Kochani, proszę pokażcie mi ,że Wam zależy.. ;*
Dziękuję za miłe rozmowy na gadu gadu z niektórymi
Jesteście wspaniali…
***
Tom dogonił mnie na rogu ulicy.
-Ligia, ja naprawdę nie chciałem źle, nie gniewaj się.. tylko poprostu chcę,żebyś wiedziała jak jest.Wkońcu..kiedyś coś nas łączyło..
Władały mną nerwy i najchętniej potłukłabym coś,żeby narobić zamieszania i hałasu.
Nie zatrzymywałam się,ale szłam dalej, nawet kiedy Tom próbował mi w jakiś sposób poprawić humor.
Wkońcu nie wytrzymałam i zatrzymałam się.
-Powiedz mi jedno, dlaczego wy wszyscy jesteście takie świenie? Chcecie tylko wykorzystać i potem rzucić? powiedz mi dlaczego! -krzyczałam a z oczu kapały mi łzy.Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak wyglądam kiedy płacze.Dopiero coś mnie napadło w tej chwili i spróbowałam się pozbierać.
Było mi żal Toma, bo komplenie nie wiedział co mi powiedzieć i jak się zachować.
-Nie mów nic, poprostu mnie odprowadź..-powiedziałam i pociągnęłam go lekko w stronę skrzyżowania.
W głowie szumiało mi od myśli.
-Wiesz co.. w pewnym sensie się mu nie dziwię.Bo ze mną to są tylko kłopoty -spojrzałam na ogłoszenie wiszące na przejściu dla pieszych
“Zapraszamy na najważniejszy w tym roku pokaz filmów !” -spojrzałam na date, była dzisiejsza.
-Idziecie tam, prawda? -spytałam z nadzieją w głosie.
-Tak…-pokiwał głową trochę przeciągając odpowiedź.
-Super -powiedziałam i przyśpieszyłam kroku.Wiedziałam dokładnie co zrobić.
Chciałam zaśpiewać nadal Billowi piosenkę, mimo,że nie chciał już mnie i mu na mnie nie zależało.Chciałam mu tym śpiewem udowodnić,że wcale go nie potrzebuję.
Nie zwierzyłam się Tomowi ze swojego planu, do końca drogi się do siebie nie odzywaliśmy, chociaż co chwilę czułam jak się na mnie patrzy.
Wbiegłam do pokoju i kazałam Chrisowi uprzedzić kino o moim występie.Nie mieli nic przeciwko dopiero wtedy, kiedy powiedział kim jesteśmy.Obiecali nikomu nie wspominać o tym co miało nadejść.
Przebrałam się w nowe ciuchy, pomalowałam delikatnie oczy, przećwiczyłam piosenkę i ruszyłam w drogę.Chris wypożyczył samochód z hotelu.Byłam bardzo zdenerwowana, a czerwona karoseria auta jeszcze bardziej mnie denerwowała.
-Boję się,że wyjdę na idiotkę – powiedziałam szeptem.
-Lig, bądź sobą.Bądź taka jak zawsze, pewna siebie, a wszystko zostanie dobrze odebrane..
Dojechaliśmy do kina w którym miało odbyć się moje pierwsze publiczne upokorzenie.W myślach przeklinałam siebie,ale jedna połowa mnie tak bardzo chciała pokazać,że potrafię..
Podłączyłam gitarę do sprzętu przygotowanego przez ludzi z kina i czekałam ,aż odsłoną wielką kotarę.Słyszałam jak sala się zapełnia ludźmi.
Po 10 minutach, które trwały jak 100 lat zgasły światła i odsłoniła się kurtyna. Wielki ekran za mną jednak nie pokazywał żadnego obrazu.Główny strumyk światła skierowany był prosto na mnie.Stałam na początku tyłem, jednak przy pierwszym uderzeniu w gitarę odwróciłam się i wzrokiem wyszukałam Billa.
Jego oczy zrobiły się ogromne jak spodki od fliżanek,zastygł w bezruchu.
Chwyciłam mikrofon i uśmiechnęłam się lekko.
-Hej ludzie.Przepraszam,że opużniam wam oglądanie filmu,ale to nie zajmie długo.Pewna osoba , znajdująca się na tej sali powiedziała mi bardzo ważne dla mnie słowa.Ważne jednak okazały się tylko dla mnie.Bo dla niego to nic nie znaczy..
Uderzyłam znów w gitarę i zaczęłam śpiewać.
Nie byłą to piosenka,którą przygotowałam dzień wcześniej.Tę piosenkę ułożyłam niecały rok temu,jednak nie miałam okazji nigdy jej przedstawić.
Wiedziałam,że zrobiłąm ogromne poruszenie na sali.Gdy skończyłam swój występ ludzie wstali i klaskali.na niektórych twarzach widziałam łzy.
-Chciałeś, żebym udowodniła jak bardzo cię kocham.Jednak jak mam mówić o szczęśliwym uczuciu, kiedy mnie oszukujesz? Bill, nie wykorzystasz mnie.Ja też mam uczucia i musisz o tym wiedzieć.Naprawdę mi przykro,że wcześniej tego nie dostrzegłeś – po wypowiedzeniu imienia Billa, niektórzy ludzie się odwrócili w jego stronę.Nie wiedział co zrobić,sam miał łzy w oczach.
-Miłego oglądania filmów.. -powiedziałam na koniec , a światło oświetlające mnie zgasło.Wierzchem dłoni wytarłam błądzącą łzę..
Wychodząc z sali od tyłu napotkałam się na dwie starsze panie, wiedziałam,że oglądały mój występ bo miały smutne miny.
-Jesteś jeszcze młoda, wszystko się ułoży -powiedziała jedna z nich, a ja niespodziewanie się do niej przytuliłam. Tak bardzo potrzebowałam czyjegoś ciepła..
Pani gładziła mnie delikatnie po plecach i uspokajała mnie cicho mówiąc “Będzie dobrze..”
-Ligia.. – usłyszałam głos za sobą
Bill trzymał w dłoni malutką różyczkę.Głowę miał spuszczoną, ale wiedziałam,że jest mu żal.
-Porozmawiajmy -powiedział otwierając mi drzwi na zewnątrz.Widok z balkomu zatrzymywał bicie serca,oświetlone nocą miasto było.. cudowne.
Usiadłam na ławeczce wpatrując się w niebo, na którym widać było lecące w oddali samoloty.
-To nie jest tak jak myślisz.. -powiedział i złapał mnie za rękę.
-Wiem,zaczyna się jak w nudnej komedii romantycznej.. -powiedział prubując jakoś złagodzic sytuację.
-Nadal zależy mi na tobie.. ale jest coś o czym musisz wiedzieć.
Lekko ścisnął mi dłoń i poczułam,że muszę na niego wreszcie spojrzeć.
-Wiesz jak ciężko być sławnym, jak ciężko wybić się..
-Do czego zmierzasz ? – powiedziałam ostrym tonem.
-Tylko mi nie mów,że znowu dbasz o reputację,dlatego nie możemy się spotykać.Nie mów mi,że chcesz ,ale nie możesz bo menager coś powiedział,że lepiej mieć przy sobie słodką blondynkę, niż rozwrzeszczaną brunetkę.Nie mów mi,że nic z tego nie będzie. Poprostu zatrzymaj to dla siebie i daj mi odejść.Raz na zawsze.
Zbliżył się delikatnie do mnie i pocałował.