Member Login

Lost your password?

Registration is closed

Sorry, you are not allowed to register by yourself on this site!


Archive for the ‘Bez kategorii’ Category

Gustav

piątek, Kwiecień 9th, 2010

Gustav: Tom Ty zboczeńcu, miałeś nie dymac ledwo co poznanych lasek!
Lecz Tom nic se stego nie robił i dalej leżal zadkiem na wyrku oglądając TV. Po chwili beztroskiego leżenia do góry fiutem coś musiało się stać. Oczywiście do pokoju wlazł jakiś natrętny reporter z dyktafonem i zaczoł zadawać pytania. Najgorsze było to, że nikomu nie chciało się na nie odpowiadać, a Bill znów dostał ataku głubawki.
- Więc chłopcy powiedzcie jak mija wasza trasa koncertowa? – spytał natrętny koleś.
Bill spojżał na niego jak na rozjechanego na aswaldzie żółwia i…
- Mija jak w łóżku z otyłą dziwką. – odparł po czym bez niczego wsadził palec do nosa i zaczoł w nim grzebać, a wszyscy wiemy, że to co wygrzebał to zjadł.
Reportr nie był chyba przyzwyczajony do takich widoków więc zamilkł. Wszyscy siedzieli i nic nie mówiil lecz nagle tę ciszę przerwała wbiegająca do pokoju Evka z Georgiem.
- Tom ty szmato patrz co Twój pusty kolega ze mną zrobił! – mówiąc to pokazała palcem na ubrudzoną z czegoś zielonego bluzę.
- Co zrobił ? – spytał dla pewności Tom.
Evka spojżała na niego zabujczym spojżeniem, rozpieła zamek, ściągła ów bluzę po czym wytarła maź o facjatę Toma.
- Ot co! Zerzygał się na mnie!! – wrzasneła.
Wszyscy zazceli lać, a szczęśliwy Bill zaczoł zlizywać z Toma nieprzetrawione wydzieliny Georga. Reporter nie wytrzymał i spytał jeszcze spokojnie.
- Czy wy jesteście zrównoważeni psychicznie ?
- Nie. – stwierdziła wkurzona na maxa Evka i wypchała nudziarza za drzwi po czym wróciła do opieprzania Toma.
- Dla czego się po mnie drzesz przecież to nie ja się zerzygałem tylko Georg!?
- Gówno mnie to obchodzi! – powiedziała i wyrwała Tomowi bluze po czym znów ją na niego rzuciła i wyszła z pokoju.
Zapadła cisza. To, że Bill zaś dostał głupawy nie było zbyt normalnie ponieważ zlizywał rzygowiny z bluzy Evki i oblizywał się smakowicie. Nikt nic na to nie mówił bo przyzwyczajeni, ale smrodu nie dało się wytrzymać! Po jakichś 10 minutach Tom powiedział:
- Chłopie weś idź z tą szmatką gdzieś indziej bo naprawde zara ja się zerzygam!
Bill z przerażeniem w oczach posłuchał brata i wyszedł do innego pomieszczenia, ale przed tym dał mu jeszcze soczystego buziaka. Zniesamoczony Tom zaczoł się ocierać o wszystko możliwe i wrzeszczeć jak głupi.
- Fuj! Śmierdze, śmierdze, śmierdze jak Tola z Beoelgie dwa siedem!
Po chwili podeszedł do Gustava i wytarł śmierdzącą śline Billa o jego nową – pomarańczową czapeczkę. Gustav popadł poprostu w szał i zaczoł okładać Toma plaskaczami, a to, że jest od niego o jakieś 17 ka gie cięższy przewrócił go bez problemu na niczego niespodziewającą się Karinę. To, że się przestraszyła i zaczęła szarpać zaczynało troche dziwnie wyglądać z perspektywy Gucjana, więc rozpoczoł bunt.
- Tom Ty zboczeńcu, miałeś nie dymac ledwo co poznanych lasek! – krzyknoł i podniusł wykończonego Toma za bluzkę do góry.
Niestety nie pomyślał nad tym, że Tom nosi za duże ubrania więc gdy tylko go podniusł Kaulitz wysunoł się z bluzki i pół goły ponownie spadł na przerażoną Karinę. Na ich nieszczęście do pokoju w tym samym czasie weszedł wkurzony menager. Osiniaczony Tom podniusł głowe do góry by spojżeć kto to lecz specjalnie się nie przejoł i ponownie ułożył głowę na wypukłej części ciała dziewczyny.
- Tom, cholera co Ty robisz ? – spytał zniesamoczony menager.
Tom spojżał na niego spod czapki, machnoł ręką i… Zasnoł ? Karina nie wiedziała co ma robić popadła w panikę lecz nie ruszała się bo widocznie nie chciała go budzić (ach miłość). W tym samym momęcie wrócił Bill. Gdy zobaczył śpiącego Toma, ubzdurał se, że Karina molestuje go i rzucił się na nią z pięściami i śmierdzącym oddechem.
- Nie molestuj mojego brata, on jest delikatny!!! – krzyknoł i zaczoł przytulać półżywego Toma.
Mr. Dred nie wiedział o co chodzi i chyba nie miał specjalnego zamiaru dowiedzieć się bo na te wszystkie wrzaski i przytulanki powiedział tak:
- Lubię naleśniki! – po czym dalej kimał czy mdlał, sama nie wiem.
Nikt nie wiedział dla czego, ale Bill zaczoł nagle okazywać swój instynkt matczyny i gadać od rzeczy.
- Tomuś, moje Ty słoneczko odezwij się do braciszka, braciszek tak bardzo Cię kocha!
Po tym co powiedział Bill pan menager chyba stracił cierpliwość i zaczoł okazywać swoją prawdziwą stronę.
- Dobra dzieciarnia, koniec przytulania i innych dupereli o dwudziestej rozpoczyna się gala Mtv, więc o dziewiętnastej macie być odstrzeleni, wypachnieni i co kieruje do Billa umyci!! – stwierdził z wielką powagą i szybko wyszedł.
Gustav miał już widocznie dość głupiego zachowania bliźniaków więc postanowił wziąść sprawę w swoje ręce. Na początek zabrał się za Billa. Wzioł do ręki porcelanowy talerz po czym zawołał Billa …
- Bill! – … i rozbił mu go na głowie.
Bill odrazu odzyskał przytomność i chyba poczuł swój własny smród.
- Fuj, co tak śmierdzi rzygowinami ? – spytał Gustava.
- Lepiej żebyś nie wiedział. – stwierdził, poklepał kumpla po ramieniu i skierował do łazienki.
Gdy uporał się już z Billem nadszedł czas na coś o wiele gorszego… Toma!
CDN
Boże! Wreszcie to napisałam! Nie zbyt się trzyma kupy, ale ważne, że coś tam jest xD
Billuś patrz, ten pan chyba mnie lubi!
Bill[myśli]: Dla czego oni zawsze kamerują mojego ciulika ?
Obadajcie, Bill zrobił tu taką pozę jak Jezus na obrazku w domu mojej babci O_o
Ja się stym zgadzam w 100 %!
Ludzie nowa generacja! 50 grosz już niedługo w Twoim kiosku!

Ała

wtorek, Marzec 30th, 2010

Evka spojżała na Bill zabujczą miną po czym stwierdziła równie spokojnie:
- No wiesz, mnie w porównaniu do Ciebie nie dymał stary mops bez jednego jądra. – … i uśmiechnęła się ironicznie.
- Śmieszne jak drzwi do lasu. – powiedział Bill i usiadł na łóżku.
Cała reszta miała niezłą pompe z kłutni tych dwuch przygłupów. Niby Bill próbował się nie odzywać, ale Evka nie dawała za wygraną.
- I co odjęło Ci mowę, a może kretką do oczu żeś się udław… – przerwała w połowie bo Bill się wtrącił.
- Przestaniesz mnie wkurzać ?
No i zapdła cisza. Niestety przerwał ją rozbawiony Guciu, który wybuchł śmiechem. Z tej perspektywy to nawet ja nie wiem z czego on piał przeciesz to co Bill i Evka odpierdalają jest wręcz żałosne.
- Dobra dajcie se już spokój. – powiedział skacowany Georg po czym wyszedł z pokoju i poszedł w swoją strone.
Evka za to nadal próbowała wyprowadzić Billa z równowagi i gapiła mu się natrętnie w oczy z głupawym bananem na mordzie. Chudy udawał, że go to nie rusza lecz wszyscy dobrze wiedzieli, że prędziej czy puźniej wybuchnie i obije Evce dupe. Kojonkoska (czyt. Evka) dla ułatwienia sprawy zaczeła go jeszcze głupkowato szturchać w głowe.
- Kurwa!! – krzyknoł Bill i machnoł ręką zachaczając się przy rym o łańcuszek Evki.
Nikt nie wiedziałć co się stało bo było słychac tylko trzask pękającego plastiku i płaczącego Billa.
- Co się stało ? – spytała rozczulona Karina, a Bill nie potrafił wydobyć z siebie żadnego słowa tylko pokazał jej prawą rękę.
Niestety dziewczyna (a może chłopak) nie łapała o co biega i spytała ponownie:
- Ale co się stało ?
W rozmowe wtrąciła się Evka i uświadomiła Karine, że…
- Złamał mu się paznokieć, ślepa jesteś ?!
Bill podniusł łapkę, przetarł ślepka, wzioł głęboki oddech i powiedział do Evki.
- Jus Cie nie lupie, ić spać na dzewo! – po czym pokazał jej fuckersa.
Zdumiona tym zachowaniem Evka chyciła go za włosy, pociągła po czym powiedziała ironicznie:
- Ide, spieldalaj! – … I żeczywiście wyszła.
W pokoju zapadła cisza, Tom dla rozluźnienia atmosfery włączył TV. Oczywiście odrazu włączył na jego ulubiony kanał “Bolsat” i krzyknoł ze zdumieniem i dumą w głosie.
- Bill patrz! Twoja ulubiona reklama proszku do prania!
Bill szybko zerwał się na nogi i usiadł blisko kineskopu po czym skupił się na oglądaniu ów reklamy. Wszyscy odetchneli z ulgą bo nie musieli już słuchać biadolenia i użalania się nad złamanym tipsem Billa. Niby wszystko było dobrze dopuki reklamówka sie nie skończyła i Bill zaś nie popadł w kompleks.
- Mój paznokieć, jak ja teraz wyjdę na ulicę?! – gadał sam do siebie i biegał dookoła telewizora.
Karina przypomniała sobie tę akcjię z łazienki. Przeciesz Evka jak walła go w głowę to mu przeszlo może teraz też tak trzeba. Podeszła więc do Billa, powiedziała:
- Billuś spójż na mnie… – po czym wyjebała mu w głowę.
Bill stanoł jak wryty, podrapał się po głowie, wyciągnoł komórkę z kieszeni i jakby nigdy nic zamówił pizze. (O_o) Gustav znów wybuchł śmiechem, Tom był dumny z brata, a Karina miała już chyba dość tych idiotów więc wyszła z pokoju w poszukiwaniu Evki.

