Uwaga!
NOWA NOTKA POD SPODEM
Robię nową listę powiadamiającą o nowej notce. Ale teraz będę te wiadomości wysyłała na gadu-gadu.
Wiec jeśli ktoś chce, niech wpisuje swój numer.
Proszę o podawanie w tej notce tylko numerów i imion.
Pozdrawiam
Sorry, you are not allowed to register by yourself on this site!
Uwaga!
NOWA NOTKA POD SPODEM
Robię nową listę powiadamiającą o nowej notce. Ale teraz będę te wiadomości wysyłała na gadu-gadu.
Wiec jeśli ktoś chce, niech wpisuje swój numer.
Proszę o podawanie w tej notce tylko numerów i imion.
Pozdrawiam
To dla tych wszystkich wytrwałych.. :*
***
Londyn nigdy wcześniej nie wyglądał tak pięknie w nocy.Wszystko do okoła się świeciło,ludzie chodzili za ręce,wpatrzeni sobie w oczy.Tylko ja tam nie pasowałam.Moje zmarznięte dłonie i brak uśmiechu na twarzy wydawał się być taki obcy dla tego miasta..
Usiadłam na ławce, przy moście i wpatrywałam się w płynące barki po Tamizie.Co chwilę ktoś mnie mijał.Niektórzy się za mną oglądali,tak jakby momentami chcieli zapytać,dlaczego siedzę w nocy sama.
Ale mi to .. nie przeszkadzało.
Potrzebowałam takiej chwili odpoczynku, chwili przemyślenia i złapania oddechu.A wiedziałam,że w Londynie to mi się uda. Bo tutaj wszystko wydawało mi się być prostrze.Problemy nabierały małego znaczenia, a chęć wstania i dania sobie rady były o krok odemnie.
-Szkoda,że nie wzięłam gitary.. – pomyślałam i wyjęłam z plecaka komórkę.
Jak zawsze była wyłączona.Dopiero kiedy ją włączyłam zobaczyłam ile mam nieodebranych połączeń od Chrisa wystraszyłam się.Szybko wybrałam jego numer.
-Chris, przepraszam,ale zapomniałam,że po locie nie włączyłam komórki..- zaczęłam i usłyszałam ulgę w głosie Chrisa.
-Masz szczęście dziewczyno ,że dzwonisz bo już chciałem zwoływać cały patrol policyjny – zaśmiał się.
-Kochany jesteś.Będę trochę póżniej.. – powiedziałam i odłączyłam się.
Dostałam trzy smsy.Trzy smsy od.. Billa.
“Proszę,porozmawiajmy”
“Ligia,gdzie jesteś??”
“Przyjdź pod fontannę,będę czekał..”
Spojrzałam na zegarek, ostatni sms doszedł pół godziny temu..
-Napewno go tam już nie ma.. – powiedziałam sama do siebie,ale ruszyłam w stronę fontanny,dźwigając w ręce plecak.
Nerwowo poprawiałam kolczyki w uchu.Podchodząc do wylatującej w górę wody przypomniałam sobie,kiedy w czasie trasy koncertowej, razem z Tomem wpadliśmy do jednej z takich.Ale ta.. nie równała się pięknem z tamtą.Chociaż,że miała w sobie coś takiego..
-Ligia – usłyszałam za sobą i szybko się odwróciłam.
-Bill…- szepnęłam i usiadłam na brzegu fontanny.
-Wiem,że to co zobaczyłaś na London Eye nie było miłym widokiem,ale.. -zaczął
-Masz prawo do własnego życia, bezemnie.Ja to wiem Bill.Nie tłumacz mi się, bo nie masz z czego.
-Ale.. ja cię nadal ranię.Ligia, znam Cię, znam twoją mimikę twarz, gdybym dla ciebie nic nie znaczył,nie miałabyś takiej miny,nie płakałabyś.. – powiedział i dotknął koncików moich oczu.
-Płakałaś -dodał.
-Nie – skłamałam i odwróciłam głowę.
-Tak – usiadł koło mnie i wpatrywał się w mój profil.
Czułam,że nadchodzi ten moment..
