Member Login

Lost your password?

Registration is closed

Sorry, you are not allowed to register by yourself on this site!


Archive for the ‘Bez kategorii’ Category

TH-OPO reaktywacja :)

wtorek, Czerwiec 29th, 2010

TH-OPO reaktywacja :)

No wiem, wiem zastrzegałam się wielu osobom, że juz nigdy nie otworzę tego bloga, że nie mam siły pisać, że to bez sensu. Jakby nawet bezsensu to co ? To moje i koniec.
Postanowiłam powrócić do pisania komedii Tokio Hotel ponieważ tutaj mam tak jakby większy zakres wymyślania, nie wiem jak to napisać, poprostu TH i koniec.
Na dobry początek mam mały wstęp tego co będzie więc nie czepiać się, że mało bo pisałam to dzisiaj leżąc w łóżku i słuchająć Myvcia :)
Postanowiłam, że będę dodawała notki regularnie żeby zapobiec pytań kiedy news? Otóż notki będą co dwa tygodnie w niedzielę bądź sobotę. Pasi ?

Wreszcie nadeszły ferie. Koniec z budą, tempymi nauczycielkami i skretynizowanym ludem. Ja jako normalna dziewczyna postanowiłam kożystać z tej wolności do upadłego. Pierwszy punkt bycia szczęścliwym polega na tym by się pożądnie wyspać co u mnie w domu graniczyło z cudem. Tak było i tym razem…
Miałam sen, piękny sen, a w tym śnie Reita już dotykał moich warg swoimi, już powoli nie miał na sobie ubrań aż tu nagle:
- Evka ty pasożycie wyjdź ze swojej ciemni i wynieś śmieci!
To była moja głupia siostrunia Dominika – ideolo pod każdym względem: kochająca, miła i co najważniejsze blondyna. Całkowicie coś innego niż ja – źle się ucze, mam złe towarzystwo (jak twierdzą starzy) i jestem brunetką, a co najważniejsze nie jestem fanką Britney Spears i Us5.
- Goń się! – stwierdziłam i zakryłam głowę wielką poduszką z podobizną Jo – wokalisty Killerpilze.
Kochałam ich (i nadal kocham) na zabuj – wszędzie ich plakaty, płyty, teksty piosenek wypisane na ścianach. No moim zdaniem było to lepsze niż pół nago blondasek ze sztucznie przyczdepionym uśmiechem i natarty oliwą żeby się świeciał.
- Evka to, że nie ma rodziców w domu nie oznacza, że będziesz robiła co zechcesz, ja cię przypilnuje!
Co ona sobie myślała, że jestem jakimś dzieckiem downa i nie potrafię racjonalnie myśleć? Wtedy to już pożądnie mnie wkurzyła – wypełznęłam tyłkiem spod kołdry i poszłam do stołowego by jej nagadać.
Oczywiście po drodze zaliczyłam dwie prawie śmiertelne gleby bo ta barbie Britney nie powiedziała, że myła podłogi. Od dawna planowała by mnie załatwić.
- Co ty sobie do cholery myślisz? – spytałam ją ocierając przy tym poobijane od wywrotek ramie.
- To, że jesteś nieodpowiedzialna i, że nie przeżyłabyś sama dwuch tygodni, a mianowicie umarłabyś z brudu. – sprostowała i wrócila do polerowania jakiegoś złotopodobnego dziadostwa.
Uwierzcie mi ręką aż mnie swędziała by przywalić róno blondynie, ale to, że nauczyłam się już nad tym panować to spokojnie wycofałam się pokazując jedynia mój skormny środkowy palec z czarnym paznokciem.
- Zaczekaj! – zatrzymała mnie Dominika -był tutaj ten brzydal w czaenych włosach i czegoś chciał tylko, że ty spałaś.
Zapewne mówiła o Billu, który mieszkał klatkę obok. Zawsze tak na niego mówiła bo pewnie spodziewała się, że wybuchnę, a ona pobiegnie z płaczem do starych.
- On ma imię sklerotyczko. – stwierdziłam spokojnie aż tu nagle Dominika przegięła drut.
Otuż wzięła mokrą gombkę i i przejechała nią po mojej bluzce, którą miałam na sobie, a generalnie po twarzy Miyaviego, który można powiedzieć był moim Bogiem.
W mgnieniu oka zapomniałam o wszystkich pogadankach u pedagogach na ten temat, wzięłam siostrunie za rączki i wypchnęłam na balkon po czym szczelnie go zamknęłam.
- Niech cię śnieg zasypie! – powiedziałam na zakończenie i ujżałam komórkę Dominiki, która leżała niewinnie na stole.
Oczywiście miała na koncie ponad 200 złoty bo po pierwsze dostawała większe doładowanie, w po drugie nigdzie nie dzwoniła, nie SMSowała totalnie nic. Odrazu dobrałam się do jej skrzybki odbiorczej i przeczytałam całą jej zawartość, a mianowicie jednego SMS’a od Mar… Nie wiem.
Będę jutro i zostanę do końca ferii.
Podbiegłam do balkonu i przystawiłam ekranik komórki do szyby po czym spytałam.
- Kto to?
-Nasza kuzynka. – wymamrotała trzepiąć szczęką z zimna.
No cuż trzebabyło ne chodzić po domu w samej bieliźnie. Patrzałam jeszcze przez chwilę na Dominikę z udawaną litością po czym wzięłam się do dzwonienia bo w końcu 200 zyla na mnie czekało.