***

Znalazła ją na pierwszym piętrze, siedziała na ławce i słuchała MP4. Podeszła do niej ostrożnie, tak żeby jej nie zaóważyła i…
- BU!! – wrzasła i popchła Kojonkoską, która poleciał na zol jak długa.
Wstała szybko i z mordą do Kariny:
- Ty jesteś taka pojebana na prawdę, czy Ci za to płacą !!?
Karina chyba troszkę się speszyła i powiedziała cihco tak żeby Evka nie usłyszała.
- Sama jesteś pojebana. – po czym wróciła na górę do chłopaków.
To co zobaczyła nie było zbyt miłe dla oka. Tom, Bill i Gucio leżeli na wyrku z gołymi klatami i wpieprzali wielką, pachnącą pizze. Pewnie miała wielką ochotę tam wskoczć i wyżreć to cudo lecz golizna bliźniaków odstrasza. Po chwili Tom zapytał:
- Chcesz kawałek ?
Karinie aż zaświeciały się oczy i poleciała ślina po czym powiedziała z euforią w głosie.
- No!
- Nie dam Ci. – stwierdził starszy Kaulitz po czym bez żadnych wyżutów sumienia wsunoł ostatni kawałek pizzy.
Wkurzona na maksa Karina podeszła do Toma i zaczeła okładać go plaskaczami.
- Ała, ochujałaś ?! – spytał i osłonił się rękoma.
- Wpierdoliłeś mój kawałek pizzy!! – krzykła i zmęczona usiadła na ziemi.
CDN
No xD Coś tam naskrobałam xD Nie zawiele, ale jest xD I robimy fale xD
A to co ?! Tampon mi wyleciał!
O! Mlecyk wzbija się na niebiosach!
Obadajta! Tom strzelił klona x

JA CHCE STARE, DOBRE TOKIO HOTEL!!

poniedziałek, Marzec 22nd, 2010

Tom jako, że jst dobrym bratem chciał się go spytać o co chodzi lecz Bill nie chciał nic mówić. Pojęciem Evki – strzelił focha i już. Karina pomyślała, że jak zabierze mu podusie z Kłapouchym to Kaulitz zacznie gadać. Wzięła więc głęboki oddech i szybkim ruchem pociągła za podusię. Na nieszczęście Billa podusia rozpruła się na dwie części. Wszyscy staneli jak wryci, a Czarny dostał szału.
- Ty idiotko! Moja podusia, moja podusia!! – zaczoł się drzeć i walić głową o zol.
Mądry Gustav pomyślał, że wie jak pomóc podusi i opublikował swój jakże inteligętny pomysł:
- Nie martw się Bill skleje Twoją podusie kropelką.
Gdy Bill to usłyszał popadł w jeszcze więkrzą manie, podeszedł do Toma, chycił go za “kieckę” i powiedział.
- Tom, Fryderyk nie oddycha! – stwierdził i zaczoł sapać jakby zaczynało mu brakować tlenu.
Całe zgromadzenie “łazienkowe” gapiło się na tę szopkę z rozdziabionymi dżabarami i nikt nic nie mówił. Po chwili Evka się ocknęła i powiedziała do Toma:
- Ej to może ja mu tabletkę uspakajającom przyniosę co ? – spytała niepewnie.
- No przynieś. – stwierdził i zerknoł na przerażonego Billa.
Nie minąwszy 5 minut przyszła Evka z dwoma białymi kapsułkami w ręku i szklanką wody w drugiej. Podeszłą powoli do Billa i próboała nakłonić go do zjedzenia tabletki. Gdy już się w miarę uspokoił wsadziła mu place do gęby i wcisneła tabletki. Wszystko byłoby ok gdyby nie to, że Bill potocznie mówiąc… Ujebał ją w palca i nie chciał puścić!
- Ała, puszczaj debilu!! – wrzasneła i trzasła Billowi lepe w pysk, a on aż wyglebał się o kafelki po czym wstał jakby nigdy nic i poszedł do pokoju.
- Co się stało ? – spytała z lekrza przestarszona Evka.
- Bill chyba odzyskał podświadomość… – powiedział rozbawiony Tom po czym wszyscy wybuchli śmiechem.

***

Po chwili wszyscy zebrali się wokół Billa i zaczeli się wypytywać czy już wszystko w pożądku. Niestety Bill nie chciał nic mówić, odwrócił się do wszystkich plecami i zaczoł zcierać makijaż (to co, on śpi z makijażem O_o). Po chwili cichego siedzenia Bill zaczoł wrzeszczeć:
- Aaa! Kurwa!
Więkrzość pewnie pomyślała, że znów wróciły straszne widoki przepołowionego Fryderyka lecz nie to coś innego.
- Co zaś, łosiu ? – spytał sucho wkurzony już tym wszystkim Georg.
- Gówno, wlałem sobie do oka mleczko do demakijażu!! – krzyknoł po czym zerwał się na nogi i pobiegł do łazienki by opukać gały.
Gdy wrócił po jakichś 10 minutach wszyscy wybuchli śmiechem. Taaak, to ten żadki widok Billa bez makijażu. Evka nie potrafiła się powstrzymać i spytała się ironicznie.
- Co Ci się z mordą stało ?
Przez chwilę było widac jak wszystko zaczyna się gotować w Billu lecz po krótkiech chwili chyba się opanował i odpowiedział grzecznie.
- Ja się nie pytam co się z Twoją mordą stało.
CDN
Ja pierdole nie wiem co się dzisiaj ze mną dzieje. Jak dla mnie ta nota to jest centralnie do dupy, ale to, że już od dawna nie ma żadnego news’a to ją dodam. Wybaczcie, ale nie mam dzisiaj specjalnej weny :/ Acha no i dodaje, że ta nota była z dedykacjią dla Mroowy, która wygrała wczoraj konkurs xD Mroowa wybacz, że ta nota nie jest jakoś specjalnie… Okazała i śmieszna.

On tę gwiazdkę praktycznie na ciuliku ma! Zero wstydu xD

Wybaczcie za mój dzisiejszy wygląd, ale Tom wchłonoł moją kredkę do oczu, a po za tym to zawsze chciałem mieć kapelusz jak Micheal Jackson (czy jak to się tam pisze?)!
Patrzcie…
Georg przepotważa się!
Obadajcie ten tekst xD
Cuż za dekold!
Jak mam się podpisać ? Swoim imieniem ? Eee.. A jak to się pisze ?
Boże gdzie moje stare Tokio Hotel ? Co się z nimi stało, ja pierdole. Ludzie patrzcie tylko na bliźniaków… Mają więcej forsy i już… JA CHCE STARE, DOBRE TOKIO HOTEL!!!

