Member Login

Lost your password?

Registration is closed

Sorry, you are not allowed to register by yourself on this site!


Archive for Luty, 2010

LOL

niedziela, Luty 28th, 2010

#Frania#
Boże, ale se znalazlam miejsce. Zabijcie mnie. Na przeciwko tej lamy Gustava czy jak on tam mial. Gdy już samolot oderwal się od ziemi… Kurde jak to możliwe, że on w ogole się oderwal przeciesz Gustav waży z tone! No, ale dobra. Kiedy już sie oderwal poczulam, że jak najszybciej muszę iść się odlać bo porobię się w moje majtki w groszki. Szybko wstalam na nogi i taranując siedzącą obok mnie Dominikę. Coś tam zaczęla jęczeć, że mi wpierdoli no, ale ja Super Frania niczego się nie boje, a szczególnie takich losi jak ta dziewczyna. No gdy już wylazlam jakoś z mojego miejsca rauzem popieglam do kibla! Już chcialam pociągnąc za klamke gdy nagle drzwi otworzyly się i pieprznęly mnie prosto w bańke. Gdy otrząsnęlam się ujżalam niestety mojego super intieligentego kuzyna, który chyba chcial udzilić mi pierwszej pomocy. Szybko wzięlam jego obleśne lapy z bialymi paznkociami z mojej klatki piersiowej i walnelam mu liścia. No bo co zboczeniec sobie wyobraża, że będzie se trzymal ręce na moch cyckach kiedy tylko mu się za chce ? Gustav jest od obmacywania nie ja! Gdy już uporalam się z Billem postanowilam, że może jednak pujde się odlać wreszcie! Szybko otworzylam drzwi i wparowalam do haźla! Gdy już rozsiadlam się wygodnie na “tronie” zaczelo dziwnie telepoteć samolotem, tak, że nie umialam się skupić na sikaniu! Dobra po chwili jakoś się wylalam. Obsikalam troche deske klozetową no, ale co tam. Zwalę na Toma. Gdy już zaspokoilam potrzebę wizjologiczną stwierdzilam, że siedzenie wsród takiego idiotycznego toważystwa jak Gustav, Dominika i Kinga musi być zajebiście nudne więc pomyślalam, że pujdę do mojego kochanego kuzynostwa :) Szybko udalam się w ich strone, gdy już doszlam usiadlam mojemu kochanemu kuzynkowi w dredachna jego super kościste kolanka :) Strasznie mnie dupa bolala, ale czego nie robi się dla rodziny ? Tom jak to Tom oczywiście się buntowal. Jaki on wstydliwy… ^^
- Spierdalaj kurwa! Co to ja krzeselko jestem ? – spytal wkurzony.
- Nie, ty jesteś taboret do krzeselka ci jeszcze daleko! – powiedzialam i zrobilam glupią minę.
- No zlaś ze mnie fleciaro!! – krzyknąl i zaczol się szarpać, a ja polecialam na Georga. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie extra! Wszyscy odrazu zaczeli się na mnie dziwnie gapić i Tom oczywiście musial otworzyć swoją klapaczkę.
- No i zajebiście teraz będą się migdalić, weście mnie stad!! – zaczol wrzeszczeć jak glupi i zaś przyszla ta dziwna stjulardessa (nie wiem jak się to pisze) i zaczela na niego drzeć morde.
- Zamknij się gówniarzu! Zamknij, zamknij, zamknij!! – zaczela wrzeszczeć i podskakiwać. Przy tym podskakiwaniu zaczęly równiez podskakiwać jej sylikony, a wszyscy dobrze wiemy, że Tom lubi silikon więc zaczol się slinić i wytrzeszczać galy w jej strone. Po chwili poczulam, że moja ręka robi się coraz bardziej mokrawa. Obrucilam glowę w stronę Toma i co zobaczylam ?? Że chlopak ślini się wlaśnie na moją rękę!! Co to ja do cholery jestem… Ściereczka do ślinienia sie ? Szybko podnioslam ręke i wytarlam sie nią o morde Evki.
- Fuj! Co robisz śmieciaro z pod monopola ? – spytala się mnie wycierając z gęby ślinę Toma.
- Nic nie robie obciągarą z pod latarni ! – powiedzialam i szybko wtulima sie w Georga po czym powiedzialam do niego cienkim glosikiem:
- Georg ona mnie obraża! – swierdzilam i pokazalam placem na Evke.
- Kurwa lepiej sie zamknij jak chcesz dojechac w jednym kawalku na te pieprzone Meladiwy! – powiedziala wsciekla i wsadzila sluchawki do uszu po czym puscina na full Blog 27. Sluchala chyba “Gej Boj” bo dolatywaly do mnie te dziwne skrzeki Troli i Konia. Tom zaczol jakoś dziwnie podrygiwać i podśpiewywać. Bill dlubal w nosie, a ci za nami to nie wiem co robili bo dupa mnie to obchodzi. Po chwili sluchania Blog 27 i wokalu… O ile można to tak nazwać. Wokalu Toma zasnęlam…