-Tak,płakałam.Bo nadal jesteś dla mnie ważny, bo nadal nie potrafie o tobie zapomnieć, chociaż minęło tyle czasu, jesteś dla mnie pierwszą prawdziwą miłością.. ja w porównaniu do ciebie, nie potrafię zastąpić tak szybko kogoś drugą osobą.. poprostu nie potrafię nie wspominać tamtych chwil spędzonych z tobą, przecież wiesz doskonale ile to dla mnie znaczyło! Ale to już przeszłość, wiem,że muszę o tym zapomnieć, przepraszam.. – powiedziałam i wstałam
-Ligia.. -zaczął
-Nie Bill, ja tego nie chcę słuchać.Naprawdę, nie chcę słyszeć,że jest ci przykro,ale to już minęło.Teraz mogę ci życzyć jedynie powodzenia.Trzymaj się – ruszyłam w stronę ulicy.
Podbiegł do mnie i chwycił za rękę.
-Wierzysz w prawdziwą miłość? – spytał wpatrując się głęboko w moje oczy.
-O co ci chodzi.. – powiedziałam raczej nawet nie pytając.
-Że o prawdziwą miłość się walczy.Ligia,pokaż mi,że ci na mnie zależy.Walcz o mnie.
-Co..? -spytałam cicho,pierwszy raz patrząc na niego.
-To co słyszałaś.Pokaż mi to.
Powiedział i puścił moją rękę oddalając się w stronę autobusu.Odwrócił się tylko raz.
W połowie sprintu ku wolności przypomniały mi się te wszystkie głupie zaczepki i wredoty Miyaviego, które męczyły mnie od dzieciństwa. Pomyślałam, ze taka okazja już nigdy się nie trafi więc bez słowa zawróciłam spowrotem.
Dalej tam leżał. Nie przytomny, a może spał ? Nie wiem, nie inetersowało mnie to, wiedziałam tyllko jedno: glut wyciekał mu z nosa. Zielony. Nie sorry żółty.
Szybko chyciłam za pierwszą lepszą szufladę i mocnym pociągnięciem wyrwałam ja z zawiasów wywalając przy tym na ziemię mase kolorowych papierków.
- A to za to, że wpierdoliłeś mojego Big Milka! – sprostowałam cicho (kurwa MP4 mi się wyładowało).
Po chwili złapałam ponowną i dodałam.
- Za natarcie śniegiem, extremalne budzenie o 4 rano, robala w wannie, za zniszczenie moich bezcennych plakatów, za zakłócanie iszy dziennej brzdękoleniem na gitarze… – i tak dalej, dalej szuflada za szufladą.
Gdy zabrakło już zabrakło już obiektów do niszczenia, zobaczyłam opartą o ścianę czarną gitarę Meev’a. Bez zastanowienia wzięłam ją do ręki, podniosłam na głowę i…
- A to za to, że powiedziałeś, że Killerpilze i Tokio Hotel to nieogolone fiutki! – … rozstrzaskałam ją o podłogę.
Byłam tak niesamowiecie z siebie dumna, że pozwoliłam sobie na mały włam do lodówki Miyaviego i wyszamać mu całe toffu.
Gdy wchłaniałam z ledwością dziesiątą porcje usłyszałam wyraźnie, że ktoś się rusza, z poruszenia połknęłam prawie łyżeczkę. Szybko zeszłam ze stołu i schowałam się za wielką ścianą z nagrodami.
- Co tu się do cholery stało ? – dobiegł do mnie półmruk z salonu.
“Fuck musiał się osioł przebudzić ? – pomyślałam i zaczęłam szukać jakiegoś pożądnego wyjściastej głupiej sytuacji. Pomyślałam, że pujdę do kibla i spuszczę się kanałami jak szczury, ale po chwili przypomniało mi się, że nie umiem pływać.
Nagle poczółam, że coś przewraca mi się w żołądku i idzie wprost do góry.
Nie tylko nie teraz! – mimo wszystko i tak bekło mi się na całą parę, kurwa te moje szczęście!
- Jest tam ktoś ? – spytał głośno Miyavi i weszedł do kuchni.
No myślałam, że zawału dostanę, szybko zerwałam się i wyskoczyłam przez otwarte okno robiąc przy tym mase hałasu.
Normalnie milimetr brakowało i wpieprzyłabym się twarzą w psie gówno, milimetr!
Po paru minutach podniosłam me ociężałe, grube dupsko z ziemi i utykając na trzecią nogę przebyłam się przez bramę by w końcu uratować Maruko z władań okrutnego haźla.