Dawaj ją

wtorek, Marzec 16th, 2010

Dawaj ją!
® ®

I właśnie w tym samym momęcie gdy Tom wyciągnoł ów piękną zdobycz na choryzoncie pojawiła się jakaś dziewczyna. Z dziwną miną podeszła do chłopaków bo nie rozumiała z czego Gustav i Georg się tak śmieją. Załapała się właśnie na pożeranie kozy przez Toma. Nie zazdroszczę jej tego widoku. Gdy starszy Kaulitz zobaczył, że na tę szopkę nie patrzą tylko kolesie z zespołu, ale również jakaś nieznajoma odrazu opamiętał się i wytarł rękę o swoją białą bluzę na, której został żółtawy ślad. Tajemnicza nie potrafiła powstrzymać się od śmiechu bo w końcu nieczęsto widzi się gitarzystę słynnego zespoły, który dłubie w nosie na środku holu pięcio gwiazdkowego hotelu. Wkurzony i zawstydzony Tom postanowił zareagować.
- No i z czego cieszysz banana ? – spytał.
Dziewczyna odrazu przestała się śmiać i zachowała powagę. Po chwili wyciągła ręke i powiedziała:
- Karina jestem, sorry za śmianie się, ale przez chwilę zrobiłeś minę jak Pumba z Króla lwa. – stwierdziła i uśmiechnęła się szyderczo, a Gustav i Georg zaczeli wrednie podśpiewywać:
- Hakuna matata, jak cudownie to brzmi, Hakuna mata… – Nie dokończyli z racji tego, że Tom dostał szału i rzucił w Gustava doniczką z kaktusem, która wbiła mu się w klatę.
To znaczy ten kaktus się wbił. Gucio przez chwilę nie wiedział o co biega, dopiero gdzieś po 10 sekundach zjarał się, że ostra kolce wbijają mu się w skurę i zaczoł wrzeszczeć.
- Aaa! Kurwa weście to ze mnie, Tom kurwa koniec z wpierdalaniem halucynek każdego ranka! – krzyknoł i oderwał od siebie ów roślinkę.
Niestety zbyt dużo to nie dało bo kolce dalej były wbite w jego klatkę. Karinie zrobiło się chyba trochę żal Gucia i postanowiła mu pomóc.
- Czekaj, czekaj ja Ci pomogę! – powiedziała z litością i podeszła do Gucia zaczynając wyciskać mu kolce ze skury.
Georg i Tom gapili się dziwnie nie wiedząc co powiedzieć. Po chwili Kaulitz wypalił:
- Hej, nie przy mnie, ja mam słabe serce! – stwierdził i poszedł do pokoju.
Gustav nic się nie odzywał tylko kożystał z okazji. No bo przeciesz jaka idiotka zrobiła by takie coś jak Karina ? No właśnie sami odpowiedzcie sobie na to pytanie. Gdy wszyscy się uspokoili czylli Georg poszedł w ślady Kaulitzów i udał się do pokoju, Gustav przestał wrzeszczeć, a Karina mogła dokończyć to co zaczęła stała się rzecz nieoczekiwana przez nowa dziewczynę. Przez ten sam korytarz w którym ona… No pomagała Guciowi przechodziła jej zrzędząca matka Teresa. Oczywiście nie obeszło się bez wyzywania i lamentowania o to, że ona musi mieć męża z wykrztałceniem na wysokim stanowisku, a nie takiego wypłocha z Disco Polo’wej kapeli. Czyli jednym słowem nie chciała mieć zięcia: “Rock’mana z podlasia”. Zawiedziony Gucio poszedł krokiem anemika do swojego pokoju. Jego marzenia o bzykaniu prysły. Bo jak to sam powiedział:
- Ta laska w sam raz na jeden raz.
No tak w końcu każdy Gucio lubi bzykać.

***

Następnego dnia rano w pokoju Billa była straszna rozpierdziawa. Wrzystko leżało na ziemi, a sam Bill zapłakany siedział w umywalce, która znajdowała się w łazience. Siedział tam podobno całą noc. Rano gdy odwiedził go Tom już tak siedział. Przeszukał cały pokój lecz nie znalazł Billa po chwili zachciało mu się siu siu i udał się do klopa po czym zastał go tam.
- Co Ty tu robisz idioto ? – spytał przerażony, a Bill tylko na to:
- Podusia!
Tom przez chwilę nie wiedział o co chodzi, ale po chwili przypomniał sobie o słynnej podusi Billa z wyszytym Kłapouchym. Ale dla czego caly zaryczany siedział w umywalce i w pokoju byl taki burdel ?
- Co się z nią stało ? – spytał cicho.
Bill odrazu wybuchł płaczem, wyskoczył z umywalki waląc przy tym glebe o kafelki po czym zaczoł tupać i drzeć morde.
- Nie ma! Zgubiła się!
Z tego całego wrzasku do pokou zbiegła się reszat zespołu i Evka. Bill podchodził do każdego pokoleji, obwąchiwał po czym mówił:
- To Ty ukradłeś/łaś mi moją poduszkę!
Najbardziej wydarł japę na Georga, który totalnie nie wiedział o co chodzi. Przez chwilę rozmawiał z nim normalnie i spokojnie, ale gdzies po 2 minutac zaczoł się drzeć i rzucać w niego przeróżnymi rzeczami, które miał tylko pod ręką.
- Oddawaj moją podusię! Wiem, że to Ty! Zawsze byłeś o nią zazdrosny bo bardziej kochałem ją niż Ciebie! Dawaj ją! – właśnie tak wrzeszczał.
A gdy tylko Georg chciał coś powiedzieć Bill bił go pięściami po głowie. To się dopiero nazywa agresjia. I tak przez jakąś godzinkę. Po godzinie do łazienki wparowała Karina z poduszką Billa i powiedziała:
- To nie wasze ? Znalazłam to w kiblu publicznym. – oznajmiła i zaczęła machać ów poduszką.
Bill odrazu rzucił się na Karine i wyrwał jej poduszkę po czym nawrzeszczał na nią tradycyjnie.
- Złodziejko to moja poduszka! Już nigdy więcej jej nie dotykaj bo Cię zbiję i zobaczysz!!! – wykrzyczał po czym zaś zaczoł płakać.
Nikt nie wiedział dla czego przecież ma już swoją poduszeczkę…
CDN

Bill Tom Bill

poniedziałek, Marzec 8th, 2010

#Bill#
Pomyslalem, że móglbym pokazać im wszystkim conieco mojego boskiego cialka! O tak, zrobie striptiz! Te piszczące panienki i blysk reflektorów! Ci zazdrośni faceci i kasa, którą wkladają ci za gumkę od majtek! To jest życie! Odrazu wiąlem się do roboty i wyciąglem z torby Georga fajne, czerwone majtki z banankiem na przodzie. Ależ one sexowne! Szybko ściąglem bluzkę, spodnie, majtki i wlożylem na siebie ów sexowne stringusie! Gdy skończylem już zakladać na siebie kostjum szybko wyciąglem moją kosmetyczkę z torebki i zaczolem podmalowywać sobie moje piękne oczka. Gdy skończylem już kwestie wizualną sięgnąlem pod mój fotel i wyciąglem z pod niego syrenę alarmową, taką jak ze Krzyka. Wziąlem wielki wdech i krzyklem najglośniej jak potrafilem:
- Ludzie wstawać! Najleprzy pokaz striptizu w zasięgu 10 metrów od waszych zadków!
Wszyscy odrazu podnieśli baniaki do góry i skierowali lookalki na mnie. Ja szybko puścilem jakąś romantyczną muzę. Tę z Titanica. Już chcialem zacząć machać moim boskim zadeczkiem gdy nagle uslyszalem:
- Uuuu!! Weźcie go z obiegu bo się zrzygam wprost na Toma!
Okazalo się, że to glupia Evka, która chyba oderwala się od namiętnego sluchania Blog 27! Tom oczywiście zaraz zaczol się buntować:
- Jesus Bill przestań nie chce być obrzygany przez tę wieśniarę!
Powiedzial, wstal, podeszedl do mnie i zakryl moją piękną klatę swoją bluzą. Gdy tylko zeszlem z widoku i usiadlem na swoim miejscu odrazu Frania i Kinga zaczęly wrzeszczeć jak glupie.
- Rozbieraj się pieprzony dredzie! – Krzyknęla Frania.
- Do majtek! – Potem wydarla się Kinga.
- Chce zobaczyć coś więcej niż klatę Billa! – I zaś Frania.
Tom jak to Tom oczywiście odrazu zaczol sie lansować i gadać jak skończony idiota:
- Ależ drogie panie ja wiem, że jestem cudowny i moje cialo dziala na was jak narkotyk, ale tu są male dzieci! – Stwierdzil i zrobil glupi uklonik.
Jak one mogly ? Mnie cudownego Billa wygwizdali, a temu lamusowi by do dupy weszly! Po chwili uslyszalem glos Evki.
- Co masz na myśli mówiąc “dzieci” ?? – Spytala z ciekawością w glosie.
Tom podeszedl szpanersko do Evki, zrobil glupią minę, machnol jej tylkiem przed nosem i powiedzial:
- A co ??
Evka oczywiście odrazu zaczęla się pluć i nagadywać Tomowi ile wlezie.
- Co ty se kurwa myślisz, że będziesz mi kurwa zadkiem przed oczami machal ?! Weś się palój!
- A co masz coś do mojego tyleczka ? – Spytal z ironią w glosie, a Evka wybuchla glośnym śmiechem po czym powiedziala:
- Do twojej dupy mam kurwa więcej niż do babki z WF, która codziennie każe mi biegać po 5 kólek!
- Czyli co nie jaram cię ? – Spytal zdziwiony, a Evka już totalnie odleciala brechtem. Phi! Kto by nie odlecial ?! Ja to bym osobiście puścil pawia na Toma i wytarl se usta jego zielono-sikowatą bluzką ze pod śmietnika! Gdzieś po 5 minutach poczulem, że coś mnie zaczyna żolądek boleć. Nachylilem się nad Georgiem i… Wyrzygalem się wprost na jego spodnie! On oczywiście odrazu zaczol się szarpać i wrzeszczeć jak glupi, a ja moglem odetchnąć z ulgą w żolądasie i usiadlem na swoje miejsce.