***

#Bill#
Tak mi się nudzilo w tym samolocie, że aż musialem podlubać troche w nosie. Nie wiem czemu, ale wszyscy się na mnie dziwnie gapili i robili zgorszone miny. No co czlowiek już sobie w nosie nie może podlubać, jak chcesz zrobić dobry uczynek to też ci się obrywa. No na przyklad ja chcialem pomóc Frani wstać z ziemi, a ona walnęla mi klape w morde… Ekhem przepraszam JA mam twarz ;] Gdy ocnkąlem się z przekopywania kóz zaóważylem, że wszyscy pozasypiali. Wszyscy prócz Evki bo ona sluchala chyba Blog 27. Dobiegaly do mnie te tragiczne dzwięki. Kożystając z okazji, że wszyscy kimają pomyślalem, że moge się na nich wszystkich odegrać za te wszystkie wyzywiska na mnie. Ja jestem taki delikatny i tak latwo mnie zranic bylejakim “Billek pedofilek”. Pomyślalem sobie, że mogę ponakladać wszystkim brudne majtki Georga na glowe. Chociaż nie to troche zabardzo w stylu Toma. A może zrobie im wszystkim naglą ewakuacja na glębokie wody ? Nie to zbyt drastyczne, jeszcze by się wody nalykali. A może…
CDN
Krótko, a to peszek :P Nie chcialo mi sie pisać i to chyba odbija sie na tej części bo wydaje mi się, że jest nudna… :/

UWAGA WĄTEK E

niedziela, Luty 21st, 2010

Kochane, daję Wam zawsze powiadomienia na gadu-gadu, naprawdę nie wiem dlaczego do Was nie dochodzą.
Zapiszcie sobie wszystkie moj numer xxxxxx, może wtedy będą dochodzić…

***

UWAGA WĄTEK EROTYCZNY.

