Member Login

Lost your password?

Registration is closed

Sorry, you are not allowed to register by yourself on this site!


Archive for Styczeń 23rd, 2010

Chris

sobota, Styczeń 23rd, 2010

Ruszyło już powiadamianie Was o nowych częściach na gadu-gadu. Jeśli chcecie się jeszcze zapisać, zapraszam pod wcześniejszą notką.W tej nie będę uznawać numerów !!

***

Wracałam do hotelu cała zmoknięta i przemarznięta.Chociaż zaczynał się weekend, nie miałam ochoty po rozmowie z Billem gdzieś iść i normalnie się bawić.
Chris na mój widok wybuchnął śmiechem,ale po chwili przeprosił widząc moją minę. Wiedziałam,że z nim mogę porozmawiać jak z prawdziwym przyjacielem..
-Chris nie rozumiem was.. – powiedziałam siadając na fotelu.
-Nas..?-zapytał siadając naprzeciwko mnie.
-No.. chłopaków.Rozmawiałam z nim.. wiem,że to dziwne,ale jakoś.. spotkaliśmy się.Już samo to zastanawia mnie strasznie..nie ważne.On powiedział,że mam mu udowodnić,że go kocham.Tylko..jak?
Patrzał na mnie i wyraźnie zastanawiał się co mi poradzić.
-Ja już wiem co masz zrobić.Ligia, zastanów się w czym jesteś najlepsza..-chwycił mnie za rękę i mocno uścisnął.
-Przecież mu nic nie zaśpiewam.. Chris, nie mam na to siły.Nie wymyślę tak nagle świetnej piosenki.. -wziełam łyk wody i zdjęłam przemoczoną bluzę.
Nic nie odpowiedział tylko podał mi zeszyt z długopisem.Po chwili wyszedł z pokoju i zapalił mi światło.
Wiedział dokładnie,że żebym się dobrze skupiła , muszę mieć w pokoju zapach lawendy.I tak właśnie zrobił.Przyniósł zapalone kadzidło, gitarę i wyszedł znów.
Chciałam,żeby ta piosenka nie wyszła na banalną, głupią i pustą.Siedziałam nad nią całe 6 godzin, bez wytchnienia pisałam, grałam i myślałam.Nie miałam siły na nic.Chris wrócił nad ranem i przyniósł świeże bułki i mleko.
-Coś mam.. ale nie wiem, czy to się sprawdzi.Posłuchaj – powiedziałam i rozłozyłam zapisane słowa i nuty piosenki.