#Tom#
Ale byly jaja. Bill schawtowal się wprost na spodnie Georga! Fuj, jebalo jakimiś … No nawet nie umiem tego opisać. No z resztą mniejsza z tym. Najleprze bylo to jak Georg zacząl wrzeszczeć i pluć się, wtedy to poprostu myślalem, że wyskoczę z okna ze śmiechu.
- Kurwa Bill fiuta Ci wyrwe jak zarz tego nie zliżesz ze mnie! – wrzasnol Georg i zaczol tupać.
- Nic nie będe lizal! – stwierdzil speszony Bill i zacząol udawać, że czyta “Prażoną kukurydze”, ale przeciesz wszyscy dobrze wiemy, że Bill czytać nie potrafi. No nie oszukujmy się ludzie. Gdy Bill i Georg skończyli klucić się o chawt ja cudowny Tom usiadlem tam gdzie siedzialem i zaczolem przeglądać jakieś pisma od Georga. Na okladce byla taka dziwna pani bez bluzeczki. Nie wiem o co w tym chodzi… No, ale dobra może Wy wiecie. No więc gdy tak przeglądalem ów dziwne pisemka podeszedl do mnie caly zarzygany Georg i powiedzial:
- Weś coś powiec twojemu bratu bo zabije go uszkadzając przy tym ciebie!
- To nie jest mój brat widzisz gdzieś podobieństwo ? – spytalem i wrócilem do czytania, a raczej oglądania ladnych pań lecz Georg nie dawal za wygraną i dalej zawracal mi kutasa glupimi docinkami.
- Ja ci dobrze radze weś mu coś powiec! – stwierdzil i trzepnąl swoimi kudlami przy czym polecialo na mnie troche dziwnych, bialych kropeczek.
- A co ja mam mu powiedzieć ? Żeby wreszcie kupil sobie dezodorant bo śmierdzi od niego śledziami ? – spytalem i podrapalem się energicznie po glowie.
- Nie wiem, mam to w odbycie. – powiedzial zalamany i poszedl w strone kibelka.
Boże o co mu chodzilo ? Czy to moja wina, że Bill puścil na niego pawia i nawet “SORRY” nie powiedzial ? Czy to moja wina, że Bill poprostu ma downa ? Czy to moja wina, że ma tylko jedno jajko ? Moja, moja, MOJA! Nie… Evki. No wlaśnie, więc czemu on się do mnie czepia ? Glupi zlamas. No, ale dobra już koniec wyzywania idiotów bo od tego nie jestem ja.

***

#Bill#
Achh… No wreszcie na miejscu! Już koniec durnego siedzenia w tym śmierdzącym samolocie. Teraz tylko opalanie się na plaży i rwanie jakiś fajnych kolesi… Ekhem to znaczy fajne laski ;) Gdy już wszyscy wylazliśmy z samolotu i chyciliśmy swoje torby Gustav wymyślil glupie zawody:
- Dobra cioty, robimy wyścigi! – stwierdzil i klepnol mnie w ramie.
- Nie będe się ścigal, chyba cię pojebalo. – powiedzialem na luziku i wlożylem moje nowe pingle “a’la Paris Hilfon”, a Gustav pobiegl zawracać dupe Tomowi. Nie pamiętam specjalnie co on tam do niego pierdolil bo zobaczylem, że w naszą stronę idzie jakiś stary staruch. Nie żeby mi się podobal, no co Wy ? Mial ślniącą glace i krótkie hawajskie spodenki. Nie powiem nic bo bluzce bo jej nie mial … O_o Podeszedl do nas i powiedzial:
- Witam was. Jestem waszym nowym przewodnikiem po bajecznych wyspach Meladiwach!
Jakim znów nowym ? A czy byl w ogóle jakiś stary ? Jesus ludzie to już w ogóle nie myślą o czym mówią. No, ale dobra może ten koleś w żeczywistości nie jest taki glupi na jakiego się wydaje. No mam taką nadzieje.
- Ja jestem Mirek, a to moja mlodsza asystętka Karolina. – Stwierdzil i zza jego pleców ukazala nam się dziewczyna. Poprostu dziewczyna. Calkiem ladna, nie brzydka i takie tam inne popierdólki. Najbardziej wkurwilo mnie to, że z każdym się przywitala z wyjątkiem mnie ! Co za krowa ! No nie ja tak tego nie zostawię !
- Hej, a ze mną się nie przywitasz ?! – spytalem się wkurzony i stuklęm ją palcem w plecy, a ona odwrócila się nie chętnie i powiedziala:
- A no fakt jeszczy ty. Nie zaóważylam cię, myślalam, że to jakiś zwiędly krzaczek.
Co ?! Przepraszam co ta mala malpa powiedziala ?! “Zwiedly krzak” ? Ja, ja i zwiędly krzak !? No przeciesz to nie dopuszczalne, ze takie obelgi powinni do paki wsadzać! Obużylem się i nie będę dalej opowiadal…
CDN
No mialo być dluższe, ale tak mnie popędzacie, że nie dalo rady XD
Fotki dam puzniej bo teraz nie mam czasu.

LOL

niedziela, Luty 28th, 2010

#Frania#
Boże, ale se znalazlam miejsce. Zabijcie mnie. Na przeciwko tej lamy Gustava czy jak on tam mial. Gdy już samolot oderwal się od ziemi… Kurde jak to możliwe, że on w ogole się oderwal przeciesz Gustav waży z tone! No, ale dobra. Kiedy już sie oderwal poczulam, że jak najszybciej muszę iść się odlać bo porobię się w moje majtki w groszki. Szybko wstalam na nogi i taranując siedzącą obok mnie Dominikę. Coś tam zaczęla jęczeć, że mi wpierdoli no, ale ja Super Frania niczego się nie boje, a szczególnie takich losi jak ta dziewczyna. No gdy już wylazlam jakoś z mojego miejsca rauzem popieglam do kibla! Już chcialam pociągnąc za klamke gdy nagle drzwi otworzyly się i pieprznęly mnie prosto w bańke. Gdy otrząsnęlam się ujżalam niestety mojego super intieligentego kuzyna, który chyba chcial udzilić mi pierwszej pomocy. Szybko wzięlam jego obleśne lapy z bialymi paznkociami z mojej klatki piersiowej i walnelam mu liścia. No bo co zboczeniec sobie wyobraża, że będzie se trzymal ręce na moch cyckach kiedy tylko mu się za chce ? Gustav jest od obmacywania nie ja! Gdy już uporalam się z Billem postanowilam, że może jednak pujde się odlać wreszcie! Szybko otworzylam drzwi i wparowalam do haźla! Gdy już rozsiadlam się wygodnie na “tronie” zaczelo dziwnie telepoteć samolotem, tak, że nie umialam się skupić na sikaniu! Dobra po chwili jakoś się wylalam. Obsikalam troche deske klozetową no, ale co tam. Zwalę na Toma. Gdy już zaspokoilam potrzebę wizjologiczną stwierdzilam, że siedzenie wsród takiego idiotycznego toważystwa jak Gustav, Dominika i Kinga musi być zajebiście nudne więc pomyślalam, że pujdę do mojego kochanego kuzynostwa :) Szybko udalam się w ich strone, gdy już doszlam usiadlam mojemu kochanemu kuzynkowi w dredachna jego super kościste kolanka :) Strasznie mnie dupa bolala, ale czego nie robi się dla rodziny ? Tom jak to Tom oczywiście się buntowal. Jaki on wstydliwy… ^^
- Spierdalaj kurwa! Co to ja krzeselko jestem ? – spytal wkurzony.
- Nie, ty jesteś taboret do krzeselka ci jeszcze daleko! – powiedzialam i zrobilam glupią minę.
- No zlaś ze mnie fleciaro!! – krzyknąl i zaczol się szarpać, a ja polecialam na Georga. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie extra! Wszyscy odrazu zaczeli się na mnie dziwnie gapić i Tom oczywiście musial otworzyć swoją klapaczkę.
- No i zajebiście teraz będą się migdalić, weście mnie stad!! – zaczol wrzeszczeć jak glupi i zaś przyszla ta dziwna stjulardessa (nie wiem jak się to pisze) i zaczela na niego drzeć morde.
- Zamknij się gówniarzu! Zamknij, zamknij, zamknij!! – zaczela wrzeszczeć i podskakiwać. Przy tym podskakiwaniu zaczęly równiez podskakiwać jej sylikony, a wszyscy dobrze wiemy, że Tom lubi silikon więc zaczol się slinić i wytrzeszczać galy w jej strone. Po chwili poczulam, że moja ręka robi się coraz bardziej mokrawa. Obrucilam glowę w stronę Toma i co zobaczylam ?? Że chlopak ślini się wlaśnie na moją rękę!! Co to ja do cholery jestem… Ściereczka do ślinienia sie ? Szybko podnioslam ręke i wytarlam sie nią o morde Evki.
- Fuj! Co robisz śmieciaro z pod monopola ? – spytala się mnie wycierając z gęby ślinę Toma.
- Nic nie robie obciągarą z pod latarni ! – powiedzialam i szybko wtulima sie w Georga po czym powiedzialam do niego cienkim glosikiem:
- Georg ona mnie obraża! – swierdzilam i pokazalam placem na Evke.
- Kurwa lepiej sie zamknij jak chcesz dojechac w jednym kawalku na te pieprzone Meladiwy! – powiedziala wsciekla i wsadzila sluchawki do uszu po czym puscina na full Blog 27. Sluchala chyba “Gej Boj” bo dolatywaly do mnie te dziwne skrzeki Troli i Konia. Tom zaczol jakoś dziwnie podrygiwać i podśpiewywać. Bill dlubal w nosie, a ci za nami to nie wiem co robili bo dupa mnie to obchodzi. Po chwili sluchania Blog 27 i wokalu… O ile można to tak nazwać. Wokalu Toma zasnęlam…

***

#Bill#
Tak mi się nudzilo w tym samolocie, że aż musialem podlubać troche w nosie. Nie wiem czemu, ale wszyscy się na mnie dziwnie gapili i robili zgorszone miny. No co czlowiek już sobie w nosie nie może podlubać, jak chcesz zrobić dobry uczynek to też ci się obrywa. No na przyklad ja chcialem pomóc Frani wstać z ziemi, a ona walnęla mi klape w morde… Ekhem przepraszam JA mam twarz ;] Gdy ocnkąlem się z przekopywania kóz zaóważylem, że wszyscy pozasypiali. Wszyscy prócz Evki bo ona sluchala chyba Blog 27. Dobiegaly do mnie te tragiczne dzwięki. Kożystając z okazji, że wszyscy kimają pomyślalem, że moge się na nich wszystkich odegrać za te wszystkie wyzywiska na mnie. Ja jestem taki delikatny i tak latwo mnie zranic bylejakim “Billek pedofilek”. Pomyślalem sobie, że mogę ponakladać wszystkim brudne majtki Georga na glowe. Chociaż nie to troche zabardzo w stylu Toma. A może zrobie im wszystkim naglą ewakuacja na glębokie wody ? Nie to zbyt drastyczne, jeszcze by się wody nalykali. A może…
CDN
Krótko, a to peszek :P Nie chcialo mi sie pisać i to chyba odbija sie na tej części bo wydaje mi się, że jest nudna… :/

UWAGA WĄTEK E

niedziela, Luty 21st, 2010

Kochane, daję Wam zawsze powiadomienia na gadu-gadu, naprawdę nie wiem dlaczego do Was nie dochodzą.
Zapiszcie sobie wszystkie moj numer xxxxxx, może wtedy będą dochodzić…

***

UWAGA WĄTEK EROTYCZNY.