-Ligia , zwariuję z tobą ile można się włuczyć po mieście.. – Chris siedział w fotelu i pił piwo.Był dziwnie spokojny i szczęśliwy.
-Dzwoniłeś do mamy? -zapytałam zdejmując kurtkę i wieszając ją w przedpokoju.
Uwielbiałam hotele w Londynie, zawsze były zrobione tak gustownie i dokładnie.Wszystko miało swoje miejsce.Nasz pokój był w kolorze brzoskwini, miejsca przy suficie pomalowano w trochę ciemniejszym odcieniu.przypominał mi pokój w domu.
-Hmmm… tak .. to znaczy nie,ale zadzwonię -powiedział dziwnie wykręcając się.
Spojrzałam się na niego i nie rozumiałam o co mu chodzi.
-Faceci.. – powiedziałam pod nosem i weszłam do toalety.
Wyjęłam mleczko do demakijarzu i usiadłam na fotelu ustawionym naprzeciwko lustra.
Przeglądałam się w nim i nagle w odbiciu zobaczyłam coś świecącego się,leżącego za koszem na brudy.
Wstałam,odsunęłam go i zamarłam na chwilę.
Stringi.I to dziwkarskie stringi ze świecącymi się kryształkami i napisem “Rape me”
Próbowałam przypomnieć sobie, czy wcześniej tam były…
-Nie , napewno nie.. codziennie sprzątają w pokoju..
Zrobiło mi się słabo.Nie dopuszczałam do siebie myśli,że Chris może zdradzać mamę..
Postanowiłam z nim porozmawiać..
Wyszłam z łazienki i stanęłam przy fotelu gdzie siedział.
-Chris.. – zaczęłam , a on odwrócił się z paluszkiem w buzi.
Wyciagnęłam do przodu stringi i patrzałam na niego z pytającym wzrokiem.
-Chyba mi nie powiesz, że to moje- rzuciłam mu je do ręki.
Oglądał je z wystraszonym wzrokiem.
-Ligia, to nie tak jak myślisz… ja naprawdę nie.. – próbował się tłumaczyć
-Nie chcę ciebie słuchać ! jak mogłeś ! wszyscy jesteście tacy sami wiesz ! – krzyczałam i waliłam w niego pięściami.
Złapałam do ręki kurtkę i wybiegłam z pokoju.
-LIGIA ! – wyskoczył na korytarz hotelu w samych boxerkach
-WRACAJ ! JEST PÓŻNO ! WYTŁUMACZĘ CI WSZYSTKO!
-Odwal się ! -odkrzyknęłam mu i przebiegłam po marmurowej posadzce w holu.
Wybrałam numer Toma trzęsącą się ręką.
-Co jest skarbie ? już się za mną stęsniłaś?- spytał radosnym głosem.
-Tom.. błagam przyjedz do mnie, będę czekała pod muzem figur woskowych..proszę..- mówiłam płacząc do słuchawki
-Zaraz będę – jego głos odrazu spoważniał, widocznie się wystraszył i przejął.
Usiadłam pod muzeum i zastanawiałam się co robić.. tak bardzo nie chciałam mówić tego mamie.. tak bardzo nie chciałam jej ranić..
Dlaczego zawsze wszyscy faceci musieli okazać się draniami?! Po każdym bym się mogła tego spodziewać, ale nie po Chrisie..nie po nim.
Ludzie mijali mnie spoglądając ze współczuciem.
-Nie zdążyłam nawet zmyć makijażu,ani się rozebrać. To nawet lepiej..-pomyślałam i wytarłam łzę
Tom przyjechał w niecałe 10 minut.
Podbiegł do mnie i mocno przytulił..
-Co się stało? – powiedział i patrzał na mnie wyczekując na odpowiedź.
-Ktoś cię skrzywdził?- zapytał dotykając mnie po policzku.
-Nie mam gdzie nocować.. nie wiem co robić.. – powiedziałam przez łzy.
-Chodź, opowiesz mi wszystko u mnie – przytulił mnie w pasie i zaprowadził do samochodu.
W drodze siedziałam cicho skulona w jego ramionach pochlipując..
-Wszystko będzie dobrze.. – pocieszał mnie kiedy usłyszał co się stało.
-Może on naprawdę nie zdradził mamy..? – spytał szukając rozwiązania.
Wchodziliśmy po schodach do jego apartamentu.Mieszkał w o wiele większym hotelu.
Wchodząc poczułam zapach lawendy i cynamonu.Na szczęście mieszkał sam, każdy z chłopaków miał osobny apartament, tylko Bill mieszkał z dziewczyną.
Usiadłam na kanapie łapiąc się za kolana.