Jakby się prosił żeby go tym kablem w łeb trzasnąć.

Już dość dawno zaóważyłam, że Bill ma bardzo przestronną szczękę.

Będziesz to myła, zobaczysz!

niedziela, Czerwiec 20th, 2010

- Będziesz to myła, zobaczysz!

- Będziesz to myła, zobaczysz! – zagroziła mi Maruko niczym babcia z niedzysanego odzysku.
Mało mnie to ruszyła bo musiałam panicznie siu siu. Rozejżałam się dookoła w nadzieji ujżenia jakiegoś przyzwoitego wychodka, lecz jedyna co widziałam to trawa, trawa i psie kupy. Czy ona nie mogła posadzić tam jakiegoś drzewka dla zasady ?!
- Liż to śmieciu! – darła się nadal plując przy tym na lewo i prawo.
- Co ma lizać, ciebie ? Nie dzięki nie ta oriętacja! – oznajmiłam z przytupem i Bogu dziękować nasza droga Maruś uciszyła się, oblewając przy tym miasteczko błogą ciszą.
Już myślałam, że tam będzie przynajmniej przez dwie minuty, lecz oczywiście się myliłam bo po niecałych trzydzistu sekundach poczułam, że coś wibruje mi w kieszeni, a to, że wibratorek spuściłam niechcący ściekami to pozostała komórka. Odrazu wiedziałam kto dzowni bo mam taki bajer, że każdy ma inny dzwonek, a teraz dzwoniła, którą często słychać na pogrzebach. To oznaczało tylko jedno: DZWONIŁA MAMUSIA! Nagle całe życie przebiegło mi przed oczami, pomyślałam, że matka mnie zabuje bo nie przyszłam od rana na obiad, a jest już koło 20:00. Wyciągłam powoli z komórkę z kieszeni, otworzyłam powoli klapkę i…
- Tak… Mamusiu ?
- Evka ty wywłoko gdzie się kurwa szlajasz od rana ?
- Ja… – próbowałam się wytłumaczyć, ale stara wchodziła mi beszczelnie w słowo.
A zawsze uczyła mnie, że mam nie przerywać innym.
- Nie tłumacz się, nic nie mów i nawet nie oddychaj! Do domu!!! – krzyknęła tak głośno, że uszłyszałam ją bez przyłożenia słuchawki do ucha.
Po tym szybko i bez słowa do mego domciu jak prosiła mamusia. Kanalia. Bogu dziękować, że daleko nie miałam bo tylko przejść przez ulicę.
Jak byłam już przy samych drzwiach słyszałam jeszcze jak Maruko drze się z okna:
- Ty niewdzięczna lamusko, zostawiasz mnie tu ?!
Dokładnie tak! – pomyślałam i weszłam powoli do mieszkania.

