Member Login

Lost your password?

Registration is closed

Sorry, you are not allowed to register by yourself on this site!


Archive for Maj 11th, 2010

Część II

wtorek, Maj 11th, 2010

Na moje nieszczęście musiałam przejść przez tę zajebaną ulicę “Grzybową” na, której mieszkały same wredne ludzie. Może sami ludzie mnie tak bardzo nie irytowali ale raczej ich chamski sposób bycia. Najgorszym przypadkiem był ten koleś, który pracował w ulicznym warzywniaku, nazywał się podajże Grat… Nie Gackt – kanalia jak ich mało. Ostatnio ojebał mnie jakieś dwa dni temu za to, że “niechcący” wywaliłam kosz na śmieci pod jego sklepem. No co ? Należało mu się za to, ze nigdy nie wydaje mi grosza. Jakby zliczyć te wszystkie grosiki, które jest mi dłużny to spokojnie mogałbym se kupić używanego Malucha.
Właśnie przechodziłam koło domu nr 15, mieszkał w nim ten malutki koleś – Ruki. Ostatnio jak był na spacerze ze swoim Cziłała to nie umiałam ich od siebie odróżnić.
Jak zwykle siedział w oknie i coś pisał, wiecnie coś pisze. Przecież to niedożeczne, jak można tyle pisać ?!
Gdy już moja wyprawa miała dobiec końca ( bo dochodzilam do domu Maruko) byłam tak niesamowicie szczęśliwa, że nie zobaczyłam leżącej na chodniku deski, przy mym niesamowitym szczęściu depłam w nią i przejechałam, a raczej przeleciałam jakieś 5 metrów po czym spadłam z impentem na tyłek obijając sobie przy tym chyba każde możliwe miejsce na ciele.
No tak super – powiedziałam i zaczęłam podnosić się do góry.
Po chwili (jakieś 20 min) podeszedł do mnie chłopak Maruko, znaczy się nie wiem czy to jej chłopak, ale wszędzie ze sobą łażą, a Grucha mówiła, że kumpela siostry jej koleżanki widziała jak miziali się pod warzywniakiem Gackta. Boże ta dziewczyna w ogóle nie ma gustu, jak można zadawać się z niebieskowłosym idiotą ?! Dzień w dzień widzę jak gada ze swoją firanką, przecież to jest conajmniej pojebane!
Może ci pomóc ? – spytał uprzejmie.
Nie dzięki, sama potrafię. – powiedziała.
Ta ciekawe co potrafię, może wstać ? Czułam się jakby 20 walców przejechało mi po dupie.
Miyavi spojżał na mnie dziwnie po czym odgarnoł niebieskie włosy i odeszedł bez słowa.
No fajnie teraz umrę na tym chodniku. – powiedziałamcicho sama do siebie po czym zawołałam głośno:
Dobra, pomóż mi, poddaje się!
Meev odwrócił się jakby robił mi łaskę, podeszedł i podał rękę. Szybko podciągłam (NIE OBCIĄGŁAM) się na niej i poszłam w ciszy w stronę bramy Maruko. Nagle dostałam SMS’a!
Cholera gdzie jesteś ? Już tlenu nie mam, piję wodę z kibla i chce mi się jeść! Co mam zjeść, mydło ?!

Przyśpieszyłam kroku i szybko przeszłam przez bramę. Oczywiście po podwórku biegal mały monsterek Maruko. Ratlerek o imieniu Szczypiorek. Odrazu doczepił się do mojej nogawki i zaczoł ją targać, już miałam ochotę wywalić mu z buta, ale w ostatniej chwili się powstrzymałam.
CDN