-Może naprawdę nie wiem.. wypadły sprzątaczce? – zapytał głaszcząc mnie po głowie.
Położyłam się mu na kolanach i patrzałam w sufit.
-Sama już nie wiem.. ale w jednej sekundzie popsuł sobie u mnie całą reputację..
-Zobacz, może napisał,albo zadzwonił.. – powiedział Tom i podał mi komórkę.
Była wyciszona,ale na ekranie migotała koperta.
Przeczytałam smsa na głos.
“Ligia, przyszli do mnie koledzy i przyprowadzili dwie striptizerki.To było dla jaj, nie zdradziłem mamy przysięgam.Kocham tylko ją i tylko ciebie.. wróć czekam”
Nie wiedziałam czy kłamie, czy mówi prawdę, ale zaczęłam mu powoli wierzyć.
“Udowodnij” napisałam i wysłałam.
-Zdaje mi się,że nie kłamie – powiedział Tom opierając się o poduszkę.
-Skąd taka pewność..? – szepnęłam i odebrałam smsa.
“Zadzwoń do mamy i jej to powiedź. I się zastanów czy zdradzając ją bym ci na to pozwolił”- odpisał
-Napewno nie kłamie.. – powtórzył Tom.
-Chyba masz rację.. – odpisałam Chrisowi ,że zostaję na noc u Toma i żeby się nie martwił.
Porozmawialiśmy trochę i uspokoiłam się całkowicie.Tom dał mi swoją koszulkę do spania, przebrałam się i wykąpałam.
-Jestem strasznie zmęczona.. – powiedziałam i rzuciłam się na łóżko przykrywając kołdrą.
-No to ciekawe gdzie ja będę spał.. – spojrzał na mnie wymownie.
Przesunęłam się i pociągnęłam go w moją stronę.
-Ze mną – zamruczałam mu do ucha i pocałowałam w usta.
-Ok, nie ma sprawy – zaśmiał się i oddał mi pocałunek.Uwielbiałam jego usta, zwinny język.. smakował pomarańczami, które uwielbiam.Nie wiem jak to robił, ale jego usta były takie aksamitne, że chciało się być wiecznie do nich przyklejonym..
Całował mocno i łapczywie,jego ręce wędrowały pod moją koszulkę.Były zwinne, przesuwały się delikatnie z dołu w górę rozpinając stanik.Przewróciłam go i miałam teraz jego pod sobą.Byłam górą.
Jednym ruchem ściągnęłam z niego koszulkę i delikatnie wędrowałam ustami po umięśnionym brzuchu.
-mhmm.. – zajęczał z rozkoszy, kiedy moje usta dojechały do rozporka.Odpięłam go i odrazu zauważyłam jak bardzo był podniecony tym co się działo.
Przewrócił mnie pod siebie i zdjął ze mnie bluzkę.przybliżył usta do piersi i bawił się nimi całując wszystko do okoła omijając sutki.Wrzałam cała z podniecenia..jęczałam głośno i powtrzałam jego imie..
Jego ręce powędrowały do majtek, bawiąc się ich gumką uderzał lekko o moje ciało.Ja w tym czasie pozbyłam się jego spodni i także bawiłam się majtkami.Jego boxerki doprowadzały mnie do szaleństwa, uwielbiałam właśnie taką bieliznę.
Walczyłam chwilę z przełamaniem w sobie bariery strachu i lęku przed tym co miało nastąpić.
-Kocham cię – szepnął mi do ucha i wyjął z szuflady prezerwatywę.Szybko nałożył ją na siebie i rozszeżył mi nogi.Podłożył pod plecy poduszkę i całując w szyję wszedł we mnie..
Jęknęłam głośno i przywarłam do jego ust , gryząc z podniecenie wargi.
Mocniejszymi ruchami poruszał się we mnie wędrując językiem po szyji, brzuchu , piersiach..
Tej nocy przeżyłam najwspanialszy sex w moim życiu.Trwał ponad dwie godziny.. delektowaliśmy się sobą powoli, nie nudziliśmy się.Poznawaliśmy siebie na nowo.. wtedy zrozumiałam ,że tak naprawdę to straciłam pare miesięcy bez miłości, bo tak naprawdę to tylko z Tomem czułam się dobrze i swobodnie.. tylko przy nim nie wstydziłam się chodzić nago i tańczyć przy zapalonym świetle.
Mogłam to z nim robić w samochodzie, kiblu w mcdonalnie i w tramwaju..Mógł robić z moim ciałem co zechciał.. każdy jego dotyk przyprawiał mnie o dreszcze i radość.