###

O tak! Ja poprostu wiedziałam, że będzie gorzej niż powinno. Otóż na powitanie me oczka ujżały mą cudowną cioteczkę Aldonke, Pasożyt, która to bardzo kochała pieprzyć jaka to ze mnie pannica duża wyrosła. Żenada. Oczywiście to dało się jeszcze znieść bo ciotka zawsze kasą sypnęła, nie byle jaką bo nowego, bogatego (szkarłatnego) męża sobie znalazła. Do dziś się zastanawiam co on i ona w nim widzi. Najgorsze stego wszystkiego była jednak moja kuzynka… Frania.
- Cześ… – zaczęłam, ale nie skończyłam bo ze schodów zbiegła Franka i wtrąciła mi się w słowo.
- O cześć sieroto, po twoim pokoju widać, że dokońca mózg ci się zlansował. – stwirdziła mrooOochnie.
Odezwała się, w jej pokoju od lat wiszą plakaty Bakstrit Bojs (;)).
Boże ona nic się nie zmieniła, dalej jest taka mała, chuda, decha z krótkimi włosami o kolorze rudej sraki. – pomyślałam się niechcący.
Odrazu wiedziałam, że ten dzień będzie zjebany więc bez słowa poszłam do salonu i siadłam tyłkiem w wygodnym, głębokim fotelu z zamiarem relaxu. Przemyślałam sobie wszystko dokładnie jak wytrzymam w tym domu z tą chipokrytką i już przysypiałam gdy nagle doastałam dwa SMS’y pod żąd.
Pierwszy od Dominiki.
Chłopak mnie rzucił!
Boże ciesz się, że on w ogóle cię chciał – pomyślałam z goryczą i współczuciem dla jej głupoty po czym przeczytałam kolejny.
Ty wieśniaro, jak zaraz tu nie przyjdziesz to skaczę i wszystko będzie na ciebie!

Część IV

czwartek, Czerwiec 3rd, 2010

Maruko patrzała na mnie z tego kibla jak na małą sierotę, która nie wie co robiła z Myvkiem w środku nocy, a do tego w całkiem pustym domu. Pewnie, że wiedziałam! Ubierali choinkę bo w końcu święta za sześć miesięcy.
- No to jak idziesz po te klucze czy mam skakać z okna ? – spytała pośpiesznie waląć pięścią o parapet.
Boże jak słyszałam te jej liczne ultimata, które dawała mi co dzień to miałam ocotę powiesić się na gumce od majtek w kiblu publicznym.
- Skacz, skacz, skacz… – zaczęłam bisować.
- Nie bo jeszcze splaszzce cobie twarz i będę wyglądała jak mops, a wtedy Miyavi nie… No i będę wyglądała brzydko! – zaczarowała mnie i spojżała na dom Miyaviego, który stał na przeciw jej, a obok mojego. Jaki debil go tak wybudował ?
Maruko zawsze tarktowała mnie jak małą dziewczynkę, która nie wiedziała do czego są faceci. Jasne, że wiedziałam! Do wkręcania żarówek!
- Nic ci to nie zaszkodzi, ty od zawsze masz śmiesznie płaską morde, jak smerf po bliskim spotkaniu z Gargamelem. – powiedziałam sarkastycznie patrząc się zdołu na wystającą, idealnie pomalowaną jak zwykle twarz Maruko – Za dużo bieresz do ust. – dodałam cichutko z nadzieją, że nic nie usłyszy.
Nagle poszułam coś lepkiego na mym ramieniu, spływało powoli i śmierdziało pomidorową, pomyślałam z początku, że to zaś ptak na mnie nasrał. Po chwili jednak spojżałam na ów coś i zobaczyłam, że to ślina! Śmierdząca ślina Maruko.
Spojżałam w górę i zobaczyłam uradowaną mordę jakiegoś psa… To znaczy Marusi.
- Ej, w mordę dawno nie dostałaś ? – spytałam wycierając się o jedwabną budę Szczypiora.
- Słyszałam to! Wcale nie biorę tak często, raczej sporadycznie co dwa dni. – stwierdziła z podnieceniem w głosie i znów jak na złość spojżała na niebieską chałpę Miyaviego.
- No idź już! – ponagliła, ale mnie już tam nie było.
Szłam ulicą rozglądając się na lewo i prawo w poszukiwaniu Miyaviego. Oczywiście nigdzie go nie było! Zawsze gdy był mi potrzebny wcinało go cholera wie gdzie. Po chwili zobaczyłam jakiegś menela koło jego bramy. Był ubrany w jakieś łachy i jebało od niegi kocim gównem. Takie Miyavi bez makijażu. Podeszłam do niego zatykając dyskretnie nos po czym spytałam półżywego faceta.
-Nie wiem pan gdzie jest Miyavi?
Koles nic mi nie odpowiedział, za to spojżał na mnie jak na kretynkę czystą. No w końcu czego ja mogłam się spodziewać.
- Wie pan taki skośnooki w niebieskich włosach. – mówiłam jak do ściany i machałam przy tym łapami jak szympans.
Facet z wrażenia wsadził palec do nosa po czym powiedział jak czysty debil.
- Bananek!
Załamana jego głupotą poszłam powoli do Kingi z nadzieją, że będzie miała ochotę mi pomóc. Iść daleko nie musiałam bo spotkałam ją siedzącą na ławce. Siedziała i wpierdalała jakieś czipsy.
- Wiesz gdzie jest Miyavi ? – spytała, śmiało wtykając jej rękę do paczki.
-A po co ci to wiedzieć ? – zdziwiła się i schowała czipsy do torby bym nie zjadła jej więcej.
- Moje sprawy… – stwierdziłam oblizując przy tym zęby i specjalnie zrobiłam minę a’la mój boy.
Spedjalnie oczywiście bo przecież każdy wie, że Kinga kochała się w Miyavim na zabój.
- Jest w domu, widziałam jak tam wchodzi. – przełamała się i powiedziała.
Jaka ja byłam tępa, mogłam się odrazu domyśleć, że będzie siedział w domu i leżał tyłkiem w wygodniutkim fotelu.