Gdy przebiegłam już przez ulicę i przeszłam przez bramę mogłam już być naprawdę z siebie dumna. Ten mój spyt wrodzony i… Co ja pierdolę ?
- Kurwa jego Janka mać, co tak długo ? – darła się na mnie z okienka i machała do pół obgryzionym mydłem. – O patrz zjadłam!
- Ja na twoim miejscu zjadłabym pastę do zębów! – nie wiem po cow ogóle to mówiłam, przecież każdy wie, że Maruś naciera zęby szarym mydłem (dla połysku), którego ma tonę zapasu pod łóżkiem.
- Jaką pastę ? – spytała – Dobra właź do chaty, a nie pierdol bo nie jesteś tutaj od tego!
To, że miałam tego wszystkiego po dziurki w nosie to ebz słowa zrobiłam to o co mnie prosiła, normalnie podroczyłabym się jeszcze jakieś trzy godziny. No co ? Pierwszy raz to ja mam władzę.
- Ja pierdolę, który to klucz ? – spytałam się zniecierpliwiona.
- Ten srebrny!
Łatwo jej powiedzieć, wszystkie są srebrne! – pomyślałam i zaczęłam wkladać każdy po koleji.
Pierw ten mały, potem większy i tak dalej. Najgorsze było to, że żaden nie chciał pasować!
- Nie pasuje żaden! – krzyknęłam zdesperowana.
- Jak to kurwa żaden nie pasuje, jaja se ze mnie robisz? – spytała zdesperowana Maruko.
- No nie robie, nie pasuje żaden! – znów uniosłam głos i kopłam z całych sił w drzwi, ale to nic nie dało. Zostawiłam tylko na nich czarny odcisk buta.
CDN
Nooo, i to by bylo chyba na tyle
. Oprocz tego, to ogolnie jest DDDIII
. I nawet moje przyjaznie sie uscislily i w ogole
. Nie moze lepiej byc
. wiosna idzieee…
. Zaczna sie dluuugie spacerki i fff ogole
. Hyhy
. I w sobote impreza !!!!!!!!!!!!!!!
. Jejejejejeje !!!!!!!!!!!!!!!!
. Bedzie GIT
. Pozdrawiam wszystkich
. A szczegolnie… Noo, tych co zwykle
. Ale jeszcze musze napisac, ze Mikołaja, bo juz chyba by sie obraził, jakbym go nie napisala
. Buehehe
:*:*:*
Dodatki na Bloga! Kliknij! =)
1. Zmieniałam szablon na ten co był przedtem, bo tamten był nieczytelny:D
2. Nauczyłam się robić szbalony dzięki rishice, z bloga .pamietnik-rishiki – serdeczne dzięki!!:*:*:*
3. Niedługo wielka reaktywacja .nasze-zbajerowane-dodatki a raczej .bananowe-dodatki ![]()
Narazie tyle:D Niech CHUCK NORRIS będzie z Wami!
Humor zajedwabisty:)
Jeeeeah!! Ale jestem szczęśliwa:D W ogóle tak mi dzisiaj humor dopisuje:D Może opowiem? Dzisiaj był niestety ostatni piknik szkolny. Ostatni, bo ide teraz do gima.. Na pikniku było spoko, rozdawałam baloniki dzieciom (wiecie jakie były ucieszone?:D) potem były wyścigi rzędów, nasza klasa oczywiście wygrała:) Jeszcze przed ogłoszeniem wyników ja, Zuzek i Polcia poszłyśmy do kosmetyczki.. Dzięki temu mam jescze jedna dziurke w uchuxD hehe:D potem poszłyśmy na pizze:D Była dylyszys:D Potem Róda dzwoni, że wzięłam jej kase i klucze do domu:P To musiałyśmy się wróciać, ale jescze po drodze kupiłyśmy lody:D Później poszłam do dziobala ( .dziobusiek ) która miała kryzys.. Ubierała się coś 20 minut:P Gdy w końcu sie wygrzebała poszłyśmy do gima 2 po spis książek. Będzie aż 13 przedmiotów:/ Przesrane:P Później znów na ten piknik, tym razem z Ródą i Zuzią poszłyśmy na salę gimnastyczną i sobie odbijałyśmy piłkami:) Potem Ródzielec musiał iść to ja z Zuźką poszłyśmy na zjeżdżalnię dmuchaną:D Ona miała za darmochę bo brała udział w jakimś tam konkursie, a ja musiałam zapłacić zeta. Niby miało być to trzy minuty a było coś z pietnaście:D Ale niestety mój tato przyszedł i musiałam zakończyć wyśmienitą zabawę. No to chyba tylo:D A co do komców to się nie postaraliście:[ A teraz wiadomości:
Do wszystkich:
1.Zmieniłam szablonik:) Podoba się? Mi bardzo:)
2.Przepraszam że nie wchodze i nie odwdzięczam się za wasze komcie, ale wiecie to już ostatni dzwonek żeby poprawić ocenki:)
3.Usunęłam chata, bo nikt nie wchodził:P I było tam nuudno:P
Zapraszam na:
.anty-debilki-ze-szkoly.klub
.trykotka
.ilus-04
(dalsza część jak mi się przypomni:P)
Ostatnio były narzekania na “niech moher będzie z wami” to teraz niech będzie: NIECH CHUCK BĘDZIE Z WAMI!!