Kiedy skończyłam, Chris siedział jeszcze przez chwilę i wpatrywał się we mnie.
-I jak..? -spytałam
-Już go masz.. – powiedział i przytulił mnie mocno.
Po zaśpiewaniu piosenki postanowiłam pójść na spacer po Londynie.Chris kupił mi na rogu watę cukrową i chodziliśmy cali szczęsliwi po sklepach.Kupiłam sobie nowe trampki i bluzę.W całym pośpiechu nie spakowałam najważniejszych rzeczy.
Obładowani zakupami włuczyliśmy się po barach.
-Idę do toalety – powiedziałam i odłożyłam na stół piwo.
Na schodach był duży tłok, co chwilę słyszałam jakieś piski i głośne rozmowy.
-Sorry,ale chcę się wysikać -powiedziałam do dziewczyn stojących na środku przejścia.
-Nie pchaj się ! -powiedziała do mnie jedna i mocno szturchnęła mną.Przewróciłam się i sturlałam ze schodów.
Przez chwilę nie kojażyłam co się stało i gdzie jestem.
Ktoś mi podał rękę, otrzepałam się i szukałam spojrzeniem dziewczyny,która mi to zrobiła.Stała wystraszona w kącie i unikała mojego wzroku.
Podeszłam do niej i lekko szturchnęłam.
-Przeprosiłabyś – powiedziałam ostrym głosem.
Nagle usłyszałam większe piski i usłyszałam kroki za sobą.
Odwróciłam się, a za mną stał Tom z Georgiem.
-Ligia?! – powiedzieli zgodnie i z tym samym tonem głosu.
Rozległy się ciche rozmowy dziewczyn o mnie, niektóre skojarzyły,że jestem z Emo.
-To teraz wiem, dlaczego nie mogłam dopchać się do kibla.. – powiedziałam witając się buziakiem w policzek z dwoma.Chociaż, że w głębi serca miałam ogromny żal do Toma, to nie chciałam tego rozgryzać i ruszać tego tematu.
-Może wyskoczysz z nami gdzieś? Bo tutaj raczej sobie nie pogadamy spokojnie.. -zaznaczył Georg patrząc wymownie na dziewczyny.
-Ok, czekajcie przed wejściem ja pójdę do kibla.
Kiedy chłopacy wyszli , rozległy się napady na mnie, czy mam ich numery, czy dam im swój autograf itp.
Wkurzały się jeszcze bardziej, kiedy im nie odpowiadałam na żadne z nich, tylko spokojnie myłam ręce.
-No to narazie – rzuciłam i wyszłam mimo oburzeniu dziewczyn.
Poszukałam Chrisa i powiedziałam mu,że będę póżniej.
-Uważaj na siebie – dał mi pieniądze i podeszłam wolnym krokiem do chłopaków.
Rozmawialiśmy tak jak kiedyś,jakby tych miesięcy nie odzywania się do siebie wcale nie było..
-Ale śmiesznie, że spotkaliśmy się w tak wielkim mieście.. to naprawdę musi być jakieś przeznaczenie – zażartował Georg i złapał mnie w pasie.
Czułam na sobie wzrok Toma.
-No tak, prawdziwy przypadek.. – powiedział,a ja odwróciłam się w jego stronę.
Domyśliłam się, że wie o spotkaniu z Billem.
Chciałam zapytać,gdzie jest reszta,ale Tom – tak , jakby czytał mi w myślach wyprzedził mnie.
-Reszta jest w hotelu, są strasznie zmęczeni.Byliśmy wczoraj na dyskotece i nieźle się zmachaliśmy.
Opuściłam wzrok i nic nie powiedziałam.Wiedziałam,że chciał mnie sprowokować do tego,żebym powiedziała,że się widziałam z Billem.
-A jak tam z Atiną się układa ? – spytałam zamykając mu buzię.
Usiadliśmy na ławkach przy fontannie i chlapaliśmy się lekko wodą.
-A co cię tak nagle wzięło na te pytanie? – chlapnął mi na twarz wodą.
-Osz ty chamie – zaśmiałam się i zmoczyłam mu całkowicie koszulkę wraz z połową twarzy.
Georg zaczął nas uspokajać, bo chcielismy się na żarty wrzucać do fontanny.
-A pytam o Atinę, bo kiedyś była moją przyjaciółką -powiedziałam znów siadając.
-Kiedyś była i moją dziewczyną.Ale szkoda gadać.. żal mi jej poprostu – powiedział
Wyszło na to,że spędziliśmy razem cały dzień.Poszliśmy do wesołego miasteczka, na lody i pizzę.Rozmawialibyśmy jeszcze dłużej, ale wkońcu zadzwonił do mnie Chris.
-Ligia , wracaj jak najszybciej mam wiadomość -powiedział i się rozłączył. Zawsze tak robił, tylko ,żebym się nie sprzeciwiała.
-Co jest ?- spytał Tom
-Muszę wracać.. -powiedziałam i spojrzałam mu w oczy. Przeszedł mnie dreszcz..”Czy już zawsze tak będzie, że gdy tylko na niego spojrzę ,wrócą wspomniania i pragnienie..?” -spytałam sama siebie i ruszyłam wolnym krokiem do przodu.
-Odprowadzimy cię, w końcu wiemy gdzie jest twój hotel – powiedział Georg,a Tom oderwał odemnie wzrok.
-Georg, możesz nas zostawić samych? -spytał nagle Tom.
Georg spojrzał na nas zdziwiony,wzruszył ramionami i usiadł na ławce.
-Tom, czekam tutaj.Tylko proszę, nie długo,bo mamy jeszcze dziś iść do kina.. – powiedział i wyjął chipsy.
Przeszliśmy kawałek drogi w ciszy,skupiając się na własnych oddechach..
Zrobiło się ciemno i tylko przejeżdzające auta rozświetlały drogę.
-Ligia, ja wiem co ci powiedział Bill.Nie rób tego, proszę – powiedział i zatrzymał się.
Miał zdenerwowane spojrzenie, a ręce dziwnie mu się trzęsły.
-Wiem,że bardzo ci na nim.. zależy -spojrzał w bok, a jego oczach pojawiły się.. łzy?
-Tom..?-spytałam,podchodząc bliżej i dotykając jego policzków.Teraz dobrze widziałam,że ma łzy w oczach.
-Zastanów się, czy napewno chcesz do niego wrócić.Czy to ma sens.. -usiadł na schodkach do klatki schodowej.
Zaskoczył mnie tak bardzo,że sama zaczęłam się nad tym zastanawiać..
-Ale.. dlaczego tak nagle z tym wyskoczyłeś? – spytałam siadając obok.
Wyjął powoli komórkę ze spodni i zaczął w niej czegoś szukać.
-Patrz -powiedział podając mi ją do ręki.
“Tom, żal mi jej i nie wiem co zrobic.Ale chce byc napewno z Kathie ”
Przeszył mnie ostry ból w głowie.
Wstałam i bez słowa ruszyłam dalej w stronę hotelu.