koło mnie i wpatrywał się w mój profil.
Czułam,że nadchodzi ten moment..
-Tak,płakałam.Bo nadal jesteś dla mnie ważny, bo nadal nie potrafie o tobie zapomnieć, chociaż minęło tyle czasu, jesteś dla mnie pierwszą prawdziwą miłością.. ja w porównaniu do ciebie, nie potrafię zastąpić tak szybko kogoś drugą osobą.. poprostu nie potrafię nie wspominać tamtych chwil spędzonych z tobą, przecież wiesz doskonale ile to dla mnie znaczyło! Ale to już przeszłość, wiem,że muszę o tym zapomnieć, przepraszam.. – powiedziałam i wstałam
-Ligia.. -zaczął
-Nie Bill, ja tego nie chcę słuchać.Naprawdę, nie chcę słyszeć,że jest ci przykro,ale to już minęło.Teraz mogę ci życzyć jedynie powodzenia.Trzymaj się – ruszyłam w stronę ulicy.
Podbiegł do mnie i chwycił za rękę.
-Wierzysz w prawdziwą miłość? – spytał wpatrując się głęboko w moje oczy.
-O co ci chodzi.. – powiedziałam raczej nawet nie pytając.
-Że o prawdziwą miłość się walczy.Ligia,pokaż mi,że ci na mnie zależy.Walcz o mnie.
-Co..? -spytałam cicho,pierwszy raz patrząc na niego.
-To co słyszałaś.Pokaż mi to.
Powiedział i puścił moją rękę oddalając się w stronę autobusu.Odwrócił się tylko raz.

Część V

niedziela, Styczeń 10th, 2010

W połowie sprintu ku wolności przypomniały mi się te wszystkie głupie zaczepki i wredoty Miyaviego, które męczyły mnie od dzieciństwa. Pomyślałam, ze taka okazja już nigdy się nie trafi więc bez słowa zawróciłam spowrotem.
Dalej tam leżał. Nie przytomny, a może spał ? Nie wiem, nie inetersowało mnie to, wiedziałam tyllko jedno: glut wyciekał mu z nosa. Zielony. Nie sorry żółty.
Szybko chyciłam za pierwszą lepszą szufladę i mocnym pociągnięciem wyrwałam ja z zawiasów wywalając przy tym na ziemię mase kolorowych papierków.
- A to za to, że wpierdoliłeś mojego Big Milka! – sprostowałam cicho (kurwa MP4 mi się wyładowało).
Po chwili złapałam ponowną i dodałam.
- Za natarcie śniegiem, extremalne budzenie o 4 rano, robala w wannie, za zniszczenie moich bezcennych plakatów, za zakłócanie iszy dziennej brzdękoleniem na gitarze… – i tak dalej, dalej szuflada za szufladą.
Gdy zabrakło już zabrakło już obiektów do niszczenia, zobaczyłam opartą o ścianę czarną gitarę Meev’a. Bez zastanowienia wzięłam ją do ręki, podniosłam na głowę i…
- A to za to, że powiedziałeś, że Killerpilze i Tokio Hotel to nieogolone fiutki! – … rozstrzaskałam ją o podłogę.
Byłam tak niesamowiecie z siebie dumna, że pozwoliłam sobie na mały włam do lodówki Miyaviego i wyszamać mu całe toffu.
Gdy wchłaniałam z ledwością dziesiątą porcje usłyszałam wyraźnie, że ktoś się rusza, z poruszenia połknęłam prawie łyżeczkę. Szybko zeszłam ze stołu i schowałam się za wielką ścianą z nagrodami.
- Co tu się do cholery stało ? – dobiegł do mnie półmruk z salonu.
“Fuck musiał się osioł przebudzić ? – pomyślałam i zaczęłam szukać jakiegoś pożądnego wyjściastej głupiej sytuacji. Pomyślałam, że pujdę do kibla i spuszczę się kanałami jak szczury, ale po chwili przypomniało mi się, że nie umiem pływać.
Nagle poczółam, że coś przewraca mi się w żołądku i idzie wprost do góry.
Nie tylko nie teraz! – mimo wszystko i tak bekło mi się na całą parę, kurwa te moje szczęście!
- Jest tam ktoś ? – spytał głośno Miyavi i weszedł do kuchni.
No myślałam, że zawału dostanę, szybko zerwałam się i wyskoczyłam przez otwarte okno robiąc przy tym mase hałasu.
Normalnie milimetr brakowało i wpieprzyłabym się twarzą w psie gówno, milimetr!
Po paru minutach podniosłam me ociężałe, grube dupsko z ziemi i utykając na trzecią nogę przebyłam się przez bramę by w końcu uratować Maruko z władań okrutnego haźla.
Gdy przebiegłam już przez ulicę i przeszłam przez bramę mogłam już być naprawdę z siebie dumna. Ten mój spyt wrodzony i… Co ja pierdolę ?
- Kurwa jego Janka mać, co tak długo ? – darła się na mnie z okienka i machała do pół obgryzionym mydłem. – O patrz zjadłam!
- Ja na twoim miejscu zjadłabym pastę do zębów! – nie wiem po cow ogóle to mówiłam, przecież każdy wie, że Maruś naciera zęby szarym mydłem (dla połysku), którego ma tonę zapasu pod łóżkiem.
- Jaką pastę ? – spytała – Dobra właź do chaty, a nie pierdol bo nie jesteś tutaj od tego!
To, że miałam tego wszystkiego po dziurki w nosie to ebz słowa zrobiłam to o co mnie prosiła, normalnie podroczyłabym się jeszcze jakieś trzy godziny. No co ? Pierwszy raz to ja mam władzę.
- Ja pierdolę, który to klucz ? – spytałam się zniecierpliwiona.
- Ten srebrny!
Łatwo jej powiedzieć, wszystkie są srebrne! – pomyślałam i zaczęłam wkladać każdy po koleji.
Pierw ten mały, potem większy i tak dalej. Najgorsze było to, że żaden nie chciał pasować!
- Nie pasuje żaden! – krzyknęłam zdesperowana.
- Jak to kurwa żaden nie pasuje, jaja se ze mnie robisz? – spytała zdesperowana Maruko.
- No nie robie, nie pasuje żaden! – znów uniosłam głos i kopłam z całych sił w drzwi, ale to nic nie dało. Zostawiłam tylko na nich czarny odcisk buta.
CDN