-Ligia , zwariuję z tobą ile można się włuczyć po mieście.. – Chris siedział w fotelu i pił piwo.Był dziwnie spokojny i szczęśliwy.
-Dzwoniłeś do mamy? -zapytałam zdejmując kurtkę i wieszając ją w przedpokoju.
Uwielbiałam hotele w Londynie, zawsze były zrobione tak gustownie i dokładnie.Wszystko miało swoje miejsce.Nasz pokój był w kolorze brzoskwini, miejsca przy suficie pomalowano w trochę ciemniejszym odcieniu.przypominał mi pokój w domu.
-Hmmm… tak .. to znaczy nie,ale zadzwonię -powiedział dziwnie wykręcając się.
Spojrzałam się na niego i nie rozumiałam o co mu chodzi.
-Faceci.. – powiedziałam pod nosem i weszłam do toalety.
Wyjęłam mleczko do demakijarzu i usiadłam na fotelu ustawionym naprzeciwko lustra.
Przeglądałam się w nim i nagle w odbiciu zobaczyłam coś świecącego się,leżącego za koszem na brudy.
Wstałam,odsunęłam go i zamarłam na chwilę.
Stringi.I to dziwkarskie stringi ze świecącymi się kryształkami i napisem “Rape me”
Próbowałam przypomnieć sobie, czy wcześniej tam były…
-Nie , napewno nie.. codziennie sprzątają w pokoju..
Zrobiło mi się słabo.Nie dopuszczałam do siebie myśli,że Chris może zdradzać mamę..
Postanowiłam z nim porozmawiać..
Wyszłam z łazienki i stanęłam przy fotelu gdzie siedział.
-Chris.. – zaczęłam , a on odwrócił się z paluszkiem w buzi.
Wyciagnęłam do przodu stringi i patrzałam na niego z pytającym wzrokiem.
-Chyba mi nie powiesz, że to moje- rzuciłam mu je do ręki.
Oglądał je z wystraszonym wzrokiem.
-Ligia, to nie tak jak myślisz… ja naprawdę nie.. – próbował się tłumaczyć
-Nie chcę ciebie słuchać ! jak mogłeś ! wszyscy jesteście tacy sami wiesz ! – krzyczałam i waliłam w niego pięściami.
Złapałam do ręki kurtkę i wybiegłam z pokoju.
-LIGIA ! – wyskoczył na korytarz hotelu w samych boxerkach
-WRACAJ ! JEST PÓŻNO ! WYTŁUMACZĘ CI WSZYSTKO!
-Odwal się ! -odkrzyknęłam mu i przebiegłam po marmurowej posadzce w holu.
Wybrałam numer Toma trzęsącą się ręką.
-Co jest skarbie ? już się za mną stęsniłaś?- spytał radosnym głosem.
-Tom.. błagam przyjedz do mnie, będę czekała pod muzem figur woskowych..proszę..- mówiłam płacząc do słuchawki
-Zaraz będę – jego głos odrazu spoważniał, widocznie się wystraszył i przejął.
Usiadłam pod muzeum i zastanawiałam się co robić.. tak bardzo nie chciałam mówić tego mamie.. tak bardzo nie chciałam jej ranić..
Dlaczego zawsze wszyscy faceci musieli okazać się draniami?! Po każdym bym się mogła tego spodziewać, ale nie po Chrisie..nie po nim.
Ludzie mijali mnie spoglądając ze współczuciem.
-Nie zdążyłam nawet zmyć makijażu,ani się rozebrać. To nawet lepiej..-pomyślałam i wytarłam łzę
Tom przyjechał w niecałe 10 minut.
Podbiegł do mnie i mocno przytulił..
-Co się stało? – powiedział i patrzał na mnie wyczekując na odpowiedź.
-Ktoś cię skrzywdził?- zapytał dotykając mnie po policzku.
-Nie mam gdzie nocować.. nie wiem co robić.. – powiedziałam przez łzy.
-Chodź, opowiesz mi wszystko u mnie – przytulił mnie w pasie i zaprowadził do samochodu.
W drodze siedziałam cicho skulona w jego ramionach pochlipując..
-Wszystko będzie dobrze.. – pocieszał mnie kiedy usłyszał co się stało.
-Może on naprawdę nie zdradził mamy..? – spytał szukając rozwiązania.
Wchodziliśmy po schodach do jego apartamentu.Mieszkał w o wiele większym hotelu.
Wchodząc poczułam zapach lawendy i cynamonu.Na szczęście mieszkał sam, każdy z chłopaków miał osobny apartament, tylko Bill mieszkał z dziewczyną.
Usiadłam na kanapie łapiąc się za kolana.
-Może naprawdę nie wiem.. wypadły sprzątaczce? – zapytał głaszcząc mnie po głowie.
Położyłam się mu na kolanach i patrzałam w sufit.
-Sama już nie wiem.. ale w jednej sekundzie popsuł sobie u mnie całą reputację..
-Zobacz, może napisał,albo zadzwonił.. – powiedział Tom i podał mi komórkę.
Była wyciszona,ale na ekranie migotała koperta.
Przeczytałam smsa na głos.
“Ligia, przyszli do mnie koledzy i przyprowadzili dwie striptizerki.To było dla jaj, nie zdradziłem mamy przysięgam.Kocham tylko ją i tylko ciebie.. wróć czekam”
Nie wiedziałam czy kłamie, czy mówi prawdę, ale zaczęłam mu powoli wierzyć.
“Udowodnij” napisałam i wysłałam.
-Zdaje mi się,że nie kłamie – powiedział Tom opierając się o poduszkę.
-Skąd taka pewność..? – szepnęłam i odebrałam smsa.
“Zadzwoń do mamy i jej to powiedź. I się zastanów czy zdradzając ją bym ci na to pozwolił”- odpisał
-Napewno nie kłamie.. – powtórzył Tom.
-Chyba masz rację.. – odpisałam Chrisowi ,że zostaję na noc u Toma i żeby się nie martwił.
Porozmawialiśmy trochę i uspokoiłam się całkowicie.Tom dał mi swoją koszulkę do spania, przebrałam się i wykąpałam.
-Jestem strasznie zmęczona.. – powiedziałam i rzuciłam się na łóżko przykrywając kołdrą.
-No to ciekawe gdzie ja będę spał.. – spojrzał na mnie wymownie.
Przesunęłam się i pociągnęłam go w moją stronę.
-Ze mną – zamruczałam mu do ucha i pocałowałam w usta.
-Ok, nie ma sprawy – zaśmiał się i oddał mi pocałunek.Uwielbiałam jego usta, zwinny język.. smakował pomarańczami, które uwielbiam.Nie wiem jak to robił, ale jego usta były takie aksamitne, że chciało się być wiecznie do nich przyklejonym..
Całował mocno i łapczywie,jego ręce wędrowały pod moją koszulkę.Były zwinne, przesuwały się delikatnie z dołu w górę rozpinając stanik.Przewróciłam go i miałam teraz jego pod sobą.Byłam górą.
Jednym ruchem ściągnęłam z niego koszulkę i delikatnie wędrowałam ustami po umięśnionym brzuchu.
-mhmm.. – zajęczał z rozkoszy, kiedy moje usta dojechały do rozporka.Odpięłam go i odrazu zauważyłam jak bardzo był podniecony tym co się działo.
Przewrócił mnie pod siebie i zdjął ze mnie bluzkę.przybliżył usta do piersi i bawił się nimi całując wszystko do okoła omijając sutki.Wrzałam cała z podniecenia..jęczałam głośno i powtrzałam jego imie..
Jego ręce powędrowały do majtek, bawiąc się ich gumką uderzał lekko o moje ciało.Ja w tym czasie pozbyłam się jego spodni i także bawiłam się majtkami.Jego boxerki doprowadzały mnie do szaleństwa, uwielbiałam właśnie taką bieliznę.
Walczyłam chwilę z przełamaniem w sobie bariery strachu i lęku przed tym co miało nastąpić.
-Kocham cię – szepnął mi do ucha i wyjął z szuflady prezerwatywę.Szybko nałożył ją na siebie i rozszeżył mi nogi.Podłożył pod plecy poduszkę i całując w szyję wszedł we mnie..
Jęknęłam głośno i przywarłam do jego ust , gryząc z podniecenie wargi.
Mocniejszymi ruchami poruszał się we mnie wędrując językiem po szyji, brzuchu , piersiach..
Tej nocy przeżyłam najwspanialszy sex w moim życiu.Trwał ponad dwie godziny.. delektowaliśmy się sobą powoli, nie nudziliśmy się.Poznawaliśmy siebie na nowo.. wtedy zrozumiałam ,że tak naprawdę to straciłam pare miesięcy bez miłości, bo tak naprawdę to tylko z Tomem czułam się dobrze i swobodnie.. tylko przy nim nie wstydziłam się chodzić nago i tańczyć przy zapalonym świetle.
Mogłam to z nim robić w samochodzie, kiblu w mcdonalnie i w tramwaju..Mógł robić z moim ciałem co zechciał.. każdy jego dotyk przyprawiał mnie o dreszcze i radość.