po chwili …

wtorek, Maj 25th, 2010

Po chwili stałyśmy już pod jego bramą. Śmierdzący menel na szczęście se już poszedł więc nikt nam nie przeszkadzał. Z początku myślałam, że może przejdziemy przez bramę, ale doszłam do wniosku, że lepiej będzie załatwić to pokojowo więc zadzwoniłam do bramofonu. Zdziwiło mnie to, że Miyavi otworzył mi bez żadnej kłutni i miał dziwnie przyjazny głos. Uwierzcie mi to było nienormalne.
Szłyśmy przez jego ogród. Wszystko idealne, żadnej szpety. Nie to co u mnie. Miałam wielką ochotę stamtąd pujść, ale czego nie robi się dla Maruko. Gdy znalazłyśmy się już koło drzwi zastanawiałam się przez chwilę czemu zniżam się do tego poziomu! Wzięłam głęboki oddech i już chciałam zadzwonić gdy nagle drzwi otworzyły się, a zza nich wyszedł szczęśliwy Miyavi. Wpuscił nas do środka. Czułam jak śmierdziało od niego alkoholem, był wstawiony. Kinga posłała mi mordercze spojżenie po czym szybko spytałam się by jak najszybciej stamtąd wyjść.
- Potrzebuję kluczy od domy Maruko, możesz mi je dać ? – powiedziałam i spojżałam na jego pasek do, którego były przypięte.
Miyavi złapał mnie za rękę, oparł o stół po czym spytał niskim głosem.
- A co mi dasz ? – gdy to mówił poczuła jak jego łapa wsówa mi się pod bluzkę.
- Nic. powiedziałam przerażona, wzięłam jego rękę i spojżałam błagalnym wzrokiem na Kingę.
Przez chwilę było cicho, ale po chwili poczułam jak Meev coraz mocniej się o mnie opiera i zaś wsunoł mi rękę, ale tym razem do majtek!
Moje biedne majtki!!
Kinga bez wahania chyciła za mały taborek i udeżyła nim w głowę Myva. On opadł bezwładnie na ziemie, a ja szybko wzięłam klucze pytając się przy tym.
- A jak go zabiłaś ?
- Na pewno nie bo nie udeżyłam wcale mocno. – wteirdziła po czym wybiegłyśmy stego domu.
CDN