Kochaam Was bardzo :*

środa, Luty 10th, 2010

Dziękuję za komentarze kochani ;*
Kochaam Was bardzo :*

Ta notka jest specjalnie dla mojego Aniołka – wiesz , jak dużo dla mnie znaczysz

***

Odsunęłam się od niego i spojrzałam przed siebie.W drzwiach stał Tom, kiedy zobaczył,że się mu przyglądam wyszedł.
-Bill.. ty sam nie wiesz czego chcesz.. – powiedziałam i opuściłam głowę.
-Ja naprawdę mam uczucia..a ty masz dziewcz…- nie skończyłam bo na balkon wbiegła blondynka i szarpnęła mną mocno.
-Zostaw go ździro, mi go nie zabierzesz ! -krzyczała strasznie i szarpała mną.Była niska, ale grubsza odemnie.
Bill próbował nas rozdzielić,ale nie dawał rady.Uderzyłam ją z całej siły w twarz, ale widocznie nie bolało ją to, bo popchnęła mnie w stronę balustrady.
Straciłam równowagę i upadłam.Wtedy na balkon wbiegł Tom i mocno odepchnął Katie odemnie.
-Uspokój się! -krzyknął i spojrzał ostro na Billa.
-A ty nie możesz rozdzielić dziewczyn jak widzisz,że zrobią sobie krzywdę? – powiedział i pomógł mi wstać.
-Idę -rzuciłam i ruszyłam w stronę wyjścia.
Wytarłam krew z szyji i zbiegłam po schodach.
Kiedy próbowałam złapać taxówkę podjechał duży czarny samochód z którego wychylił się Georg.
-Wsiadaj -powiedział i otworzył drzwi.
Uwielbiałam kiedyś ten samochód, kiedy wsiadłam to poczułam się bezpiecznie.
Przez chwilę siedziałam cicho, wpatrując sie w mojane po drodze samochody.Georg próbował mnie zagadywać, ale nie miałam ochoty na rozmowę..
-Nie zostawimy cię teraz samej.. – powiedział i przytulił mnie do siebie.
-Mike, podwieź nas nad Tamiza, pospacerujemy sobie – poszturchnął lekko kierowcę,a ten zawrócił i skierował się w stronę plaży.
-Georg, ja naprawdę nie mam siły na spacery.. jestem zmęczona, nie mam siły -powiedziałam, kiedy wysiadaliśmy.Strasznie bolała mnie głowa po tym jak uderzyłam o balustradę.
Chłopacy rozmawiali o swoim przyszłym koncercie w paryżu, miałam wrażenie ,że mają tego wszystkiego powoli dość, bo mówili o tym z taką.. normalnoścą.
-Macie tego dosc chyba -powiedziałam zawiązując trampki.
-Tak trochę.. ale nie ważne.Powiedz mi, co teraz zrobisz po tym wydarzeniu z Billem..? – spytał i podał mi rękę.
Nie odpowiedziałam odrazu, musiałam sama się nad tym zastanowić.
-Daje sobie spokój.Nie wiem, co będzie to będzie.Nie chcę się teraz angażować w jakieś związki.. szczególnie z nim.Nie teraz – usiadłam na ławce, oni zrobili to samo.
Po przeciwnej stronie Tamizy otwierano nowy budynek, w górę wystrzeliły fajerwerki.Do Georga podeszła jego dziewczyna – Sandra.
Podała nam szybko rękę na przywitanie i oddalili się od nas.
-Ślicznie tu – powiedziałam obejmując rękoma kolana, zrobiło się zimno.
-Przypomina mi się sylwester.. – powiedział i spojrzał na mnie
Uśmiechnęłam się w myślach i szturchnęłam go lekko.Zaśmialiśmy się.Objął mnie ramieniem, tak poprostu- po przyjacielsku.Zrobiło mi się naprawdę miło.
-Ligia, przeraszam za to wszystko co ci zrobiłem, nie zasługujesz na takie traktowanie, nie wiem dlaczego.. nie wiem dlaczego zrobiłem się taki.