Kochaam Was bardzo :*

środa, Luty 10th, 2010

Dziękuję za komentarze kochani ;*
Kochaam Was bardzo :*

Ta notka jest specjalnie dla mojego Aniołka – wiesz , jak dużo dla mnie znaczysz

***

Odsunęłam się od niego i spojrzałam przed siebie.W drzwiach stał Tom, kiedy zobaczył,że się mu przyglądam wyszedł.
-Bill.. ty sam nie wiesz czego chcesz.. – powiedziałam i opuściłam głowę.
-Ja naprawdę mam uczucia..a ty masz dziewcz…- nie skończyłam bo na balkon wbiegła blondynka i szarpnęła mną mocno.
-Zostaw go ździro, mi go nie zabierzesz ! -krzyczała strasznie i szarpała mną.Była niska, ale grubsza odemnie.
Bill próbował nas rozdzielić,ale nie dawał rady.Uderzyłam ją z całej siły w twarz, ale widocznie nie bolało ją to, bo popchnęła mnie w stronę balustrady.
Straciłam równowagę i upadłam.Wtedy na balkon wbiegł Tom i mocno odepchnął Katie odemnie.
-Uspokój się! -krzyknął i spojrzał ostro na Billa.
-A ty nie możesz rozdzielić dziewczyn jak widzisz,że zrobią sobie krzywdę? – powiedział i pomógł mi wstać.
-Idę -rzuciłam i ruszyłam w stronę wyjścia.
Wytarłam krew z szyji i zbiegłam po schodach.
Kiedy próbowałam złapać taxówkę podjechał duży czarny samochód z którego wychylił się Georg.
-Wsiadaj -powiedział i otworzył drzwi.
Uwielbiałam kiedyś ten samochód, kiedy wsiadłam to poczułam się bezpiecznie.
Przez chwilę siedziałam cicho, wpatrując sie w mojane po drodze samochody.Georg próbował mnie zagadywać, ale nie miałam ochoty na rozmowę..
-Nie zostawimy cię teraz samej.. – powiedział i przytulił mnie do siebie.
-Mike, podwieź nas nad Tamiza, pospacerujemy sobie – poszturchnął lekko kierowcę,a ten zawrócił i skierował się w stronę plaży.
-Georg, ja naprawdę nie mam siły na spacery.. jestem zmęczona, nie mam siły -powiedziałam, kiedy wysiadaliśmy.Strasznie bolała mnie głowa po tym jak uderzyłam o balustradę.
Chłopacy rozmawiali o swoim przyszłym koncercie w paryżu, miałam wrażenie ,że mają tego wszystkiego powoli dość, bo mówili o tym z taką.. normalnoścą.
-Macie tego dosc chyba -powiedziałam zawiązując trampki.
-Tak trochę.. ale nie ważne.Powiedz mi, co teraz zrobisz po tym wydarzeniu z Billem..? – spytał i podał mi rękę.
Nie odpowiedziałam odrazu, musiałam sama się nad tym zastanowić.
-Daje sobie spokój.Nie wiem, co będzie to będzie.Nie chcę się teraz angażować w jakieś związki.. szczególnie z nim.Nie teraz – usiadłam na ławce, oni zrobili to samo.
Po przeciwnej stronie Tamizy otwierano nowy budynek, w górę wystrzeliły fajerwerki.Do Georga podeszła jego dziewczyna – Sandra.
Podała nam szybko rękę na przywitanie i oddalili się od nas.
-Ślicznie tu – powiedziałam obejmując rękoma kolana, zrobiło się zimno.
-Przypomina mi się sylwester.. – powiedział i spojrzał na mnie
Uśmiechnęłam się w myślach i szturchnęłam go lekko.Zaśmialiśmy się.Objął mnie ramieniem, tak poprostu- po przyjacielsku.Zrobiło mi się naprawdę miło.
-Ligia, przeraszam za to wszystko co ci zrobiłem, nie zasługujesz na takie traktowanie, nie wiem dlaczego.. nie wiem dlaczego zrobiłem się taki.
-Chamowaty?- dokończyłam i zaśmialiśmy się znowu.
-Cieszę się,że jest już dobrze – powiedziałam i złapałam go za rękę.
Od paru minut na niebie co chwilę wybuchały nowe fajerwerki,a my siedzieliśmy wpatrzeni to w niebo, to w siebie.Czułam ,że rodzi się między nami nowe uczucie.Przyjaźń.Wcześniej między nami jej nie było wiele.. poprostu byliśmy ze sobą, jak wiele par, które po czasie się rozchodzą.
Nie wiedziałam czy chcę jakiegoś uczucia z jego strony.Chciałam ,żeby to wszystko rozwijało się powoli.
Poprostu, co miało być to będzie.
-Ligia, miałbym jeszcze u ciebie jakieś szanse? – spytał nieśmiało.
Spojrzałam na niego.Pierwszy raz widziałam,żeby był aż tak bardzo speszony.
-Masz rumieńce na policzkach -powiedziałam i wybuchnęłam śmiechem.
-Śmiejesz się ze mnie -powiedział i zaczął mnie gilgotać.
-Przestań, proszę ! – krzyczałam i śmiałam się na zmianę.Wiłam się na ławce, aż w końcu wylądowałam na jego kolanach, twarzą przy twarzy.
Tom przestał mnie gilgotać i uśmiechnął się delikatnie.
-Chcesz mnie pocałować, prawda? – spytałam
-Tak -powiedział bez ogródek.
-Nie ma mowy, nie dzisiaj – powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek.
Wstałam z ławki i ruszyłam w stronę pomostu.
Dogonił mnie i objął w pasie.
-Zobacz jak to wszystko się szybko toczy.Dzisiaj jeszcze śpiewałam dla Billa, potem dostałam od niego kosza, potem znowu chciał być ze mną to ja mu dałąm kosza, teraz jestem tutaj z .. tobą – spojrzałam na niego.Stanęliśmy na końcu pomostu.
-Trzeba poprostu chyba żyć chwilą.. -szepnął
-Możemy zacząć jeszcze raz ?-spytałam
-Ale z czym..? – wbił we mnie zaciekawiony wzrok.
Zbliżyłam swoją twarz do niego i delikatnie dotknęłam ust
-Z tym.. -szepnęłam
Nic nie odpowiedział, bo tonęliśmy już w namiętnych pocałunkach.
Po chwili, która trwała dla mnie wieczność podszedł Georg z Sandrą.
-No , widzę ,że jednak bez siebie żyć długo nie możecie – zaśmiał się i szturchnął Toma w ramię
-Racja.. -szepnął mi na ucho Tom i pocałował w czoło.
Ruszyliśmy w stronę ulicy, było już póżno a musiałam wracać do domu..
-Tęskniłem za tobą.. nie było dnia,żebym nas nie wspominał..
Szliśmy ulicą przytuleni, tak jakby tych miesięcy kłótni między nami nie było.Co chwilę całował mnie czule w policzek,czoło,nos.
Rozmawialiśmy o przeszłości, przyszłości ,zespole.Powiedziałam mu,że nie chcę więcej grać, że chcę poprsotu być normalną nastolatką, w miarę możliwości.
-Nie uda ci się tak łatwo.. – powiedział
-To ,że chcesz to rzucić jest normalne.Ja też mam czasami dosyć, ale ludzie odbiorą to jako.. brak siły, rezygnację.. naprawdę chcesz rezygnować z marzeń? zobacz jak dużo osiądgnęłaś..
Zrobiło mi się przykro.Bo tak naprawdę to osiągnęłam wszystko co chciałam.. chciałam być sławna, ale nie tak do końca robić muzykę i koncertować.. bo to jest naprawdę męczące.A inne marzenia też miałam…
-Tom, ja chcę to skończyć.. naprawdę nie wyrabiam fizycznie i psychicznie -złapałam go za rękę mocniej.
-Kochanie.. rozumiem, ale proszę zastanów się nad tym.. -szepnął mi do ucha i pocałował w głowę.
-Dużo zyskasz, ale też dużo stracisz…
-Powiedz mi szczerze, chciałbyś z tym skończyć,być normalnym chłopakiem, chodzić do szkoły,mieć przyjaciół,chodzić bez ochrony do kina, nie bać się,że zaraz jakaś napalona fanka się na ciebie rzuci, nie widzieć w gazetach swoich zdjęć i bdur o tobie powypisywanych ?!- zacisnęłam pięść
-Ja mam naprawdę tego dość.. nie jestem tak silna psychicznie jak ty, mi to nie jest obojętne ,z kim według innych się puszczam.Bo nie raz czytałam,że uprawiałam sex z jakimś facetem którego nawet na oczy nie widziałam..
Wytarłam z oczu łzę, zawsze kiedy zaczynałam się denerwować, to płakałam..
-Kochanie, nie denerwuj się – stanęłiśmy i przytulił mnie mocno.
-Mam naprawdę dość.. – szepnęłam
-Prubuję ciągle uciekać od problemów, ale …
-Nie da się? – dokończył
Pokiwałam głową i położyłam policzek na jego ramieniu.
-Brakowało mi ciebie ..
Ruszyliśmy wolnym krokiem w stronę nadjeżdzającego autobusu.Usiedliśmy na końcu, przytuleni do siebie, było mi strasznie zimno,ale kiedy patrzałam na jego ciepłe oczy robiło mi się gorąco.
-Tom Kaulitz? – podeszy do nas dziewczyny w moim wieku, widziałam zaskoczenie w ich oczach
-Hej – rzucił odrywając się od patrzenia w okno.
-Co ty robisz w londynie? – zapytała jedna i przysiadły się do nas.Wydawały się być sympatyczne, ale odrazu wiedziałam się kochają się w Tomie.Przez ten cały czas, kiedy byliśmy razem zdążyłam zauważać takie rzeczy.
Byłam dziwnie spokojna
-To może pójdziecie z nami na piwo? – spytała blondynka.Jedynie ona jakoś nie przypadła mi do gustu.
-Sorry, ale ja nie mogę, muszę wracać – powiedziałam i wyjęłam komórkę.Jak zawsze była wyłączona.Kiedy ja włączyłam wyskoczyły oczywiście nieodebrane połączenia.
-Dzwonił Chris, napewno się martwi.. -powiedziałam do Toma
-Ale jak chcesz to idź.. – szepnęłam mu do ucha,a jego przeszły ciarki.
-Sorry dziewczyny ,ale może innym razem – uśmiechnął się.
Widziałam,że zrobiło im się smutno, bo w końcu nie wiele dziewczyn ma takie szczęście spotkać swojego idola i “miłość” z plakatów.Rozumiałam je i postanowiłam coś zrobić,żeby chociaż one były szczęśliwe.
-Zapiszcie sobie mój numer to jakoś się umówicie z Tomem – powiedziałam i spojrzałam na Toma, a ten wysłał mi uśmiech.
Tom miał zakaz dawania komukolwiek swojego numeru, mi to już wisiało.
-Dzięki ! -powiedziały na koniec kiedy wysiedliśmy.
Kiedy autobus nas już mijał widziałam ich roześmiane twarze i sama się uśmiechnęłam.
-Gdybym była na ich miejscu to bym cię zgwałciła w tym autobusie – zaśmialiśmy się.
-Zrób to teraz – wystawił mi język,a ja go lekko szturchnęłam.
Kiedy doszliśmy do hotelu zapadła chwilowa cisza.
-Kiedy wyjeżdzacie…?- przerwałam ją patrząc na niego.
-Za tydzień… chyba.. – podszedł do mnie i delikatnie przybliżył usta do moich.
Gładził językiem po moich wargach ,aż je rozchyliłam i przeszły mnie dreszcze..

