Ruszyło już powiadamianie Was o nowych częściach na gadu-gadu. Jeśli chcecie się jeszcze zapisać, zapraszam pod wcześniejszą notką.W tej nie będę uznawać numerów !!
***
Wracałam do hotelu cała zmoknięta i przemarznięta.Chociaż zaczynał się weekend, nie miałam ochoty po rozmowie z Billem gdzieś iść i normalnie się bawić.
Chris na mój widok wybuchnął śmiechem,ale po chwili przeprosił widząc moją minę. Wiedziałam,że z nim mogę porozmawiać jak z prawdziwym przyjacielem..
-Chris nie rozumiem was.. – powiedziałam siadając na fotelu.
-Nas..?-zapytał siadając naprzeciwko mnie.
-No.. chłopaków.Rozmawiałam z nim.. wiem,że to dziwne,ale jakoś.. spotkaliśmy się.Już samo to zastanawia mnie strasznie..nie ważne.On powiedział,że mam mu udowodnić,że go kocham.Tylko..jak?
Patrzał na mnie i wyraźnie zastanawiał się co mi poradzić.
-Ja już wiem co masz zrobić.Ligia, zastanów się w czym jesteś najlepsza..-chwycił mnie za rękę i mocno uścisnął.
-Przecież mu nic nie zaśpiewam.. Chris, nie mam na to siły.Nie wymyślę tak nagle świetnej piosenki.. -wziełam łyk wody i zdjęłam przemoczoną bluzę.
Nic nie odpowiedział tylko podał mi zeszyt z długopisem.Po chwili wyszedł z pokoju i zapalił mi światło.
Wiedział dokładnie,że żebym się dobrze skupiła , muszę mieć w pokoju zapach lawendy.I tak właśnie zrobił.Przyniósł zapalone kadzidło, gitarę i wyszedł znów.
Chciałam,żeby ta piosenka nie wyszła na banalną, głupią i pustą.Siedziałam nad nią całe 6 godzin, bez wytchnienia pisałam, grałam i myślałam.Nie miałam siły na nic.Chris wrócił nad ranem i przyniósł świeże bułki i mleko.
-Coś mam.. ale nie wiem, czy to się sprawdzi.Posłuchaj – powiedziałam i rozłozyłam zapisane słowa i nuty piosenki.
Kiedy skończyłam, Chris siedział jeszcze przez chwilę i wpatrywał się we mnie.
-I jak..? -spytałam
-Już go masz.. – powiedział i przytulił mnie mocno.
Po zaśpiewaniu piosenki postanowiłam pójść na spacer po Londynie.Chris kupił mi na rogu watę cukrową i chodziliśmy cali szczęsliwi po sklepach.Kupiłam sobie nowe trampki i bluzę.W całym pośpiechu nie spakowałam najważniejszych rzeczy.
Obładowani zakupami włuczyliśmy się po barach.
-Idę do toalety – powiedziałam i odłożyłam na stół piwo.
Na schodach był duży tłok, co chwilę słyszałam jakieś piski i głośne rozmowy.
-Sorry,ale chcę się wysikać -powiedziałam do dziewczyn stojących na środku przejścia.
-Nie pchaj się ! -powiedziała do mnie jedna i mocno szturchnęła mną.Przewróciłam się i sturlałam ze schodów.
Przez chwilę nie kojażyłam co się stało i gdzie jestem.
Ktoś mi podał rękę, otrzepałam się i szukałam spojrzeniem dziewczyny,która mi to zrobiła.Stała wystraszona w kącie i unikała mojego wzroku.
Podeszłam do niej i lekko szturchnęłam.
-Przeprosiłabyś – powiedziałam ostrym głosem.
Nagle usłyszałam większe piski i usłyszałam kroki za sobą.
Odwróciłam się, a za mną stał Tom z Georgiem.
-Ligia?! – powiedzieli zgodnie i z tym samym tonem głosu.
Rozległy się ciche rozmowy dziewczyn o mnie, niektóre skojarzyły,że jestem z Emo.
-To teraz wiem, dlaczego nie mogłam dopchać się do kibla.. – powiedziałam witając się buziakiem w policzek z dwoma.Chociaż, że w głębi serca miałam ogromny żal do Toma, to nie chciałam tego rozgryzać i ruszać tego tematu.
-Może wyskoczysz z nami gdzieś? Bo tutaj raczej sobie nie pogadamy spokojnie.. -zaznaczył Georg patrząc wymownie na dziewczyny.
-Ok, czekajcie przed wejściem ja pójdę do kibla.
Kiedy chłopacy wyszli , rozległy się napady na mnie, czy mam ich numery, czy dam im swój autograf itp.
