Member Login

Lost your password?

Registration is closed

Sorry, you are not allowed to register by yourself on this site!


Archive for Maj, 2010

po chwili …

wtorek, Maj 25th, 2010

Po chwili stałyśmy już pod jego bramą. Śmierdzący menel na szczęście se już poszedł więc nikt nam nie przeszkadzał. Z początku myślałam, że może przejdziemy przez bramę, ale doszłam do wniosku, że lepiej będzie załatwić to pokojowo więc zadzwoniłam do bramofonu. Zdziwiło mnie to, że Miyavi otworzył mi bez żadnej kłutni i miał dziwnie przyjazny głos. Uwierzcie mi to było nienormalne.
Szłyśmy przez jego ogród. Wszystko idealne, żadnej szpety. Nie to co u mnie. Miałam wielką ochotę stamtąd pujść, ale czego nie robi się dla Maruko. Gdy znalazłyśmy się już koło drzwi zastanawiałam się przez chwilę czemu zniżam się do tego poziomu! Wzięłam głęboki oddech i już chciałam zadzwonić gdy nagle drzwi otworzyły się, a zza nich wyszedł szczęśliwy Miyavi. Wpuscił nas do środka. Czułam jak śmierdziało od niego alkoholem, był wstawiony. Kinga posłała mi mordercze spojżenie po czym szybko spytałam się by jak najszybciej stamtąd wyjść.
- Potrzebuję kluczy od domy Maruko, możesz mi je dać ? – powiedziałam i spojżałam na jego pasek do, którego były przypięte.
Miyavi złapał mnie za rękę, oparł o stół po czym spytał niskim głosem.
- A co mi dasz ? – gdy to mówił poczuła jak jego łapa wsówa mi się pod bluzkę.
- Nic. powiedziałam przerażona, wzięłam jego rękę i spojżałam błagalnym wzrokiem na Kingę.
Przez chwilę było cicho, ale po chwili poczułam jak Meev coraz mocniej się o mnie opiera i zaś wsunoł mi rękę, ale tym razem do majtek!
Moje biedne majtki!!
Kinga bez wahania chyciła za mały taborek i udeżyła nim w głowę Myva. On opadł bezwładnie na ziemie, a ja szybko wzięłam klucze pytając się przy tym.
- A jak go zabiłaś ?
- Na pewno nie bo nie udeżyłam wcale mocno. – wteirdziła po czym wybiegłyśmy stego domu.
CDN

Część III

środa, Maj 19th, 2010

Ten pies prześladował mnie od najmłodszych lat. Gdy miałam zaledwie pięć wiosen ten skurwiel wchłonoł moją najukochańszą laleczkę Merry. Musze powiedzieć, że miała depresję przez dwa miesiące. Ostatnio pogryzł mi plakat Rikiego Martina, myślałam, że się wściekne.
Gdy pokonałam psychicznie małego dziadazaczęłam szukać jakiegoś otwartego okna przez, które mogłabym spokojnie wejść. Niestety wszystkie były zamknięte.
- Nie dziwie się dla czego w tym domu zawsze jebie mięsem, Maruko nigdy nie otwiera okien. – pomyślałam i wyciągnęłam z kapsa komórkę z zamiarem napisania do tej lamy SMS’a.
Już chciałam zacząć klikać w klawisze gdy nagle usłyszałam dżwięk jakby chamującej cysterny, po chwili zoriętowałam się, że to Maruko drze morde z łazienkowego okna.
- Evka buraku, nie maltretuj mojego psa tylko wypuść mnie z tego chaźla!
- Jak mam wejść do tej chawiry jak wszystko jest pozamykane ? – spytałam po czym poczułam, że coś zajeżdża bobkiem.
Podniosłam lewego buta i ujżałam przylepioną do mojej podeszwy brązoą marmolade! Podskakując na prawym przeszczepie ledwo dostałam się do jedwabistej budy Szczypiora ów marmoladę o to cudo zostawiając po sobie brązowawy ślad.
- Evka liż to teraz bo zarobisz w czajnik! – zagroziła mi Maruko i rzuciła we mnie szarym mydłem, które kupiła podajże w warzywniaku Gackta po 55 gr. Najgorsze, że dostałam w łeb, bolało…
- Słuchaj mnie, klucze ma Miyavi, idź do niego i powiec żeby ci je dał. – powiedziała z powagą.
- Z kąd on ma twoje klucze ?!
- Wczoraj wieczoram jak wych… To znaczy tak koło pierwszej, to mu je dałam żeby zamknoł dom! – stwierdziła przewracając oczami w lewo i w prawo.
Nie chciało mi się pytać co on tam robił do tej godziny bo nie dawno jadłam loda. Big Milka.
CDN

Z tym fryzem wygląda jak jakaś lolitka z odzysku.
Co on odpierdala tymi łapami ?
Splot małżeński ?