Kochani, proszę pokażcie mi ,że Wam zależy.. ;*

czwartek, Styczeń 28th, 2010

Kochani, proszę pokażcie mi ,że Wam zależy.. ;*
Dziękuję za miłe rozmowy na gadu gadu z niektórymi :) Jesteście wspaniali…

***

Tom dogonił mnie na rogu ulicy.
-Ligia, ja naprawdę nie chciałem źle, nie gniewaj się.. tylko poprostu chcę,żebyś wiedziała jak jest.Wkońcu..kiedyś coś nas łączyło..
Władały mną nerwy i najchętniej potłukłabym coś,żeby narobić zamieszania i hałasu.
Nie zatrzymywałam się,ale szłam dalej, nawet kiedy Tom próbował mi w jakiś sposób poprawić humor.
Wkońcu nie wytrzymałam i zatrzymałam się.
-Powiedz mi jedno, dlaczego wy wszyscy jesteście takie świenie? Chcecie tylko wykorzystać i potem rzucić? powiedz mi dlaczego! -krzyczałam a z oczu kapały mi łzy.Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak wyglądam kiedy płacze.Dopiero coś mnie napadło w tej chwili i spróbowałam się pozbierać.
Było mi żal Toma, bo komplenie nie wiedział co mi powiedzieć i jak się zachować.
-Nie mów nic, poprostu mnie odprowadź..-powiedziałam i pociągnęłam go lekko w stronę skrzyżowania.
W głowie szumiało mi od myśli.
-Wiesz co.. w pewnym sensie się mu nie dziwię.Bo ze mną to są tylko kłopoty -spojrzałam na ogłoszenie wiszące na przejściu dla pieszych
“Zapraszamy na najważniejszy w tym roku pokaz filmów !” -spojrzałam na date, była dzisiejsza.
-Idziecie tam, prawda? -spytałam z nadzieją w głosie.
-Tak…-pokiwał głową trochę przeciągając odpowiedź.
-Super -powiedziałam i przyśpieszyłam kroku.Wiedziałam dokładnie co zrobić.
Chciałam zaśpiewać nadal Billowi piosenkę, mimo,że nie chciał już mnie i mu na mnie nie zależało.Chciałam mu tym śpiewem udowodnić,że wcale go nie potrzebuję.
Nie zwierzyłam się Tomowi ze swojego planu, do końca drogi się do siebie nie odzywaliśmy, chociaż co chwilę czułam jak się na mnie patrzy.
Wbiegłam do pokoju i kazałam Chrisowi uprzedzić kino o moim występie.Nie mieli nic przeciwko dopiero wtedy, kiedy powiedział kim jesteśmy.Obiecali nikomu nie wspominać o tym co miało nadejść.
Przebrałam się w nowe ciuchy, pomalowałam delikatnie oczy, przećwiczyłam piosenkę i ruszyłam w drogę.Chris wypożyczył samochód z hotelu.Byłam bardzo zdenerwowana, a czerwona karoseria auta jeszcze bardziej mnie denerwowała.
-Boję się,że wyjdę na idiotkę – powiedziałam szeptem.
-Lig, bądź sobą.Bądź taka jak zawsze, pewna siebie, a wszystko zostanie dobrze odebrane..
Dojechaliśmy do kina w którym miało odbyć się moje pierwsze publiczne upokorzenie.W myślach przeklinałam siebie,ale jedna połowa mnie tak bardzo chciała pokazać,że potrafię..
Podłączyłam gitarę do sprzętu przygotowanego przez ludzi z kina i czekałam ,aż odsłoną wielką kotarę.Słyszałam jak sala się zapełnia ludźmi.
Po 10 minutach, które trwały jak 100 lat zgasły światła i odsłoniła się kurtyna. Wielki ekran za mną jednak nie pokazywał żadnego obrazu.Główny strumyk światła skierowany był prosto na mnie.Stałam na początku tyłem, jednak przy pierwszym uderzeniu w gitarę odwróciłam się i wzrokiem wyszukałam Billa.
Jego oczy zrobiły się ogromne jak spodki od fliżanek,zastygł w bezruchu.
Chwyciłam mikrofon i uśmiechnęłam się lekko.
-Hej ludzie.Przepraszam,że opużniam wam oglądanie filmu,ale to nie zajmie długo.Pewna osoba , znajdująca się na tej sali powiedziała mi bardzo ważne dla mnie słowa.Ważne jednak okazały się tylko dla mnie.Bo dla niego to nic nie znaczy..
Uderzyłam znów w gitarę i zaczęłam śpiewać.

Nie byłą to piosenka,którą przygotowałam dzień wcześniej.Tę piosenkę ułożyłam niecały rok temu,jednak nie miałam okazji nigdy jej przedstawić.
Wiedziałam,że zrobiłąm ogromne poruszenie na sali.Gdy skończyłam swój występ ludzie wstali i klaskali.na niektórych twarzach widziałam łzy.
-Chciałeś, żebym udowodniła jak bardzo cię kocham.Jednak jak mam mówić o szczęśliwym uczuciu, kiedy mnie oszukujesz? Bill, nie wykorzystasz mnie.Ja też mam uczucia i musisz o tym wiedzieć.Naprawdę mi przykro,że wcześniej tego nie dostrzegłeś – po wypowiedzeniu imienia Billa, niektórzy ludzie się odwrócili w jego stronę.Nie wiedział co zrobić,sam miał łzy w oczach.
-Miłego oglądania filmów.. -powiedziałam na koniec , a światło oświetlające mnie zgasło.Wierzchem dłoni wytarłam błądzącą łzę..

Wychodząc z sali od tyłu napotkałam się na dwie starsze panie, wiedziałam,że oglądały mój występ bo miały smutne miny.
-Jesteś jeszcze młoda, wszystko się ułoży -powiedziała jedna z nich, a ja niespodziewanie się do niej przytuliłam. Tak bardzo potrzebowałam czyjegoś ciepła..
Pani gładziła mnie delikatnie po plecach i uspokajała mnie cicho mówiąc “Będzie dobrze..”
-Ligia.. – usłyszałam głos za sobą
Bill trzymał w dłoni malutką różyczkę.Głowę miał spuszczoną, ale wiedziałam,że jest mu żal.
-Porozmawiajmy -powiedział otwierając mi drzwi na zewnątrz.Widok z balkomu zatrzymywał bicie serca,oświetlone nocą miasto było.. cudowne.
Usiadłam na ławeczce wpatrując się w niebo, na którym widać było lecące w oddali samoloty.
-To nie jest tak jak myślisz.. -powiedział i złapał mnie za rękę.
-Wiem,zaczyna się jak w nudnej komedii romantycznej.. -powiedział prubując jakoś złagodzic sytuację.
-Nadal zależy mi na tobie.. ale jest coś o czym musisz wiedzieć.
Lekko ścisnął mi dłoń i poczułam,że muszę na niego wreszcie spojrzeć.
-Wiesz jak ciężko być sławnym, jak ciężko wybić się..
-Do czego zmierzasz ? – powiedziałam ostrym tonem.
-Tylko mi nie mów,że znowu dbasz o reputację,dlatego nie możemy się spotykać.Nie mów mi,że chcesz ,ale nie możesz bo menager coś powiedział,że lepiej mieć przy sobie słodką blondynkę, niż rozwrzeszczaną brunetkę.Nie mów mi,że nic z tego nie będzie. Poprostu zatrzymaj to dla siebie i daj mi odejść.Raz na zawsze.
Zbliżył się delikatnie do mnie i pocałował.