Część III

środa, Maj 19th, 2010

Ten pies prześladował mnie od najmłodszych lat. Gdy miałam zaledwie pięć wiosen ten skurwiel wchłonoł moją najukochańszą laleczkę Merry. Musze powiedzieć, że miała depresję przez dwa miesiące. Ostatnio pogryzł mi plakat Rikiego Martina, myślałam, że się wściekne.
Gdy pokonałam psychicznie małego dziadazaczęłam szukać jakiegoś otwartego okna przez, które mogłabym spokojnie wejść. Niestety wszystkie były zamknięte.
- Nie dziwie się dla czego w tym domu zawsze jebie mięsem, Maruko nigdy nie otwiera okien. – pomyślałam i wyciągnęłam z kapsa komórkę z zamiarem napisania do tej lamy SMS’a.
Już chciałam zacząć klikać w klawisze gdy nagle usłyszałam dżwięk jakby chamującej cysterny, po chwili zoriętowałam się, że to Maruko drze morde z łazienkowego okna.
- Evka buraku, nie maltretuj mojego psa tylko wypuść mnie z tego chaźla!
- Jak mam wejść do tej chawiry jak wszystko jest pozamykane ? – spytałam po czym poczułam, że coś zajeżdża bobkiem.
Podniosłam lewego buta i ujżałam przylepioną do mojej podeszwy brązoą marmolade! Podskakując na prawym przeszczepie ledwo dostałam się do jedwabistej budy Szczypiora ów marmoladę o to cudo zostawiając po sobie brązowawy ślad.
- Evka liż to teraz bo zarobisz w czajnik! – zagroziła mi Maruko i rzuciła we mnie szarym mydłem, które kupiła podajże w warzywniaku Gackta po 55 gr. Najgorsze, że dostałam w łeb, bolało…
- Słuchaj mnie, klucze ma Miyavi, idź do niego i powiec żeby ci je dał. – powiedziała z powagą.
- Z kąd on ma twoje klucze ?!
- Wczoraj wieczoram jak wych… To znaczy tak koło pierwszej, to mu je dałam żeby zamknoł dom! – stwierdziła przewracając oczami w lewo i w prawo.
Nie chciało mi się pytać co on tam robił do tej godziny bo nie dawno jadłam loda. Big Milka.
CDN

Z tym fryzem wygląda jak jakaś lolitka z odzysku.
Co on odpierdala tymi łapami ?
Splot małżeński ?

Część II

wtorek, Maj 11th, 2010

Na moje nieszczęście musiałam przejść przez tę zajebaną ulicę “Grzybową” na, której mieszkały same wredne ludzie. Może sami ludzie mnie tak bardzo nie irytowali ale raczej ich chamski sposób bycia. Najgorszym przypadkiem był ten koleś, który pracował w ulicznym warzywniaku, nazywał się podajże Grat… Nie Gackt – kanalia jak ich mało. Ostatnio ojebał mnie jakieś dwa dni temu za to, że “niechcący” wywaliłam kosz na śmieci pod jego sklepem. No co ? Należało mu się za to, ze nigdy nie wydaje mi grosza. Jakby zliczyć te wszystkie grosiki, które jest mi dłużny to spokojnie mogałbym se kupić używanego Malucha.
Właśnie przechodziłam koło domu nr 15, mieszkał w nim ten malutki koleś – Ruki. Ostatnio jak był na spacerze ze swoim Cziłała to nie umiałam ich od siebie odróżnić.
Jak zwykle siedział w oknie i coś pisał, wiecnie coś pisze. Przecież to niedożeczne, jak można tyle pisać ?!
Gdy już moja wyprawa miała dobiec końca ( bo dochodzilam do domu Maruko) byłam tak niesamowicie szczęśliwa, że nie zobaczyłam leżącej na chodniku deski, przy mym niesamowitym szczęściu depłam w nią i przejechałam, a raczej przeleciałam jakieś 5 metrów po czym spadłam z impentem na tyłek obijając sobie przy tym chyba każde możliwe miejsce na ciele.
No tak super – powiedziałam i zaczęłam podnosić się do góry.
Po chwili (jakieś 20 min) podeszedł do mnie chłopak Maruko, znaczy się nie wiem czy to jej chłopak, ale wszędzie ze sobą łażą, a Grucha mówiła, że kumpela siostry jej koleżanki widziała jak miziali się pod warzywniakiem Gackta. Boże ta dziewczyna w ogóle nie ma gustu, jak można zadawać się z niebieskowłosym idiotą ?! Dzień w dzień widzę jak gada ze swoją firanką, przecież to jest conajmniej pojebane!
Może ci pomóc ? – spytał uprzejmie.
Nie dzięki, sama potrafię. – powiedziała.
Ta ciekawe co potrafię, może wstać ? Czułam się jakby 20 walców przejechało mi po dupie.
Miyavi spojżał na mnie dziwnie po czym odgarnoł niebieskie włosy i odeszedł bez słowa.
No fajnie teraz umrę na tym chodniku. – powiedziałamcicho sama do siebie po czym zawołałam głośno:
Dobra, pomóż mi, poddaje się!
Meev odwrócił się jakby robił mi łaskę, podeszedł i podał rękę. Szybko podciągłam (NIE OBCIĄGŁAM) się na niej i poszłam w ciszy w stronę bramy Maruko. Nagle dostałam SMS’a!
Cholera gdzie jesteś ? Już tlenu nie mam, piję wodę z kibla i chce mi się jeść! Co mam zjeść, mydło ?!