Wkurzały się jeszcze bardziej, kiedy im nie odpowiadałam na żadne z nich, tylko spokojnie myłam ręce.
-No to narazie – rzuciłam i wyszłam mimo oburzeniu dziewczyn.
Poszukałam Chrisa i powiedziałam mu,że będę póżniej.
-Uważaj na siebie – dał mi pieniądze i podeszłam wolnym krokiem do chłopaków.
Rozmawialiśmy tak jak kiedyś,jakby tych miesięcy nie odzywania się do siebie wcale nie było..
-Ale śmiesznie, że spotkaliśmy się w tak wielkim mieście.. to naprawdę musi być jakieś przeznaczenie – zażartował Georg i złapał mnie w pasie.
Czułam na sobie wzrok Toma.
-No tak, prawdziwy przypadek.. – powiedział,a ja odwróciłam się w jego stronę.
Domyśliłam się, że wie o spotkaniu z Billem.
Chciałam zapytać,gdzie jest reszta,ale Tom – tak , jakby czytał mi w myślach wyprzedził mnie.
-Reszta jest w hotelu, są strasznie zmęczeni.Byliśmy wczoraj na dyskotece i nieźle się zmachaliśmy.
Opuściłam wzrok i nic nie powiedziałam.Wiedziałam,że chciał mnie sprowokować do tego,żebym powiedziała,że się widziałam z Billem.
-A jak tam z Atiną się układa ? – spytałam zamykając mu buzię.
Usiadliśmy na ławkach przy fontannie i chlapaliśmy się lekko wodą.
-A co cię tak nagle wzięło na te pytanie? – chlapnął mi na twarz wodą.
-Osz ty chamie – zaśmiałam się i zmoczyłam mu całkowicie koszulkę wraz z połową twarzy.
Georg zaczął nas uspokajać, bo chcielismy się na żarty wrzucać do fontanny.
-A pytam o Atinę, bo kiedyś była moją przyjaciółką -powiedziałam znów siadając.
-Kiedyś była i moją dziewczyną.Ale szkoda gadać.. żal mi jej poprostu – powiedział
Wyszło na to,że spędziliśmy razem cały dzień.Poszliśmy do wesołego miasteczka, na lody i pizzę.Rozmawialibyśmy jeszcze dłużej, ale wkońcu zadzwonił do mnie Chris.
-Ligia , wracaj jak najszybciej mam wiadomość -powiedział i się rozłączył. Zawsze tak robił, tylko ,żebym się nie sprzeciwiała.
-Co jest ?- spytał Tom
-Muszę wracać.. -powiedziałam i spojrzałam mu w oczy. Przeszedł mnie dreszcz..”Czy już zawsze tak będzie, że gdy tylko na niego spojrzę ,wrócą wspomniania i pragnienie..?” -spytałam sama siebie i ruszyłam wolnym krokiem do przodu.
-Odprowadzimy cię, w końcu wiemy gdzie jest twój hotel – powiedział Georg,a Tom oderwał odemnie wzrok.
-Georg, możesz nas zostawić samych? -spytał nagle Tom.
Georg spojrzał na nas zdziwiony,wzruszył ramionami i usiadł na ławce.
-Tom, czekam tutaj.Tylko proszę, nie długo,bo mamy jeszcze dziś iść do kina.. – powiedział i wyjął chipsy.
Przeszliśmy kawałek drogi w ciszy,skupiając się na własnych oddechach..
Zrobiło się ciemno i tylko przejeżdzające auta rozświetlały drogę.
-Ligia, ja wiem co ci powiedział Bill.Nie rób tego, proszę – powiedział i zatrzymał się.
Miał zdenerwowane spojrzenie, a ręce dziwnie mu się trzęsły.
-Wiem,że bardzo ci na nim.. zależy -spojrzał w bok, a jego oczach pojawiły się.. łzy?
-Tom..?-spytałam,podchodząc bliżej i dotykając jego policzków.Teraz dobrze widziałam,że ma łzy w oczach.
-Zastanów się, czy napewno chcesz do niego wrócić.Czy to ma sens.. -usiadł na schodkach do klatki schodowej.
Zaskoczył mnie tak bardzo,że sama zaczęłam się nad tym zastanawiać..
-Ale.. dlaczego tak nagle z tym wyskoczyłeś? – spytałam siadając obok.
Wyjął powoli komórkę ze spodni i zaczął w niej czegoś szukać.
-Patrz -powiedział podając mi ją do ręki.
“Tom, żal mi jej i nie wiem co zrobic.Ale chce byc napewno z Kathie ”
Przeszył mnie ostry ból w głowie.
Wstałam i bez słowa ruszyłam dalej w stronę hotelu.