Chris

sobota, Styczeń 23rd, 2010

Ruszyło już powiadamianie Was o nowych częściach na gadu-gadu. Jeśli chcecie się jeszcze zapisać, zapraszam pod wcześniejszą notką.W tej nie będę uznawać numerów !!

***

Wracałam do hotelu cała zmoknięta i przemarznięta.Chociaż zaczynał się weekend, nie miałam ochoty po rozmowie z Billem gdzieś iść i normalnie się bawić.
Chris na mój widok wybuchnął śmiechem,ale po chwili przeprosił widząc moją minę. Wiedziałam,że z nim mogę porozmawiać jak z prawdziwym przyjacielem..
-Chris nie rozumiem was.. – powiedziałam siadając na fotelu.
-Nas..?-zapytał siadając naprzeciwko mnie.
-No.. chłopaków.Rozmawiałam z nim.. wiem,że to dziwne,ale jakoś.. spotkaliśmy się.Już samo to zastanawia mnie strasznie..nie ważne.On powiedział,że mam mu udowodnić,że go kocham.Tylko..jak?
Patrzał na mnie i wyraźnie zastanawiał się co mi poradzić.
-Ja już wiem co masz zrobić.Ligia, zastanów się w czym jesteś najlepsza..-chwycił mnie za rękę i mocno uścisnął.
-Przecież mu nic nie zaśpiewam.. Chris, nie mam na to siły.Nie wymyślę tak nagle świetnej piosenki.. -wziełam łyk wody i zdjęłam przemoczoną bluzę.
Nic nie odpowiedział tylko podał mi zeszyt z długopisem.Po chwili wyszedł z pokoju i zapalił mi światło.
Wiedział dokładnie,że żebym się dobrze skupiła , muszę mieć w pokoju zapach lawendy.I tak właśnie zrobił.Przyniósł zapalone kadzidło, gitarę i wyszedł znów.
Chciałam,żeby ta piosenka nie wyszła na banalną, głupią i pustą.Siedziałam nad nią całe 6 godzin, bez wytchnienia pisałam, grałam i myślałam.Nie miałam siły na nic.Chris wrócił nad ranem i przyniósł świeże bułki i mleko.
-Coś mam.. ale nie wiem, czy to się sprawdzi.Posłuchaj – powiedziałam i rozłozyłam zapisane słowa i nuty piosenki.

Kiedy skończyłam, Chris siedział jeszcze przez chwilę i wpatrywał się we mnie.
-I jak..? -spytałam
-Już go masz.. – powiedział i przytulił mnie mocno.
Po zaśpiewaniu piosenki postanowiłam pójść na spacer po Londynie.Chris kupił mi na rogu watę cukrową i chodziliśmy cali szczęsliwi po sklepach.Kupiłam sobie nowe trampki i bluzę.W całym pośpiechu nie spakowałam najważniejszych rzeczy.
Obładowani zakupami włuczyliśmy się po barach.
-Idę do toalety – powiedziałam i odłożyłam na stół piwo.
Na schodach był duży tłok, co chwilę słyszałam jakieś piski i głośne rozmowy.
-Sorry,ale chcę się wysikać -powiedziałam do dziewczyn stojących na środku przejścia.
-Nie pchaj się ! -powiedziała do mnie jedna i mocno szturchnęła mną.Przewróciłam się i sturlałam ze schodów.
Przez chwilę nie kojażyłam co się stało i gdzie jestem.
Ktoś mi podał rękę, otrzepałam się i szukałam spojrzeniem dziewczyny,która mi to zrobiła.Stała wystraszona w kącie i unikała mojego wzroku.
Podeszłam do niej i lekko szturchnęłam.
-Przeprosiłabyś – powiedziałam ostrym głosem.
Nagle usłyszałam większe piski i usłyszałam kroki za sobą.
Odwróciłam się, a za mną stał Tom z Georgiem.
-Ligia?! – powiedzieli zgodnie i z tym samym tonem głosu.
Rozległy się ciche rozmowy dziewczyn o mnie, niektóre skojarzyły,że jestem z Emo.
-To teraz wiem, dlaczego nie mogłam dopchać się do kibla.. – powiedziałam witając się buziakiem w policzek z dwoma.Chociaż, że w głębi serca miałam ogromny żal do Toma, to nie chciałam tego rozgryzać i ruszać tego tematu.
-Może wyskoczysz z nami gdzieś? Bo tutaj raczej sobie nie pogadamy spokojnie.. -zaznaczył Georg patrząc wymownie na dziewczyny.
-Ok, czekajcie przed wejściem ja pójdę do kibla.
Kiedy chłopacy wyszli , rozległy się napady na mnie, czy mam ich numery, czy dam im swój autograf itp.
Wkurzały się jeszcze bardziej, kiedy im nie odpowiadałam na żadne z nich, tylko spokojnie myłam ręce.
-No to narazie – rzuciłam i wyszłam mimo oburzeniu dziewczyn.
Poszukałam Chrisa i powiedziałam mu,że będę póżniej.
-Uważaj na siebie – dał mi pieniądze i podeszłam wolnym krokiem do chłopaków.
Rozmawialiśmy tak jak kiedyś,jakby tych miesięcy nie odzywania się do siebie wcale nie było..
-Ale śmiesznie, że spotkaliśmy się w tak wielkim mieście.. to naprawdę musi być jakieś przeznaczenie – zażartował Georg i złapał mnie w pasie.
Czułam na sobie wzrok Toma.
-No tak, prawdziwy przypadek.. – powiedział,a ja odwróciłam się w jego stronę.
Domyśliłam się, że wie o spotkaniu z Billem.
Chciałam zapytać,gdzie jest reszta,ale Tom – tak , jakby czytał mi w myślach wyprzedził mnie.
-Reszta jest w hotelu, są strasznie zmęczeni.Byliśmy wczoraj na dyskotece i nieźle się zmachaliśmy.
Opuściłam wzrok i nic nie powiedziałam.Wiedziałam,że chciał mnie sprowokować do tego,żebym powiedziała,że się widziałam z Billem.
-A jak tam z Atiną się układa ? – spytałam zamykając mu buzię.
Usiadliśmy na ławkach przy fontannie i chlapaliśmy się lekko wodą.
-A co cię tak nagle wzięło na te pytanie? – chlapnął mi na twarz wodą.
-Osz ty chamie – zaśmiałam się i zmoczyłam mu całkowicie koszulkę wraz z połową twarzy.
Georg zaczął nas uspokajać, bo chcielismy się na żarty wrzucać do fontanny.
-A pytam o Atinę, bo kiedyś była moją przyjaciółką -powiedziałam znów siadając.
-Kiedyś była i moją dziewczyną.Ale szkoda gadać.. żal mi jej poprostu – powiedział
Wyszło na to,że spędziliśmy razem cały dzień.Poszliśmy do wesołego miasteczka, na lody i pizzę.Rozmawialibyśmy jeszcze dłużej, ale wkońcu zadzwonił do mnie Chris.
-Ligia , wracaj jak najszybciej mam wiadomość -powiedział i się rozłączył. Zawsze tak robił, tylko ,żebym się nie sprzeciwiała.
-Co jest ?- spytał Tom
-Muszę wracać.. -powiedziałam i spojrzałam mu w oczy. Przeszedł mnie dreszcz..”Czy już zawsze tak będzie, że gdy tylko na niego spojrzę ,wrócą wspomniania i pragnienie..?” -spytałam sama siebie i ruszyłam wolnym krokiem do przodu.
-Odprowadzimy cię, w końcu wiemy gdzie jest twój hotel – powiedział Georg,a Tom oderwał odemnie wzrok.
-Georg, możesz nas zostawić samych? -spytał nagle Tom.
Georg spojrzał na nas zdziwiony,wzruszył ramionami i usiadł na ławce.
-Tom, czekam tutaj.Tylko proszę, nie długo,bo mamy jeszcze dziś iść do kina.. – powiedział i wyjął chipsy.
Przeszliśmy kawałek drogi w ciszy,skupiając się na własnych oddechach..
Zrobiło się ciemno i tylko przejeżdzające auta rozświetlały drogę.
-Ligia, ja wiem co ci powiedział Bill.Nie rób tego, proszę – powiedział i zatrzymał się.
Miał zdenerwowane spojrzenie, a ręce dziwnie mu się trzęsły.
-Wiem,że bardzo ci na nim.. zależy -spojrzał w bok, a jego oczach pojawiły się.. łzy?
-Tom..?-spytałam,podchodząc bliżej i dotykając jego policzków.Teraz dobrze widziałam,że ma łzy w oczach.
-Zastanów się, czy napewno chcesz do niego wrócić.Czy to ma sens.. -usiadł na schodkach do klatki schodowej.
Zaskoczył mnie tak bardzo,że sama zaczęłam się nad tym zastanawiać..
-Ale.. dlaczego tak nagle z tym wyskoczyłeś? – spytałam siadając obok.
Wyjął powoli komórkę ze spodni i zaczął w niej czegoś szukać.
-Patrz -powiedział podając mi ją do ręki.
“Tom, żal mi jej i nie wiem co zrobic.Ale chce byc napewno z Kathie ”
Przeszył mnie ostry ból w głowie.
Wstałam i bez słowa ruszyłam dalej w stronę hotelu.