Część II

wtorek, Maj 11th, 2010

Na moje nieszczęście musiałam przejść przez tę zajebaną ulicę “Grzybową” na, której mieszkały same wredne ludzie. Może sami ludzie mnie tak bardzo nie irytowali ale raczej ich chamski sposób bycia. Najgorszym przypadkiem był ten koleś, który pracował w ulicznym warzywniaku, nazywał się podajże Grat… Nie Gackt – kanalia jak ich mało. Ostatnio ojebał mnie jakieś dwa dni temu za to, że “niechcący” wywaliłam kosz na śmieci pod jego sklepem. No co ? Należało mu się za to, ze nigdy nie wydaje mi grosza. Jakby zliczyć te wszystkie grosiki, które jest mi dłużny to spokojnie mogałbym se kupić używanego Malucha.
Właśnie przechodziłam koło domu nr 15, mieszkał w nim ten malutki koleś – Ruki. Ostatnio jak był na spacerze ze swoim Cziłała to nie umiałam ich od siebie odróżnić.
Jak zwykle siedział w oknie i coś pisał, wiecnie coś pisze. Przecież to niedożeczne, jak można tyle pisać ?!
Gdy już moja wyprawa miała dobiec końca ( bo dochodzilam do domu Maruko) byłam tak niesamowicie szczęśliwa, że nie zobaczyłam leżącej na chodniku deski, przy mym niesamowitym szczęściu depłam w nią i przejechałam, a raczej przeleciałam jakieś 5 metrów po czym spadłam z impentem na tyłek obijając sobie przy tym chyba każde możliwe miejsce na ciele.
No tak super – powiedziałam i zaczęłam podnosić się do góry.
Po chwili (jakieś 20 min) podeszedł do mnie chłopak Maruko, znaczy się nie wiem czy to jej chłopak, ale wszędzie ze sobą łażą, a Grucha mówiła, że kumpela siostry jej koleżanki widziała jak miziali się pod warzywniakiem Gackta. Boże ta dziewczyna w ogóle nie ma gustu, jak można zadawać się z niebieskowłosym idiotą ?! Dzień w dzień widzę jak gada ze swoją firanką, przecież to jest conajmniej pojebane!
Może ci pomóc ? – spytał uprzejmie.
Nie dzięki, sama potrafię. – powiedziała.
Ta ciekawe co potrafię, może wstać ? Czułam się jakby 20 walców przejechało mi po dupie.
Miyavi spojżał na mnie dziwnie po czym odgarnoł niebieskie włosy i odeszedł bez słowa.
No fajnie teraz umrę na tym chodniku. – powiedziałamcicho sama do siebie po czym zawołałam głośno:
Dobra, pomóż mi, poddaje się!
Meev odwrócił się jakby robił mi łaskę, podeszedł i podał rękę. Szybko podciągłam (NIE OBCIĄGŁAM) się na niej i poszłam w ciszy w stronę bramy Maruko. Nagle dostałam SMS’a!
Cholera gdzie jesteś ? Już tlenu nie mam, piję wodę z kibla i chce mi się jeść! Co mam zjeść, mydło ?!

Przyśpieszyłam kroku i szybko przeszłam przez bramę. Oczywiście po podwórku biegal mały monsterek Maruko. Ratlerek o imieniu Szczypiorek. Odrazu doczepił się do mojej nogawki i zaczoł ją targać, już miałam ochotę wywalić mu z buta, ale w ostatniej chwili się powstrzymałam.
CDN

Hmmm

środa, Maj 5th, 2010

Jak zaraz nie zamkniesz łaskawie dżabary to TA golizna będzie ci się śniła po nocach do końca życia!

Już dość zirytowany natrętnością Gruchy, Bill nie wytrzymał, wyszedł z łazienki i opierniczył ją z góry na dół:
- Grucha – mówiąc to chycił ją za gruszkowy sweterek – idź sobie dziecko mi stąd i nie zawracaj mi dupy bo jak wiesz bardzo chciałbym się wykompać… W SAMOTNOŚCI! – dodał i odprowadził Gruszczyńską aż pod same drzwi wyjściowe, nadal zakrywając się “Panią Domu”.
Wszyscy wiemy, że jak Grucha musi do kibla to zrobi dosłownie wszystko żeby sobie ulżyć. Tak było i tym razem, szybkim gestem chyciła Billa rękę i wyszarpała za drzwi, wparowała do domu i zamknęła drzwi na klucz po czym pobiegła do WC, zostawiając prawie gołego Kaulitza na wycieraczce.
Niezdarny Bill usiadł na trawniku zasłaniając “…” tylko gazetą.
Po jakiejść godzinie Bill zasnoł NAGO pod domem. Nie obeszłoby siębez jakiegoś skandalu.
Nikt nie spodziewał się przyjazdu starej ciotki Rozalii i jej małej siostrzenicy Helenki. Obydwie beztresowo weszły do posiadłości Kaulitzów nie dzwoniąc nawet do bramy. To, że ciocia rozalia jest już w pół ślepa nie zaóważyła “…” Billa koło drzwi i pewnie nie dowiedziałaby się o jego obecności gdyby nie to, że Bill gadał do siebie przez sen i to, że mała Helenka jest wielką fanką “Pani Domu” i zabrało Billowi ją z psipsiolka, że tak to określę, a on jak obłąkany zaczoł drzeć mordę. Ciota Rozalia nie mogła się powstrzymać i musiała skarcić Billa:
- Jak tak można?! – spytała obużona – przecież ty Bill jesteś goły!! To skandal i chańba dla naszej całej rodziny!
Oszołomiony tym wszystkim Farbi nie potrafił wydobyć z siebie żadnego pożądnego gestu więc siedział i gapił się w drzewo.
Wszyscy wiedzą, że mała Helenka jest największą plotkarą w zasięgu 10 lat świetlnych więc…
- Bill jest goły, fuj on jest nagi! – zaczęła drzeć się jak oszalała.
Na nieszczęścię Farbi’ego koło domu przechodził największy plotkarz w zasięgu 20 lat świetlnych:
“Koro Korowski Burak”.
- O mato! Całe życie czekałem żeby zobaczyć gołego Kaulitza przed drzwiami! – czyżby gej ? Nikt nie wie.
Zirytowany na maxa Bill nie miał już siły słuchać obelg na jego temat więc powiedział “spokojnie” do małej Helenki, która nadal wrzeszczała.
- Jak zaraz nie zamkniesz łaskawie dżabary to TA golizna będzie ci się śniła po nocach do końca życia!
CDN