Przyśpieszyłam kroku i szybko przeszłam przez bramę. Oczywiście po podwórku biegal mały monsterek Maruko. Ratlerek o imieniu Szczypiorek. Odrazu doczepił się do mojej nogawki i zaczoł ją targać, już miałam ochotę wywalić mu z buta, ale w ostatniej chwili się powstrzymałam.
CDN

Hmmm

środa, Maj 5th, 2010

Jak zaraz nie zamkniesz łaskawie dżabary to TA golizna będzie ci się śniła po nocach do końca życia!

Już dość zirytowany natrętnością Gruchy, Bill nie wytrzymał, wyszedł z łazienki i opierniczył ją z góry na dół:
- Grucha – mówiąc to chycił ją za gruszkowy sweterek – idź sobie dziecko mi stąd i nie zawracaj mi dupy bo jak wiesz bardzo chciałbym się wykompać… W SAMOTNOŚCI! – dodał i odprowadził Gruszczyńską aż pod same drzwi wyjściowe, nadal zakrywając się “Panią Domu”.
Wszyscy wiemy, że jak Grucha musi do kibla to zrobi dosłownie wszystko żeby sobie ulżyć. Tak było i tym razem, szybkim gestem chyciła Billa rękę i wyszarpała za drzwi, wparowała do domu i zamknęła drzwi na klucz po czym pobiegła do WC, zostawiając prawie gołego Kaulitza na wycieraczce.
Niezdarny Bill usiadł na trawniku zasłaniając “…” tylko gazetą.
Po jakiejść godzinie Bill zasnoł NAGO pod domem. Nie obeszłoby siębez jakiegoś skandalu.
Nikt nie spodziewał się przyjazdu starej ciotki Rozalii i jej małej siostrzenicy Helenki. Obydwie beztresowo weszły do posiadłości Kaulitzów nie dzwoniąc nawet do bramy. To, że ciocia rozalia jest już w pół ślepa nie zaóważyła “…” Billa koło drzwi i pewnie nie dowiedziałaby się o jego obecności gdyby nie to, że Bill gadał do siebie przez sen i to, że mała Helenka jest wielką fanką “Pani Domu” i zabrało Billowi ją z psipsiolka, że tak to określę, a on jak obłąkany zaczoł drzeć mordę. Ciota Rozalia nie mogła się powstrzymać i musiała skarcić Billa:
- Jak tak można?! – spytała obużona – przecież ty Bill jesteś goły!! To skandal i chańba dla naszej całej rodziny!
Oszołomiony tym wszystkim Farbi nie potrafił wydobyć z siebie żadnego pożądnego gestu więc siedział i gapił się w drzewo.
Wszyscy wiedzą, że mała Helenka jest największą plotkarą w zasięgu 10 lat świetlnych więc…
- Bill jest goły, fuj on jest nagi! – zaczęła drzeć się jak oszalała.
Na nieszczęścię Farbi’ego koło domu przechodził największy plotkarz w zasięgu 20 lat świetlnych:
“Koro Korowski Burak”.
- O mato! Całe życie czekałem żeby zobaczyć gołego Kaulitza przed drzwiami! – czyżby gej ? Nikt nie wie.
Zirytowany na maxa Bill nie miał już siły słuchać obelg na jego temat więc powiedział “spokojnie” do małej Helenki, która nadal wrzeszczała.
- Jak zaraz nie zamkniesz łaskawie dżabary to TA golizna będzie ci się śniła po nocach do końca życia!
CDN

Grucha: Bill, ale ja muszę kupe!