-Chamowaty?- dokończyłam i zaśmialiśmy się znowu.
-Cieszę się,że jest już dobrze – powiedziałam i złapałam go za rękę.
Od paru minut na niebie co chwilę wybuchały nowe fajerwerki,a my siedzieliśmy wpatrzeni to w niebo, to w siebie.Czułam ,że rodzi się między nami nowe uczucie.Przyjaźń.Wcześniej między nami jej nie było wiele.. poprostu byliśmy ze sobą, jak wiele par, które po czasie się rozchodzą.
Nie wiedziałam czy chcę jakiegoś uczucia z jego strony.Chciałam ,żeby to wszystko rozwijało się powoli.
Poprostu, co miało być to będzie.
-Ligia, miałbym jeszcze u ciebie jakieś szanse? – spytał nieśmiało.
Spojrzałam na niego.Pierwszy raz widziałam,żeby był aż tak bardzo speszony.
-Masz rumieńce na policzkach -powiedziałam i wybuchnęłam śmiechem.
-Śmiejesz się ze mnie -powiedział i zaczął mnie gilgotać.
-Przestań, proszę ! – krzyczałam i śmiałam się na zmianę.Wiłam się na ławce, aż w końcu wylądowałam na jego kolanach, twarzą przy twarzy.
Tom przestał mnie gilgotać i uśmiechnął się delikatnie.
-Chcesz mnie pocałować, prawda? – spytałam
-Tak -powiedział bez ogródek.
-Nie ma mowy, nie dzisiaj – powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek.
Wstałam z ławki i ruszyłam w stronę pomostu.
Dogonił mnie i objął w pasie.
-Zobacz jak to wszystko się szybko toczy.Dzisiaj jeszcze śpiewałam dla Billa, potem dostałam od niego kosza, potem znowu chciał być ze mną to ja mu dałąm kosza, teraz jestem tutaj z .. tobą – spojrzałam na niego.Stanęliśmy na końcu pomostu.
-Trzeba poprostu chyba żyć chwilą.. -szepnął
-Możemy zacząć jeszcze raz ?-spytałam
-Ale z czym..? – wbił we mnie zaciekawiony wzrok.
Zbliżyłam swoją twarz do niego i delikatnie dotknęłam ust
-Z tym.. -szepnęłam
Nic nie odpowiedział, bo tonęliśmy już w namiętnych pocałunkach.
Po chwili, która trwała dla mnie wieczność podszedł Georg z Sandrą.
-No , widzę ,że jednak bez siebie żyć długo nie możecie – zaśmiał się i szturchnął Toma w ramię
-Racja.. -szepnął mi na ucho Tom i pocałował w czoło.
Ruszyliśmy w stronę ulicy, było już póżno a musiałam wracać do domu..
-Tęskniłem za tobą.. nie było dnia,żebym nas nie wspominał..
Szliśmy ulicą przytuleni, tak jakby tych miesięcy kłótni między nami nie było.Co chwilę całował mnie czule w policzek,czoło,nos.
Rozmawialiśmy o przeszłości, przyszłości ,zespole.Powiedziałam mu,że nie chcę więcej grać, że chcę poprsotu być normalną nastolatką, w miarę możliwości.
-Nie uda ci się tak łatwo.. – powiedział
-To ,że chcesz to rzucić jest normalne.Ja też mam czasami dosyć, ale ludzie odbiorą to jako.. brak siły, rezygnację.. naprawdę chcesz rezygnować z marzeń? zobacz jak dużo osiądgnęłaś..
Zrobiło mi się przykro.Bo tak naprawdę to osiągnęłam wszystko co chciałam.. chciałam być sławna, ale nie tak do końca robić muzykę i koncertować.. bo to jest naprawdę męczące.A inne marzenia też miałam…
-Tom, ja chcę to skończyć.. naprawdę nie wyrabiam fizycznie i psychicznie -złapałam go za rękę mocniej.