Wczoraj… Byłby świetny dzień, gdyby nie Śmierć… Śmierć… Miałabym dobry humor, gdyby nie Śmierć… Smutek, rozpacz… Tyle mi teraz pozostaje…
Po tej okropnej wiadomości poszliśmy do Kościoła… Długo się modliliśmy… w czwórkę mieliśmy takie zrąbane humory… A na początku było tak fajnie… A było po 22… Przyszłam do domu po 23 i rozkleiłam się… Namówiłam mamę i poszłyśmy do Kościoła… Przy grocie wraz z kupą innych ludzi odmawialiśmy różaniec… Przy grocie stałam najbliżej… Byłam tam pierwsza… Oczywiście tam się rozkleiłam… żal… ból… Modlitwa… tyle jest w moim sercu… No, może prawie tylko tyle
.
Zaraz się rozryczę… ;( Bożżżżeeee… ! wczoraj tyle rzeczy się dla mnie skończyło… nawet sobie tego nie wyobrażacie… 3majcie się ludy… pozdrawiam all
Komentarze [7]
A new nocia z dedykacją dla bloga palomcia001
Sorka że ostatnia notka jest chyba z 16 maja, ale wiecie, to już ostatni dzwonek żeby poprawiać ocenki:) Wprawdzie siedze na gadulcu, na którym mnie łapiecie i prosicie o new, ale jakoś nie mam weny. Na Podkarpaciu taka pogoda że ja nie mogę:/ Ciąglę pada, wieje i są burze. Dlatego większość z nas ma spaprany humor:/ I dupa, ja się cieszę bo ejdziemy we wtorek i środę na wycieczkę klasową:D JUPI! Nie cieszę się z wycieczki, tylko dlatego że przepadają nam dwie przyrki, dwa polaki, dwie majfy, dwa wf, angielski i informatyka:D JEAH:D Ostatnio jakoś nie łapię pozytywnych ocen (tzn. nie z tych przedmiotów z których chciałabym:P) z matmy poprawiałam sprawdzian z którego dostałam 3. A poprawiłam go na.. 3:P A może teraz coś o dzisiejszym dzionku? In sql było spoko, dostałam -6 z techniki za deser:D Spoko:D A oprócz tego pisałąm sprawdzian z religi:/ A ta babka się chyba na mnie uwzięła! Ja pierdziele, nic nie mogę powiedzieć bo już: “Moniko bla bla bla” ehh, nauczyciele są inni. Po sql na świetlicę:/ Na początku byłam baaardzo zrezygnowana ale byłam bardziej gdy się dowiedziałam że Gosi nie będzie;( Ale NAGLE! Wpadłam na genialny pomysł:D Tyrknęłam do tatusia (pozdro!) żeby mnie zwolnił:D Jak już napisałam tak się stało:D Więc polejzłam po Polcię-a co się będę:P Poszłyśmy na lody:D Polcia stawiała-spoko:D Później (bla bla bla przyjechałam do domu) pojechałam na rowerq po Klałdję. NIestety, polejzła na dyskotekę:P:P I tak zakończył sie bardzo nieciekawy fragment mojego nieciekawego życia. Dobra styknie już pisania:D ZABIŁAM BYKA CO TO BYŁ ZA BYK! KREW Z NIEGO SIKA, SIKU, SIKU, SIK!!! Niech moher będzie z wami!