czwartek, Kwiecień 29th, 2010

Był to ciepły lipcowy poranek, miłość i harmonia w domu Kaulitzów jak zwykle nie znała granic.
- BILL ty obślizgła poczwaro, won z kibla! – krzyknoł pół nagi Tom, stojący przed drzwiami do WC.
- Czekaj muszę się pomalować. – oznajmił spokojnie Bill po czym wrócił do swojego zajęcia.
- Jak zaraz stamtąd nie wyjdziesz to ci tę kredkę w ciulika wepchnę!! – stwierdził “delikatnie” Tomuś i kopnoł kościstym przeszczepem w stare, kruche drzwi od chaźla.
Chwilę po tym zdażeniu ktoś zapukał do drzwi wejściowych.
- Tom otwórz! – rozkazał Bill.
- Nie, jestem w samych majtkach! – odparł “Frędzel” po czym i tak poszedł je otworzyć.
Gdy to zrobił zastnał za nimi Gruchę. Niby nic takiego, ale miała min jakby się jej majtki do dupy wżynały.
- Coś się stało ? – spytał zmartwiony i poprawił sobie bokserki na tyłku.
Gruszka zrobiła bez słowa krok w tył i…
Bekła Tomowi prosto w twarz. Biedy “Frędzel” aż się skrzywił.
- Schuuuulzzz!! – krzyknęła uszczęśliwiona Gruszka.
- Fuj, co ty jadłaś ?
- To beknięcie odbiło mi się na skutek ujżenia twojej ułomnej klaty i tych żółto-wyblakłych slipek! – stwierdziła.
- To nie są slipki tylko bokserki! – zaprzeczył Tom i zrobił dwa kroki w tył.
- Dobra mam to w dupie, teraz się przesuń bo muszę kupe… – wymruczała szybko i wparowała Billowie do łazienki.
- Aaaa! – wrzasnoł nagi “Farbi” i zakrył się szybko “Panią Domu”, którą zawsze czyta przebywając nago w kiblu.
- Fuuuj, ogól się Bill! – wrzasnęła Grucha i zaczerwieniła się jak burak.
Zaskoczony Kaulitz powiedział szybko bez zastanowienia…
- Goliłem się w zeszłym tygodniu!
… I spojżał ukradkiem pod gazetę.
- Możesz już sobie pujść ? – spytał zirytowany po upłynięciu krótkiej chwili.
Grucha niestety nic nie usłyszała bo zaćmiły ją “widoki”.
- No wypad!! – pisknoł konieco Bill i wypchał (bez skojażeń) Gruszkę za drzwi.
Gdy znalazła się już na przedpokoju z wrażenia aż se bekla po czym usiadła na ziemi. Chwilę puźniej przypomniało jej się po co w ogóle przyszła do Kaulitzów.
- Bill, ale ja muszę kupe!

REAKTYWEJSZYN TH

wtorek, Kwiecień 20th, 2010

WSZYSTKO OD NOWA. WCZORAJ JAK ZASYPIAŁAM PRZYPOMNIAŁAM SOBIE O MOIM STARYM, POTRZCIWYM OPOWIADANIU LECZ DOSZŁAM DO WNIOSKU, ŻE ONO JEST BEZSENSU. POSTANOWIŁAM, ŻE WSZYSTKO ZACZNĘ OD NOWA, CAŁE OPOWIADANIE. BĘDZIE 10 RAZY ŚMIESZNIEJSZE, LEPRZE I WSZYTKO, WSZYSTKO… TEGO XD NO BĘDZIE LEPRZE. NIESTETY DZISIAJ NIE NAPISZĘ PIERWSZEJ CZĘŚCI LECZ ZANCZNĘ JĄ PISAĆ NA KARTCĘ I W WOLNEJ CHWILI PRZPISZĘ NA BLOGA. MAM NADZIEJE, ŻE NIE WSZYSCY O MNIE ZAPOMNIELI :) GŁOWNYMI BOHATERAMI BĘDĄ OCZYWIŚCIE TOKIO HOTEL I MOIE TRZY NAJLEPSIEJSZE KUMPELKI: KINGA, GRUCHA I DOMINIKA. NIE MUSICIE SIĘ MARTWIĆ NIE BĘDZIE ŻADNYCH GŁUPICH ROMANSÓW ANI NIC XD BĘDZIE ZWAŁA NA MAXXXXA XD

Bida

sobota, Kwiecień 17th, 2010

No więc… Przez najbliższy czas nowych notek nie będzie ponieważ znów nie mam komputera, a psy przegryzły kabel od internetu. Bida nie ? Postaram się czasem wchodzić na bloga i napisać coś na chacie, ale dość żadko. Przykro mi :( Pozdro 4 all :*