-Kochanie.. rozumiem, ale proszę zastanów się nad tym.. -szepnął mi do ucha i pocałował w głowę.
-Dużo zyskasz, ale też dużo stracisz…
-Powiedz mi szczerze, chciałbyś z tym skończyć,być normalnym chłopakiem, chodzić do szkoły,mieć przyjaciół,chodzić bez ochrony do kina, nie bać się,że zaraz jakaś napalona fanka się na ciebie rzuci, nie widzieć w gazetach swoich zdjęć i bdur o tobie powypisywanych ?!- zacisnęłam pięść
-Ja mam naprawdę tego dość.. nie jestem tak silna psychicznie jak ty, mi to nie jest obojętne ,z kim według innych się puszczam.Bo nie raz czytałam,że uprawiałam sex z jakimś facetem którego nawet na oczy nie widziałam..
Wytarłam z oczu łzę, zawsze kiedy zaczynałam się denerwować, to płakałam..
-Kochanie, nie denerwuj się – stanęłiśmy i przytulił mnie mocno.
-Mam naprawdę dość.. – szepnęłam
-Prubuję ciągle uciekać od problemów, ale …
-Nie da się? – dokończył
Pokiwałam głową i położyłam policzek na jego ramieniu.
-Brakowało mi ciebie ..
Ruszyliśmy wolnym krokiem w stronę nadjeżdzającego autobusu.Usiedliśmy na końcu, przytuleni do siebie, było mi strasznie zimno,ale kiedy patrzałam na jego ciepłe oczy robiło mi się gorąco.
-Tom Kaulitz? – podeszy do nas dziewczyny w moim wieku, widziałam zaskoczenie w ich oczach
-Hej – rzucił odrywając się od patrzenia w okno.
-Co ty robisz w londynie? – zapytała jedna i przysiadły się do nas.Wydawały się być sympatyczne, ale odrazu wiedziałam się kochają się w Tomie.Przez ten cały czas, kiedy byliśmy razem zdążyłam zauważać takie rzeczy.
Byłam dziwnie spokojna
-To może pójdziecie z nami na piwo? – spytała blondynka.Jedynie ona jakoś nie przypadła mi do gustu.
-Sorry, ale ja nie mogę, muszę wracać – powiedziałam i wyjęłam komórkę.Jak zawsze była wyłączona.Kiedy ja włączyłam wyskoczyły oczywiście nieodebrane połączenia.
-Dzwonił Chris, napewno się martwi.. -powiedziałam do Toma
-Ale jak chcesz to idź.. – szepnęłam mu do ucha,a jego przeszły ciarki.
-Sorry dziewczyny ,ale może innym razem – uśmiechnął się.
Widziałam,że zrobiło im się smutno, bo w końcu nie wiele dziewczyn ma takie szczęście spotkać swojego idola i “miłość” z plakatów.Rozumiałam je i postanowiłam coś zrobić,żeby chociaż one były szczęśliwe.
-Zapiszcie sobie mój numer to jakoś się umówicie z Tomem – powiedziałam i spojrzałam na Toma, a ten wysłał mi uśmiech.
Tom miał zakaz dawania komukolwiek swojego numeru, mi to już wisiało.
-Dzięki ! -powiedziały na koniec kiedy wysiedliśmy.
Kiedy autobus nas już mijał widziałam ich roześmiane twarze i sama się uśmiechnęłam.
-Gdybym była na ich miejscu to bym cię zgwałciła w tym autobusie – zaśmialiśmy się.
-Zrób to teraz – wystawił mi język,a ja go lekko szturchnęłam.
Kiedy doszliśmy do hotelu zapadła chwilowa cisza.
-Kiedy wyjeżdzacie…?- przerwałam ją patrząc na niego.
-Za tydzień… chyba.. – podszedł do mnie i delikatnie przybliżył usta do moich.
Gładził językiem po moich wargach ,aż je rozchyliłam i przeszły mnie dreszcze..